"I nie mów do mnie Dżordżyk" Magdaleny Tarasiuk wygrał Konkurs Literacki Miasta Gdańska [RECENZJA]

Jarosław Zalesiński
Powieść "I nie mów do mnie Dżordżyk" Magdaleny Tarasiuk wygrała Konkurs Literacki Miasta Gdańska im. Bolesława Faca.

W XVIII wieku modna była powieść w listach. W XXI wieku w modę weszły powieści w mailach. W mailach, a także w esemesach czy w rozmowach komórkowych. Powieści te odbijają rzeczywistość, polegającą dziś na tym, że stopniowo przestajemy się komunikować ze sobą bezpośrednio, zastępując to mailem czy telefonem. Czy ma to dobry wpływ na nasze życie emocjonalne, raczej wątpię. A czy dobrze wpływa na literaturę? Odkąd przebrnąłem przez "Samotność w sieci" Janusza L. Wiśniewskiego, również i w to powątpiewam. W tym swoim powątpiewaniu utwierdziłem się, przeczytawszy powieść "Nie mów do mnie Dżordżyk" Magdaleny Tarasiuk. Powieść wygrała gdański konkurs im. Faca za 2013 rok i nie tak dawno ukazała się drukiem.

Opowieść w tej książce rozwija się według, przyznać trzeba, ciekawego konstrukcyjnego pomysłu. Para głównych bohaterów zajmuje się wspólnym pisaniem na zamówienie romansowej książki. Wymyślają więc parę bohaterów, każą im coraz bardziej zbliżać się do siebie, aż do cielesnego ukoronowania. Przy tej jednak okazji sami zawiązują relację, która jest bliższa i bliższa, aż do (najpewniej) spełnienia, zaaranżowanego jednak nie przez nich samych, parę nieśmiałych ludzi w średnim wieku, tylko przez ich przebojowego wydawcę.

Konstrukcja ciekawa, bo pozwala te dwa wątki: romansu wymyślonego i romansu realnego, snuć razem, pokazywać, jak gra literacka przemienia się w grę życiową i odwrotnie. Z samej jednak konstrukcji nie wynika jeszcze powieść. By okazała się ona żywa, musi być nie tylko ciekawie skonstruowana, czyli mieć jakby szkielet, musi mieć też tkanki. Tkanka zaś powieści to jej świat przedstawiony, z całym bogactwem pisarskich obserwacji. Z tym zaś jest u Magdaleny Tarasiuk nie za dobrze.

W posłowiu czytam o autorce, że pojawiła się w "środowisku warszawskim". Tak sobie właśnie ją wyobrażam: jako osobę prowadzącą środowiskowo-literackie życie, z jego spotkaniami autorskimi czy kolektywnymi autorskimi wyprawami. Jeśli jest w tym jakieś życie, to tylko anemiczne, bezkrwiste.

Taka też wydała mi się powieść "Nie mów do mnie Dżordżyk". Jej świat przedstawiony to raczej światek. Powieści epistolarne były jednak bogatsze niż mailowe...

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie