Enea Ironman Gdynia 2021. Weekend pod znakiem triathlonowego szaleństwa. Dobre występy Polaków! [6-8.08.2021]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Udostępnij:
Spektakularne sukcesy odnieśli w niedzielę reprezentanci Polski przy okazji triathlonowej rywalizacji w zawodach Enea Ironman Gdynia. Był to też historyczny dzień dla tej dyscypliny sportu w naszym kraju.

Pierwszy raz w Polsce odbył się wyścig na legendarnym, słynnym dystansie pełnego Ironmana. Triumfował w nim Christopher Pietruczuk, zawodnik urodzony i przez lata trenujący w Kanadzie, jednak posiadający polskie obywatelstwo, władający ojczystym językiem i występujący w Gdyni pod naszą flagą. Był to jednocześnie pierwszy, historyczny triumf reprezentanta Polski na dystansie half-Iromana lub dłuższym w gdyńskich zawodach.

Chris Pietruczuk, reprezentujący Pentathlon Szczecinek, osiągnął czas 8:52.36. Dopiero na trasie maratonu, kończącego rywalizację, dogonił i wyprzedził drugiego na mecie Francuza Victora Lemassona (8:56.17), zapewniając sobie triumf na ojczystej ziemi. Ten 30-latek, którego sportowymi idolami są Adam Małysz, Michael Phelps oraz Muhammad Ali, dziękował po przekroczeniu linii mety za doping kibicom i chwalił atmosferę panującą na trasie. Dzięki zwycięstwu w Gdyni uzyskał on prawo startu w triathlonowych mistrzostwach świata w Kona na Hawajach. Udział w tych legendarnych zawodach jest spełnieniem marzeń każdego triathlonisty.

Trzecie miejsce na pełnym dystansie w Gdyni zajął Niemiec Christian Haupt (8:59.19). Jako ostatniemu w stawce udało mu się złamać barierę dziewięciu godzin. Wśród kobiet trasę liczącą łącznie ponad 225 kilometrów jako pierwsza pokonała Olena Zhushman z Ukrainy. Jej czas to 10:31.44.

Ci, którzy zamierzali w niedzielę w Gdyni pokonać 3,86 km wpław, następnie ponad 180 km na rowerze i na zakończenie maraton, 42,195 km, czyli „zaliczyć” klasycznego Ironmana, wyruszyli w trasę skoro świt, w deszczu i przy sporym wietrze. Na pewno nie były to komfortowe warunki, sprzyjające osiąganiu dobrych wyników. Jednak na szczęście pogoda stopniowo poprawiała się. Już na trasie kolarskiej „ludzi z żelaza” uraczyły pierwsze promienie słońca.

Zanim do mety na plaży miejskiej w Gdyni dotarli po południu uczestnicy najdłuższego wyścigu, kilka godzin wcześniej zakończyła się w niedzielę rywalizacja na dwukrotnie krótszym dystansie half-Ironmana. Jako pierwszy wstęgę przeciął Brytyjczyk James Teagle, dość wyraźnie łamiąc barierę czterech godzin. Zwycięzca osiągnął czas 3:51.54. Wyprzedził Szweda Roberta Kallina (3:53.15) oraz Irlandczyka Chrisa Minterna (3:56.48). Ten ostatni stoczył walkę o podium z najlepszym reprezentantem gospodarzy, Kacprem Stępniakiem. Niestety ostatecznie Polak, reprezentujący Gvt Bmc Bornga 3soft Świebodzice, musiał uznać wyższość rywala, który wyprzedził go na samym finiszu, zaledwie o cztery sekundy!

- To był fantastyczny wyścig i świetna trasa, nieco bardziej wymagająca przez pogodę - powiedział na mecie James Teagle. - Na pewno przyjemniej by było, gdyby było sucho. Ale na warunki atmosferyczne nie mamy wpływu. Na trasie kolarskiej trzeba było ostrożniej wchodzić w zakręty, ale generalnie była świetna. Przez cały czas czułem też doping i wsparcie kibiców. Atmosfera była kapitalna.

Mimo porażki w walce o podium zadowolony był z występu także Kacper Stępniak. Zawodnik ten w porównaniu do ubiegłego roku, kiedy zajął piętnaste miejsce na dystansie half-Ironmana, i tak poczynił olbrzymi progres.

- Przede wszystkim zabrakło mocniejszego biegu – podsumował swój start Kacper Stępniak. - Na początku jechaliśmy razem w grupie, w okolicach drugiego miejsca, ale z zachowaniem wymaganego dystansu. Po czterdziestu minutach zabrakło mi sił, aby utrzymać się w czołówce. Podczas biegu też miałem problem na ostatnim kilometrze.

Wśród kobiet na dystansie half-Ironmana zwyciężyła Lucy Hall z Wielkiej Brytanii w czasie 4:18.45.

- Cieszę się bardzo z wygranej -powiedziała triumfatorka. – Trasa była trudna i wymagająca, zwłaszcza gdy padało podczas jazdy na rowerze. Miałam pewne obawy o zakręty oraz linie na jezdni, które podczas deszczu mogą robić się śliskie. Ale ostatecznie skończyło się na strachu. Jestem bardzo szczęśliwa.

Ku uciesze publiczności jako druga na mecie wśród przedstawicielek płci pięknej pojawiła się Aleksandra Jędrzejewska, jedyna Polka, startująca w elicie kobiet. Reprezentantka KM Sport CTS osiągnęła czas 4:22.44. Ten wynik jest jej największym sukcesem w dotychczasowej karierze. Sympatyczna zawodniczka nie ukrywała na mecie emocji i wielkiego zadowolenia. Zebrała za to rzęsiste brawa od kibiców, którzy mocno naszą reprezentantkę wspierali także na trasie.

- Czwarty raz już startuję w Enea IRONMAN 70.3 Gdynia - powiedziała Aleksandra Jędrzejewska. - Uwielbiam tę trasę, ale zawsze był jakiś niedosyt. Teraz zrobiłam wszystko, co mogłam i jestem bardzo szczęśliwa.

Polka przyznała, że nie rozpoczęła rywalizacji dobrze. Na trasie pływackiej wręcz pogubiła się, źle nawigowała i musiała się wracać. Także jazda na rowerze po śliskiej nawierzchni była dla niej trudna. Kiedy jednak do pokonania pozostał już „tylko” półmaraton, niesiona dopingiem fanów złapała wiatr w żagle.

- Jak już zaczęłam biec wśród tych wszystkich kibiców, to miałam dreszcze i łzy w oczach – przyznaje Aleksandra Jędrzejewska. - Niesamowita sprawa.

Już w sobotę rozstrzygnięto rywalizację w triathlonowych sprintach, którą wygrali Paulina Klimas i Dawid Mielke.

- Tak naprawdę jestem tutaj na wakacjach. Wystartowałam dla zabawy. Nie powiem, że to był najlżejszy wyścig. Były ciężkie warunki i mocno wiało. Jednak kocham atmosferę w Gdyni! Kocham tu wracać! Dziękuje za doping, było super - podsumowała zawody Paulina Klimas.

- To jest mój debiut w Gdyni w konkurencji sprintu, ale już kilka lat temu startowałem tu w aquathlonie - powiedział z kolei Dawid Mielke. - Można więc powiedzieć, że przez aquathlon doszedłem do zwycięstwa w Sprint Triathlon Gdynia. Jestem bardzo zadowolony z wygranej. Trasa była fajna, super sympatyczni ludzie, fantastyczny doping. Będę tu wracał co roku, bo impreza jest naprawdę świetna.

Także w sobotę doszło do kolejnego, wielkiego wydarzenia w tegorocznym triathlonie w Gdyni. Dystans sprinterski jako pierwsza w historii zawodów osoba z zespołem Downa ukończył Bartosz Matusiewicz. To potwierdza tylko słynną maksymę, przyświecającą triathlonistom na całym świecie, że w tym sporcie niemożliwe nie istnieje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska zorganizuje mistrzostwa na najwyższym poziomie

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie