reklama

Gdańsk będzie coraz częściej podtapiany

Jacek SieńskiZaktualizowano 
Październikowy sztorm uświadomił wszystkim, że jednoczesna cofka z  morza i duże opady deszczu mogą zakończyć się prawdziwą tragedią
Październikowy sztorm uświadomił wszystkim, że jednoczesna cofka z morza i duże opady deszczu mogą zakończyć się prawdziwą tragedią P. Swiderski
Październikowy sztorm uświadomił wszystkim, że jednoczesna cofka z morza i duże opady deszczu mogą zakończyć się prawdziwą tragedią

W latach 1775 i 1829 Gdańsk nawiedziły największe w jego dziejach katastrofalne wylewy Motławy i Wisły. Wysokość stanu wody podczas tych kataklizmów dokumentują dwa kamienie z wyrytymi datami i poziomymi liniami, wmurowane w naroże Spichlerza Panna na wyspie Ołowianka. Woda sięgała wtedy pierwszych kondygnacji kamieniczek na Głównym Mieście, a ulice zamieniły się w kanały, po których pływano łodziami.

Zagrożenie powodziowe w grodzie nad Motławą nie minęło, choć w XIX stuleciu uregulowano Martwą Wisłę i Wisłę Śmiałą, jej nowy odpływ do morza, oraz zbudowano Przekop Wisły, odprowadzający wody rzeki bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej. Zimowe i wiosenne zatory lodowe przy wypłyconym już ujściu Przekopu Wisły czy silne sztormy, jak ten z 14 października tego roku, mogą spowodować spiętrzenie wód Wisły i Motławy do niebezpiecznego poziomu. W ciągu 100 lat, licząc od początku XIX wieku, w Gdańsku odnotowano 42 sztormowe wezbrania, osiągające około 1 m ponad poziom morza i pięć powodzi. Największą powodzią sztormową w tym okresie było zalanie miasta 9 stycznia 1914 roku, gdy poziom wody przekroczył 1,5 m ponad poziom morza.

W ostatnich dziesięcioleciach doszło nowe zagrożenie - zabudowany osiedlami, drogami i utwardzonymi placami górny taras miasta, z którego podczas ulew na dolne dzielnice spływają kaskady wody, bo nie ma ona możliwości wsiąkania w grunt. Podczas cyklu konferencji naukowych, które w 1997 roku, z okazji 1000-lecia Gdańska, zorganizowały oddziały gdańskie Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Wodnych i Melioracyjnych oraz Naczelnej Organizacji Technicznej, przewidziano wielką powódź opadową, jaka nawiedziła miasto w 2001 roku. W jednym z opracowań konferencyjnych (z 1997 roku!) napisano, że po intensywnych opadach deszczu Kanał Raduni bardzo szybko napełni się wodą i to prawie równocześnie na całej długości, czemu sprzyja jego poprzeczny bieg w stosunku do strug wody spływających ze stoków wysoczyzny. Wylew z kanału i przerwanie wałów może zalać Orunię, leżącą poniżej jego koryta, oraz inne dzielnice Gdańska. Ostrzeżeniem tym nikt się nie przejął.

Rejon Zatoki Gdańskiej należy do najbardziej zagrożonych zalaniem przez morze, bo jego poziom podnosi się co roku o 2-3 mm. Powodem tego są zmiany geologiczne, polegające na obniżaniu się od strony południowej bałtyckiej płyty tektonicznej i podnoszeniu od strony północnej, oraz ocieplenie klimatu. W ostatnich latach przyczyną destrukcji brzegów - plaż i wydm - były gwałtowne sztormy i brak mroźnych zim (mróz umacnia wydmy). Sztormy niszczą też rewy, będące przybrzeżnymi, podwodnymi wałami piachu, zasilającymi nim brzegi.

Roman Kołodziejski, główny inspektor ochrony brzegów Urzędu Morskiego w Gdyni, przekazał, że działania urzędu, m.in. na podstawie ustawy z 2003 roku o ustanowieniu wieloletniego "Programu ochrony brzegów morskich", już przyniosły pozytywne efekty w rejonie Zatoki Gdańskiej. Zniszczone odcinki plaż i wydm odtwarzane są za pomocą piasku wydobywanego z dna morskiego. W czasie sztormu z 14 października odcinki te przetrwały napór wzburzonego morza. Natomiast zagrożone były Nowy Port, Westerplatte i Brzeźno, w którym musiano zabezpieczyć wejścia na plażę, umożliwiające wdzieranie się wody do miasta. W planach inwestycyjnych urzędu ujęto już odbudowę odcinków brzegów na Westerplatte i w Brzeźnie, co je umocni.
Prace hydrotechniczne powinny zacząć się jeszcze w tym roku. Natomiast innym zagrożeniem sztormowym są cofki spiętrzające wody w kanałach portowych, na Wiśle i na jej odnogach oraz na Motławie. Występują one w okresach występowania silnych wiatrów z niekorzystnych kierunków - północnego, wschodniego i zachodniego. W trakcie przebudowy jest wejście do portu gdańskiego. Na razie zbudowano nowy falochron zachodni. Natomiast falochron wschodni zostanie odbudowany w najbliższych latach, bo nie chroni on dostatecznie portu przed falami i naporem wód sztormowych.

- Administrujemy gdańskimi potokami o łącznej długości 76 kilometrów i kanałami kanalizacji deszczowej o długości ponad 60 kilometrów - mówi Andrzej Chudziak, zastępca dyrektora Gdańskich Melioracji. - Do tego dochodzą potoki, rzeki i kanały portowe pod zarządem innych instytucji i urzędów. Z przypadku Opływu Motławy nie ma ustalonego administratora. Choć jest to istotny element systemu zabezpieczenia przeciwpowodziowego Gdańska, bo opływ pełni funkcję zbiornika retencyjnego, gromadzącego nadmiar wód, gdy zamyka się wrota przeciwpowodziowe. Gdy chodzi o kanalizację deszczową, to do dziś w Gdańsku buduje się ją w oparciu o tak zwaną formułę Błaszczyka, która normalizuje przekroje, a tym samym przepustowość kanałów, z uwzględnieniem intensywności opadów atmosferycznych na danym terenie. Jednakże formuła opracowana była na podstawie badań przedwojennych dla Warszawy i jej okolic, ale zastosowano ją na obszarze całej Polski.

W Gdańsku formuła nie sprawdziła się, bo na Stogach czy w Brzeźnie kanały mają nawet za dużą średnicę, a na terenie dzielnic pasa środkowego - Przymorza, Suchanina, Moreny i Zaborni, przepustowość kanałów jest za mała. Działające w Gdańsku od 2000 roku stacje badające intesywność opadów deszczu na poszczególnych obszarach miasta wskazują, że największe występują w okolicy Zaborni. Poza tym coraz częściej występują krótkie, ale bardzo duże opady. Obecnie przepustowość systemu odwadniającego miasto, czyli kanałów, potoków i rowów melioracyjnych, jest niewystarczająca.

Dyrektor Chudziak zaznacza, że Gdańsk jest miastem specyficznie położonym. Najniższe miejsce stanowi polder Rudniki, położony poniżej poziomu morza, a najwyższym rejon Osowej, Kiełpina i Kokoszek, leżący na wysokości 140 m. Z najwyżej położonych dzielnic do znajdujących się u podnóża wysoczyzny prowadzi zaledwie kilka ulic i do nich spływa cała woda opadowa z górnego tarasu miasta. Przy intensywnych deszczach kanalizacja pod tymi ulicami nie jest w stanie odebrać nadmiaru wody. Do tego kratki spustów zatykają liście z rosnących przy nich licznych drzew. Kanały są puste, a spływając jezdniami woda zamienia je w rwące potoki, zalewające dolne obszary miasta. Z kolei naturalne cieki, płynące z górnego tarasu w dół, w okresach dużych deszczy, z powodu dużej różnicy wysokości, stają się potokami górskimi, występującymi z koryt.

- Mimo udrażniania systemu odprowadzającego wody opadowe, funkcjonowania 18 stacji pomp odwaniających i zbudowania nowych zbiorników retencyjnych, mających już łączną pojemność 380 tysięcy metrów sześciennych, Gdańskowi grozi powódź. Aby całkowicie zabezpieczyć miasto, należałoby zbudować na górnym tarasie jeszcze zbiorniki retencyjne o pojemności w sumie 400 tysięcy metrów sześciennych. Niestety, tereny, na których mają być one zlokalizowane, są już zabudowywane osiedlami. Kierując się zyskami z budowy domów, nie bierze się pod uwagę strat, jakie spowodują powodzie - dodaje dyrektor Chudziak.

Grzegorz Pellowski, właściciel firmy Pellowski w Gdańsku, użytkujący teren na Olszynce, uważa, że nikogo nie interesuje stan rowów i Opływu Motławy, które zarastają i stały się wysypiskiem śmieci i gruzów. Jeżeli nastąpi większe spiętrzenie wód żuławskich, Olszynka znajdzie się pod wodą.

Przedstawiciele zarządzania kryzysowego w województwie pomorskim przyznają, że takich zniszczeń, jakich dokonał huragan 14 października bieżącego roku, nie było od dziesięcioleci. To, że nie doszło do znacznej powodzi, możemy zawdzięczać przezorności i zapobiegliwości meliorantów oraz służb przeciwpowodziowych. Niestety, dały się odczuć brak dofinansowania i wynikający z tego powodu niedostatek w wyposażeniu, a także słabość systemu dystrybucyjnego elektryczności.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie