Katorga dla kozła, czyli o istnieniu (bądź nie) praw zwierząt. Felieton Dariusza Szretera

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Co tam wirus, gdy przed nami ważniejsze zadania! Minister Czarnek i jego ekipa dzielnie walczą, by wyeliminować ze szkolnych podręczników lewicową ideologię i zastąpić ją neutralnym światopoglądowo katechizmem.

Ostatnio wiceminister edukacji i nauki, a zarazem pełnomocnik rządu ds. kształcenia ogólnego i nadzoru pedagogicznego, Tomasz Rzymkowski odkrył bulwersujące próby indoktrynowania uczniów klas 1-3 wiedzą o prawach zwierząt. Tymczasem, zdaniem doktora nauk prawnych Rzymkowskiego, jest to pojęcie nienaukowe, w przeciwieństwie do „prawa bożego”. Co z tego, że znawcy prawa twierdzą inaczej? Wiadomo, że to kasta, którą trzeba rozgonić podobnie jak całą postkomunistyczną Polską Akademię Nauk, którą ma zastąpić Narodowy Program Kopernikański.
Niestety, na niekorzyść Rzymkowskiego świadczą też fakty historyczne. Otóż za dawnych dobrych czasów, „nim Europa oderwała się od swoich chrześcijańskich korzeni”, zwierzęta bywały podmiotem prawa i wytaczano im procesy. Pierwszy udokumentowany tego typu przypadek miał miejsce w 824 r. i zakończył się ekskomuniką... kretów. To właśnie te szkodniki, podobnie jak myszy, szczury, węże, szarańcza i inne robactwo najczęściej stawały przed trybunałami. Stawały oczywiście symbolicznie, bo rzadko dawało się doprowadzić je przed oblicze sądu. By rygorom sprawiedliwości stało się za dość, przydzielano im mimo to urzędowych obrońców. Łatwiej bywało w przypadku zwierząt domowych, którym zdarzyło się poturbować, albo nawet zabić człowieka. Tu chętnie stosowano areszt, stawiano przed sądem (niekiedy ubrane w ludzki strój), a po procesie odczytywano im wyroki. Bywało też, że na plac kaźni zganiano inne bydlęta, by oglądały egzekucję. W celach edukacyjno-prewencyjnych, zapewne. Przyznać jednak trzeba, że nie zawsze orzekano najwyższy wymiar kary. W Holandii za zabicie człowieka wół sprawca został skazany tylko na 10 lat ciężkich robót, a w Rosji za podobną zbrodnię kozła zesłano na Syberię.
Piszę o tym szczegółowo, bo wprawdzie premier Morawiecki z Orbanem i Salvinim (oraz Putinem dyskretnie w tle) zapowiadają nowy renesans Europy, ale póki co dużo więcej osób z kręgu partii rządzącej marzy o powrocie średniowiecza. Warto więc się zawczasu na to mentalnie przygotować.

Czy wkrótce będzie cieplej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie