Dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności przedstawia swoją wizję celów ECS

Redakcja
G. Mehring
Udostępnij:
Powołane w 2007 roku Europejskie Centrum Solidarności to wyjątkowo ambitny projekt: nie jest to tylko muzeum z archiwum, lecz jednocześnie instytucja edukacyjna i naukowa, promująca wiedzę o Solidarności i ruchach antykomunistycznych w Polsce i w Europie.

Tak określa działalność tej instytucji statut. Jako ośrodek badawczy ECS ma być instytucją, która nie tylko prowadzi własne badania, ale i wspiera projekty naukowe innych. Ambicją założycieli jest także utworzenie z ECS europejskiego miejsca spotkań obywateli, którzy czują się odpowiedzialni za rozwój demokracji. Ważnym celem ECS jest też promocja idei wolności i solidarności w państwach autorytarnych.

Solidarność była nowym ruchem wolnościowym w Europie, którego ambicje dobrze opisuje dziś hasło "Myśl uniwersalnie, działaj lokalnie". W tym duchu solidarnościowej rewolucji powstaje instytucja, w której powinny się spotkać historia z przyszłością Polski i Europy. ECS wkracza więc w nową przestrzeń, jest eksperymentem, który może się stać ważnym wzorem i punktem odniesienia dla innych państw europejskich. Na tym polega atrakcyjność tego projektu, ale także duże ryzyko jego realizacji.

ECS powstaje w trudnej atmosferze pamięci zbiorowej. Duża część społeczeństwa to osoby urodzone już po 1980 roku, niepamiętające Solidarności, podziału Europy, życia w komunizmie, dla których Solidarność stanowi odległą historię. Z drugiej zaś strony, ECS konfrontowane jest z drugą częścią społeczeństwa, żywo pamiętającą komunizm, która jest głęboko podzielona w kwestii oceny poszczególnych protagonistów ruchu oraz przebiegu polskiej rewolucji.
Dystans młodych do historii i fascynacja ideami

Nie jest to jednak pełny obraz postaw Polaków, jak pokazują badania profesora Ireneusza Krzemińskiego na temat pamięci zbiorowej Polaków, które pod tytułem "Solidarność - doświadczenie i pamięć" ECS wydało w ubiegłym roku. Niestety, media tej publikacji nie zauważyły. Z badań Krzemińskiego wynika, że młodsza generacja Polaków ma dystans do historii ruchu Solidarności, ponieważ kojarzy się jej z kłótniami politycznymi z ostatnich lat. Ale za to młodzi są przekonani, bardziej niż świadkowie, że doświadczenia tamtych lat, wartości, takie jak solidarność Europejczyków, sprawiedliwość społeczna czy poczucie odpowiedzialności za słabszego, o których tyle się mówi, są dla naszego życia dzisiaj, dla współczesnej Polski i Europy niezmiernie ważne. Jak widać, blask rewolucji zbladł, ale doświadczenia ruchu obywatelskiego mogą być inspiracją dla współczesnych debat społecznych.

Badania zespołu Krzemińskiego pokazują także, iż idea budowy instytucji upamiętniających ruch Solidarności i walkę antykomunistycznej opozycji są przez większość Polaków wspierane. Co więcej, respondenci mają świadomość, iż wyzwaniem jest nie tylko zmiana pokoleniowa i wynikająca z niej ewolucja pamięci zbiorowej, ale także zachowanie doświadczenia Solidarności w politycznej świadomości Europejczyków.
Z europejskiej perspektywy ECS, razem z powstającymi muzeami II Wojny Światowej oraz Żydów Polskich, jest jednym z najważniejszych projektów wpisujących los Polaków w budowanie europejskiego "acquis historique communautaire", to znaczy wspólnego doświadczenie historycznego. Jest to pojęcie wykreowane przez francuskiego politologa Fabrice'a Larata, które nawiązuje do wspólnego zasobu prawnego Unii Europejskiej - "acquis communautaire". Zdaniem Larata, Unia Europejska nie powinna być zredukowana do wspólnoty prawnej i gospodarczej - jako wspólnota narodów demokratycznych Unia opiera się także na podstawowych wartościach, normach i przekonaniach wypracowanych za sprawą wspólnych historycznych doświadczeń. Historia Solidarności to jeden z polskich elementów europejskiego "acquis historique".
W świadomości Europejczyków ECS będzie mogło zaistnieć dopiero pod koniec 2013 roku. Polska opinia publiczna zwróciła uwagę na działalność gdańskiej placówki, niestety, nie tylko dzięki realizowanym projektom, lecz w dużej mierze poprzez spory wokół oceny spektaklu Roberta Wilsona "Twój anioł Wolność ma na imię" oraz wokół powołania następcy pierwszego dyrektora, ojca Macieja Zięby.

Zapomniane sukcesy ECS

Osoby ubiegające się o stanowiska kierownicze często mają tendencję do zasadniczej negacji osiągnięć poprzednich dyrekcji. W radykalnym odcięciu się od działalności poprzedników widzą jedyną szansę na zbudowanie własnego profilu placówki. Wybrałem inną drogę: razem z zespołem przeprowadzam ocenę dotychczasowych dokonań i czynię to z szacunkiem dla o. Macieja Zięby. Przypomnę, że w bardzo krótkim czasie udało się o. Maciejowi Ziębie nie tylko zbudować zespół ECS, ale także wykreować dużą liczbę różnych formatów imprez i je zrealizować. ECS zorganizowało w ostatnich latach wydarzenia tak spektakularne jak koncert z okazji 20-lecia upadku komunizmu w Polsce, z udziałem Kylie Minogue, 25-lecie Nagrody Nobla dla Lecha Wałęsy, z udziałem wielu prominentnych intelektualistów i polityków, wystawy o polskich przemianach ustrojowych w Bundestagu i Parlamencie Europejskim. Wybudowano w Berlinie pomnik Solidarności przed budynkiem Bundestagu, kilka metrów od byłego muru berlińskiego. Nie ma tutaj miejsca na prezentację całego dorobku ECS i na szczegółowy opis mniej spektakularnych, ale ważnych działań. ECS nie trzeba budować od nowa, liczy się inteligentny rozwój sprawdzonych projektów mojego poprzednika.

Nowe priorytety

Dla nowego dyrektora najważniejszym zadaniem jest finalizacja prac nad stałą wystawą. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ dotychczas wystawy na temat politycznych i społecznych idei były specjalnością państw autorytarnych, dziełem propagandy. Musimy odpowiedzieć na pytanie: jak pobudzić fascynację dla polskiej walki z komunizmem, zachowując obiektywizm i dystans do wydarzeń historycznych? Wyzwaniem jest też pobudzenie wyobraźni młodych ludzi, dla których polska rewolucja lat 80., podział Europy i komunizm to odległa historia.

Pracę z młodzieżą uważam za najważniejsze zadanie dla ECS. Do nowej generacji nie dotrze się apodyktycznym monologiem albo mówiąc im: "jeśli tego nie poznasz, to masz ograniczoną wiedzę historyczną". Potrzebna jest żmudna praca edukacyjna, która pokaże, jak znaczące były ruchy demokratyczne, szczególnie Solidarność, dla dzisiejszej Europy, jak aktualne są zagadnienia takie jak solidarność Europejczyków czy sprawiedliwość społeczna.
O renomie instytucji muzealno-edukacyjnej decydują jej kompetencja naukowa, jakość publikacji i organizowanych konferencji. Znaczącym elementem działalności ECS musi pozostać wspieranie badań historycznych i socjologiczno-politologicznych. W dłuższej perspektywie czasowej ECS powinno zyskać renomę jako instytucja umożliwiająca uniwersalną wymianę doświadczeń na temat demokratyzacji, wspierania rozwoju społeczeństwa otwartego oraz doświadczeń na polu rozwiązywania konfliktów między narodami, budowania dialogu międzynarodowego i międzykulturowego.

Warto pamiętać o równowadze między małymi, niespektakularnymi projektami edukacyjnymi a dużymi konferencjami z udziałem elit intelektualnych; ważna jest także równowaga między obecnością w małych miejscowościach w wielkich europejskich metropoliach. Dzięki dotarciu do mniejszych (lub peryferyjnych) miejscowości oraz do tych instytucji, które odpowiadają za podstawy edukacji, można mnożyć społeczny kapitał zaufania do ECS.

Chciałbym, aby przyszła siedziba ECS przy placu Solidarności była miejscem otwartym. Europejskie Centrum Solidarności powinno być trójmiejską agorą, miejscem dla organizacji, inicjatyw obywatelskich, które nie mają własnej infrastruktury albo pieniędzy i będą chciały korzystać z naszej infrastruktury. Z całą pewnością nie będzie to instytucja, która chce udowodnić wszystkim, że wie wszystko najlepiej i tylko ona ma receptę na wszystkie zagadnienia społeczne.

Promocja to nie tylko akcje PR

Do pracy w ECS wnoszę doświadczenie promocji polskiej historii w Europie. Promocja kraju to nie tylko spektakularne akcje PR. Długofalowo bardzo skuteczne są np. spotkania ludzi. Sam od wielu lat obserwuję, jak pomocne mogą być stypendia dla naukowców, artystów czy dziennikarzy, jak istotna jest strategia budowania sieci kontaktów ludzi zaangażowanych na rzecz demokratycznych wartości. To istotniejsze niż kolorowe wkładki do czasopism.

Taką sieć elit ECS budowało dotychczas, organizując między innymi międzynarodowe spotkania młodych ludzi. Nową przestrzenią intelektualnej wymiany i instrumentem budowania nowych kontaktów będzie angielskojęzyczne czasopismo "New Eastern Europe", które niebawem zaczniemy wydawać razem z Wrocławskim Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Budowa europejskiej sieci instytucji spokrewnionych z ECS (muzea systemów komunistycznych i ruchów antykomunistycznych, instytucje edukacji politycznej) to inny ambitny projekt, który ma pomóc opracować międzynarodowe projekty, zaś przez te projekty wspierać promocję polskich doświadczeń poza granicami kraju.
Po moim wyborze na stanowisko dyrektora pojawiły się obawy, iż moje doświadczenia niemieckie mogą stać się obciążeniem dla ECS, osłabić skuteczność tej instytucji jako instrumentu polskiej polityki historycznej. Takie obawy są, moim zdaniem, pozbawione podstaw. ECS jest instytucją polską, której zakres działania oraz horyzonty jej zespołu są europejskie. Przecież taki był też charakter rewolucji Solidarności. To był polski ruch wolnościowy, który miał świadomość swojego międzynarodowego oddziaływania, a jego działacze żyli ideą solidarności z innymi zniewolonymi narodami Europy. Ten duch dobrze odzwierciedlają słowa "Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej", uchwalone 30 lat temu na I Krajowym Zjeździe Delegatów Solidarności 8 września 1981 roku.

Kompetencje niemieckie mogą być dla pracy w ECS ważne, ponieważ Republika Federalna jest jedynym krajem starej Europy należącym przez przemiany w NRD do wspólnoty narodów, które obaliły komunizm. Łączy nas doświadczenie 1989 roku. Dla większości wschodnioniemieckich opozycjonistów Solidarność i Okrągły Stół były źródłami nadziei i inspiracji. Przypominając to Niemcom, stawiamy upadek muru berlińskiego w kontekście, na którym Polsce słusznie zależy: zaczęło się przecież w Gdańsku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie