Czarne jest czarne. Czy kara dla abp. Głódzia wystarczy by uratować wiarygodność Kościoła?

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Ten Wielki Tydzień upłynął pod znakiem sporów się czy kara dla Słowoja Leszka Głódzia dowodzi stanowczości Watykanu, czy też jest kolejnym unikiem.

Popularna opinia głosi, że Polacy, choć są ludem pobożnym, to traktują religię powierzchownie i zbyt wiele o subtelnościach wiary rozprawiać nie lubią. Kłam temu przekonaniu zadał ten Wielki Tydzień, kiedy to gorące dyskusje rodaków ogniskowały się wokół kwestii nie tyle może teologicznych, co dotyczących prawa kanonicznego. Spierano się mianowicie o to czy decyzja odnośnie ukarania byłego metropolity gdańskiego Słowoja Leszka Głódzia dowodzi stanowczości Watykanu, czy przeciwnie - jest kolejnym unikiem. Zwolennicy tego ostatniego stanowiska podnoszą, że trudno traktować poważnie organ, który ogłasza karę, ale nie mówi za co konkretnie ją wymierza. W dodatku wymiar obciążenia finansowego, jaki nałożono na sprawcę wynosi „co łaska”. A i zakaz zamieszkiwania na terenie archidiecezji także nie wydaje się szczególnie dotkliwy w sytuacji, gdy duchowny posiada na Podlasiu wartą miliony posiadłość z luksusowym pałacykiem.

Z drugiej strony nawet symboliczna kara ma znaczenie, szczególnie w instytucji, która opiera się na symbolach. Widać też pewien postęp zarówno stosunku do sposobu uporania się 20 lat temu z aferą abp. Paetza (którego odwołano bez przyznawania, że to za karę), jak i niedawnego procesu ks. Dymera, gdzie gdański trybunał metropolitalny wydał wyrok, ale odmówił jego upublicznienia.

Czy to wystarczy by uratować wiarygodność tej instytucji? To już musi ocenić ów świecki „ogon”, o którym tak lekceważąco mówił na ingresie nowego metropolity gdańskiego abp Gądecki.

Pozostając w temacie: po tym, jak komisja dyscyplinarna Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego okazała pełne zrozumienie dla antysemickiego wybryku ks. prof. Tadeusza Guza, zostałem - wraz z innymi absolwentami tej uczelni - „wywołany do tablicy” na facebooku przez znajomego. Cóż mogę powiedzieć? Podpisałem już kilka apeli w sprawie kilku wczesniejszych incydentów obrazyjacych moralny i intelektualny upadej mojej alma mater. Jak widać bez skutku. A dyplomu przecież nie odeślę, bo, mimo wszystko, go sobie cenię, podobnie jak wiedzę, którą tam kiedyś posiadłem i pamięć moich - w większości już zmarłych - mistrzów.

Gdy coraz mniej dobrych rzeczy wokół, ceńmy chociaż dobre wspomnienia.

Przez pandemię czytamy więcej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie