Gdańskie Areopagi zaczynają Zgodą

    Gdańskie Areopagi zaczynają Zgodą

    Jarosław Zalesiński, szef działu kultura

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Pora mi się już chyba przyznać, że na Gdańskie Areopagi przez kilka pierwszych lat patrzyłem jak na sympatyczne, ale i nieszkodliwe pięknoduchostwo. Był rok 2000, na sto sposobów fetowany.
    Jednym z tych fajerwerkowych pomysłów była idea dwóch podobnie postawnych księży, duszpasterza dziennikarzy i duszpasterza artystów, żeby w Gdańsku ogłosić Kartę Powinności Człowieka. Spisać nie to, co robić możemy, ale to, co robić powinniśmy. W roku Wielkiego Jubileuszu i w roku okragłej rocznicy Sierpnia miał to być swoisty mikst ducha Jana Pawła II i ducha Solidarności.

    Pięknie, bez dwóch zdań. Kartę zredagowano, na uroczystość jej proklamowania w gdańskim Dworze Artusa zjechały znamienite osoby, które złożyły pod dokumentem swoje podpisy, zagrały fanfary, uroczystość pokazano nawet w telewizji. Ale jakie mogło mieć to później przełożenie na rzeczywistość?


    Kiedy zmieniłem zdanie? Punkt widzenia zależy, jak wiadomo, od punktu siedzenia. Kiedy na jednym z Areopagów w pięknej sali na Ołowiance na blisko dwa tysiące miejsc nie udało mi się znaleźć wolnego fotela i przesiedziałem całą dyskusję na schodach, na dębowym parkiecie, poczułem, że sprawa jest poważna.

    Gdańskie Areopagi wybiły mnie z pewnego przekonania, które utrwaliła we mnie pierwsza dekada demokracji III RP. Przekonania, że to, co wartościowe, jest niszowe i schyłkowe. Okazało się, że wcale nie musi tak być i że do rzeczy wartościowych ludzie zlatują jak pszczoły do miodu. Może nie tak masowo jak muchy, ale jak pszczoły - owszem.

    Po wyczerpaniu na corocznych debatach listy postulatów Karty Powinności organizatorzy Areopagów wpadli teraz na pomysł, aby zająć się republikańskimi cnotami, których alegorie gdańszczanie umieścili niegdyś na Złotej Bramie. To Zgoda, Wolność, Sprawiedliwość, Dobrobyt, Szacunek, Sława, Roztropność i Pokój.

    Ks. Krzysztof Niedałtowski, jeden z tej postawnej księżowskiej pary, w wydanej przy tej okazji książeczce zauważa, że dziś nie ozdabia się budynków użyteczności publicznej symbolami cnót. Właśnie. Gdańskie Areopagi są próbą przywrócenia tym symbolom miejsca w naszym zbiorowym życiu. I formą podtrzymywania w nas wiary, że na czymś ważnym może nam nadal wspólnie zależeć.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo