Digu digu didel dejdel dum

    Digu digu didel dejdel dum

    Grażyna Antoniewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kiedy rozpoczęto sprzedaż biletów, przed kasą Teatru Muzycznego w Gdyni wiła się długa kolejka. Każdy chce zobaczyć premierę musicalu "Skrzypek na dachu". Reżyseruje Jerzy Gruza, jak przed laty. Czy powtórzy swój sukces z 1984 roku? "Skrzypka" zagrano wtedy 500 razy.
    W teatrze ostatnie próby. Wczoraj był pierwszy przegląd kostiumów, przymiarki peruk i bród. Atmosfera lekko nerwowa... W teatralnym bufecie - pustki.
    Po korytarzu przechadza się młody skrzypek w chałacie i z pejsami. Gra, jednocześnie ćwicząc taneczne kroki. W kulisach krzątają się rekwizytorki.

    - To piękny musical, mam do niego wielki sentyment - zapewnia Kasia Łuciów. - Widziałam poprzednią wersję, bo moja koleżanka Renia Bigus pracowała wówczas w teatrze.
    Akcja dzieje się w Anatewce, w gospodarstwie Tewie Mleczarza, więc potrzebne są blaszane wiadra, wiklinowe kosze, garnki, dzbanki, miednice. Poza tym jest scena na targowisku, gdzie leżą sztuczne kwiaty, owoce, które wyglądają jak prawdziwe, sery, ziemniaki, warzywa - normalnie jak na rynku.
    Za kulisami czekają na swoje wejście świece szabasowe i stoły weselne.

    Trwa próba...
    - Proszę o niezabieranie świeczek, tylko odłożenie ich na miejsce - rozlega się głos inspicjentki z głośników. - Przed spektaklem przychodzimy wcześniej niż aktorzy - opowiada pani Kasia. - Trzeba rozłożyć rekwizyty. Mają być w wyznaczonych miejscach, inaczej artyści się pogubią lub będą musieli improwizować.

    Gasną światła na widowni, powoli zjeżdżają piękne ażurowe dekoracje. Przenosimy się do Anatewki, wioski zagubionej gdzieś w carskiej Rosji, gdzie biedny Tewie Mleczarz marzy o bogactwie, wadzi się z Bogiem i chce wydać za mąż pięć córek.

    Na scenie Mendel pyta Abrama: Dlaczego ty nigdy nie przyniesiesz jakiejś dobrej wiadomości?
    - Paweł, powiedz to z pretensją - woła reżyser z widowni.
    W pracowni fryzjerskiej Helena Szkudlarek postarza perukę rabina. Trzeba dołożyć siwizny. Ostatnie poprawki, tu dodać włosów, tam ująć. Zrobiono około 30 bród i zarostów i tyleż samo peruk i warkoczy. Dużo pracy. Do każdej męskiej czapki i kapelusza potrzebne są pejsy.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo