Gdańszczanie i Pachołek

Piotr Dwojacki, felietonista
Piotr Dwojacki
Piotr Dwojacki
Przyznaję, że nie znam metody podejmowania decyzji w sprawach rozwoju Gdańska. Oczami wyobraźni widzę, jak Wysoki Włodarz i jego zastępcy pochylają się nad planem miasta i grają w kości. Gdzie kostki padną, tam będą nowe budowy. A z sumy oczek będzie wynikać wysokość obiektów. Taka metoda może wyjaśniać decyzje w sprawie pojedynczych lokalizacji, ale zupełnie nie pasuje do planowania dróg. W tej dziedzinie metoda musi być bardziej wyrafinowana. Karty? Ruletka?

Władze Gdańska co jakiś czas dają kompletnie sprzeczne sygnały dotyczące tego, gdzie w przyszłości mają mieszkać obecni obywatele miasta. Okresowo twierdzą, że należy "zagęszczać" zabudowę w dzielnicach przymorskich, takich jak Brzeźno, Oliwa, Przymorze, Wrzeszcz, Zaspa czy Żabianka. Pada przy tym argument, że trzeba zatrzymać bardzo kosztowne w skutkach przemieszczanie się ludności w kierunku wzgórz i obwodnicy. Innym razem jednak te same władze ogłaszają, że chcą budować szerokie drogi umożliwiające sprawną ucieczkę poza miasto. Czy pod hasłem reklamowym "Gdańsk - szerokiej drogi" kryje się chęć wyjścia naprzeciw prognozom mówiącym, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat może się wyprowadzić kilkadziesiąt tysięcy ludzi? Okresowo pada hasło "tempo 30" czy "budujemy kolej metropolitalną" po to, byśmy po chwili słyszeli zamiar zagęszczenia i przyspieszenia ruchu samochodów, z poprawą warunków "przelotu" tirów włącznie.

Nowa, szeroka trasa do obwodnicy, od tunelu (pod Martwą Wisłą) przez tzw. zieloną drogę i kolejny tunel (pod wzgórzem Pachołek), to dla mnie próba zagęszczenia ruchu w dzielnicach położonych bliżej morza. To także próba zachęcenia mieszkańców tych dzielnic do wyprowadzki za miasto. Przy czym nie mówię o celach władz gminnych, lecz spodziewanych skutkach ich decyzji. Ale aby takie skutki osiągnąć, można zastosować wiele innych metod, dużo tańszych niż 2 miliardy złotych…

Chyba wbrew opinii miejskich urbanistów twierdzę, że planowanie metropolitalnego układu drogowego nie jest wyłącznie robotą inżynierską, lecz również powinno angażować socjologów, demografów, geografów, ekonomistów i specjalistów innych dziedzin zajmujących się tematyką współczesnych miast. Wielu, bardzo wielu specjalistów z tych dziedzin mieszka w Gdańsku. I sądzę, że wielu z nich powinno się wypowiedzieć nie tylko w sprawie planowanej pod Pachołkiem trasy Warszawa - Bałtyk, ale i w wielu innych sprawach.

Okazja do takiej wypowiedzi pojawi się bardzo szybko. Można nie ufać intencjom władz miasta, ale - moim zdaniem - należy wziąć udział w warsztatach mających wpierać wypracowanie strategii Gdańska. W ciągu paru tygodni odbędzie się ich kilka - do udziału w nich bardzo zachęcam (formalnie zapraszać nie mogę, bo nie jestem organizatorem). Na miejskiej stronie www.gdansk.pl/strategia można się zarejestrować po to, by wziąć udział w jednym z sześciu dwugodzinnych spotkań, z których pierwsze odbędzie się na Przymorzu już w najbliższy poniedziałek po południu!

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
AJB

"Ledwo ze skorupki pokażą czub, już hop - siup
Drą pisklęta dziób, że każdy dorosły to żłób,
A gdy już im włos siwieje, to w głos z głębi płuc
Starcy charczą w krąg, że każdy kto młody - ten buc!

Ja, człek niemłody i niestary,
Słów na ten temat miałbym parę:

Tu czas i wiek nie ma znaczenia,
Jak ktoś jest żłób - będzie żłób!
W młodości dniach czy w smudze cienia,
Jak ktoś jest żłób - będzie żłób!
Dogada się, proszę kolegi,
Stary wał i debiutant - wał,
Żłób, co zna niegdysiejsze śniegi
I żłób - żółtodziób na schwał!

Młody żłobie mój, co wśród pał i dwój w ławce trwasz,
Nie przecz, proszę, oj, że za wała ojczulka masz!
Stary bucu, hej, i ty wardze swej zadaj trud,
By wyznała to, że każdy kto młody - ten fiut!

Ja, człek niemłody i niestary,
Słów na ten temat miałbym parę:
A, co bym miał - tak myślę sobie:
Jak ktoś jest żłób - będzie żłób!
Bez żłobu, czy przy wspólnym żłobie,
Jak ktoś jest żłób - będzie żłób!
Dogada się, proszę kolegi,
Stary wał i debiutant - wał,
Żłób, co zna niegdysiejsze śniegi
I żłób - żółtodziób na schwał!

I jeszcze bis - proszę uprzejmie:
Jak ktoś jest żłób - będzie żłób!
W powiecie, czy w Wysokim Sejmie,
Jak ktoś jest żłób - będzie żłób!
Więc wsłuchaj się w sens naszych rymów,
Myśli zbierz i uwagę zdwój:
A teraz dość tych pseudonimów!
Jak ktoś jest...

J
JAŚ

Treściwy tekst! Dodam następny; Codziennie, gdy mnie świt obudzi łeb zmoczę wodą i zjem śniadanie, a potem wybiegnę między ludzi powraca zaraz to pytanie, może to chora wyobraźnia ciągle to pytanie ponawia, nie wiem, lecz przecież tak wyraźnie wciąż zauważam coś, co sprawia, że spytać ludzi chcę tak wielu którzy przechodzą moją drogą-kogo udajesz przyjacielu-kogo? Często trudno to zauważyć ni gestem facet się nie zdradzi, zamyka myśl w krągłe zdania z bliższym i dalszym dopełnieniem, nie ma momentu zawahania układa mu się to myślenie...Tylko sprzedać i zapomnieć, a potem niech się POduszą, zatrują wody gruntowe. O tym Pan Piotr (NIE) pomyśli.

P
Piotr Dwojacki

To nie jest łatwy temat, bo dzielnicą przymorską jest zarówno Kurort Brzeźno czy Jelitkowo, jak i Letnica, Zaspa czy Wrzeszcz. W kilku miejscach można znaleźć lokalizacje dla całkiem sporych nowych budynków (wieżowców) czy kompleksów mieszkalnych.

A
AJB

Panie Piotrze, jak Panu wyobraźni nie staje (nie Panu jednemu się to, trywializując, "w pale nie mieści") to proszę sobie przypomnieć tę kultową scenę z filmu Barei "Poszukiwany, poszukiwana", gdzie "wieczny dyrektor", grany przez Dobrowolskiego, pod wpływem inspiracji "Marysi" przestawia na makiecie nowego osiedla wieżowce, zasypuje staw, przenosi park, et cetera. Od czasów śp. Stanisława Barei tylko nazwiska tzw. decydentów oraz nazwy partii które w/w "fachofcuf "na na eksponowane stanowiska, za "zasługi" i "punkty za pochodzenie"(tu pochodzi, tam pochodzi, i wykuka) na nie desygnują się zmieniły. Taka karma widać, i ten etap "dziecięcej choroby aferalno-liberalnej prawicowości" w kapitalizmie jest nieunikniony? To przejdzie. Byle nie na nasze dzieci i wnuki!
Ewentualnie można jeszcze dla zrozumienia "imperatywu kategorycznego" jaki kieruje na ogół działaniami tych "fahofcuf" podeprzeć się tekstem W.Młynarskiego:

"Co by tu jeszcze?"

Słów kilka w sprawie grupy facetów chcę tu wygłosić
lecz zacząć muszę nie od konkretów, lecz od przeprosin.

Skruszon szalenie o przebaczenie pokornie proszę,
że troszkę pieprzna będzie balladka, którą wygłoszę,

lecz mam nadzieję, że choć się w słowie tutaj nie pieszczę,
to wybaczycie mi to, Panowie, raz jeden jeszcze.

A więc: faceci wokół się snują co są już tacy,
że czego dotkną, zaraz zepsują. W domu czy w pracy

gapią się w sufit, wodzą po gzymsie wzrokiem niemiłym.
Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek,

bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę:
"Co by tu jeszcze spieprzyc, Panowie? Co by tu jeszcze?"

Czasem facetów, by mieć to z głowy, ktoś tam przerzuci
do jakiejś sprawy, co jest na oko nie do popsucia...

Już się prężą mózgów szeregi, wzrok się pali,
już widzimy, żeśmy kolegi nie doceniali.

A oni myślą w ciszy domowej czy w mózgów treście:
"Co by tu jeszcze spieprzyc, Panowie? Co by tu jeszcze?"

Lecz choć im wszystko jak z płatka idzie - sprawnie i krótko,
czasem faceci, gdy nikt nie widzi westchną cichutko.

Bo mając tyle twórczych pomysłów, takie zdolności,
martwią się, by im czasem nie przyszło tkwić w bezczynności.

A brak wciąż wróżki, która nam powie w widzeniu wieszczem:
"Jak długo można pieprzyć, Panowie? No jak długo jeszcze?!"

Pozwólcie proszę, że do konkretów przejdę na koniec.
Okażmy serce dla tych facetów, zewrzyjmy dłonie, weźmy się w kupę,

bo w tym jest sedno, drodzy rodacy by się faceci czuli potrzebni
w domu i w pracy.

Niechaj ta myśl im wzrok rozpromienia, niech zatrą ręce,
że tyle jeszcze jest do spieprzenia, a będzie więcej." ;-)

J
JAŚ

ZAGĘSZCZAĆ TERENY PRZYMORSKIE? Chore głowy: tworzy się budynki rekreacyjno-wypoczynkowe, a nie blokowiska. Jest tak, bo Polacy cierpią na rzadką i niestety chyba trudno uleczalną chorobę - chroniczny brak wyobraźni...

Dodaj ogłoszenie