Branża gastronomiczno-rozrywkowa apeluje do rządu o wsparcie finansowe. "Jesteśmy w permanentnym lockdownie od marca"

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Dawno już nie było takich koncertów
Dawno już nie było takich koncertów Karolina Misztal
Firmy z branży gastronomiczno-rozrywkowej są w coraz trudniejszej sytuacji. Po wiosennym lockdownie powrót do normalności sprzed epidemii nie był możliwy, a zanosi się na to, że organizacja imprez i wydarzeń kulturalnych wciąż będzie mocno ograniczona. Trójmiejscy przedsiębiorcy z branży zaapelowali do rządu o wsparcie finansowe. Ich apel wsparła posłanka Lewicy Joanna Senyszyn.

Po chwilowej i delikatnej odwilży dla branży gastronomiczno-rozrywkowej, niektóre ograniczenia wracają. Coraz więcej powiatów, w tym m.in. Sopot oraz powiaty kartuski, kościerski, słupski i pucki są w strefie czerwonej. Dla branży oznacza to nie tylko ograniczenie jednoczesnej liczby klientów w lokalu, ale również krótszy czas przyjmowania gości (do godziny 22:00). Kluby muzyczne na terenie strefy czerwonej nie mogą w ogóle przyjmować klientów.

W krótkim czasie właściciele lokali muszą znowu przeorganizować kalendarz organizowanych u siebie wydarzeń, część odwołać, ale przede wszystkim zadbać o swoje firmy i pracowników. Przed weekendem grupa pomorskim przedsiębiorców z branży zorganizowała w tej sprawie konferencję prasową w klubie Atelier w Sopocie.

- Jesteśmy najbardziej kolorowym ptakiem polskiej gospodarki, z jednej strony kompletnie na świeczniku, z drugiej kompletnie niezauważalni - powiedział Radomir Szumełda z klubu Atelier cytując główne hasło spotkania oraz akcji "Ostatnie tango w Polsce". - Chcemy wyrazić solidarność i współczucie chorym oraz rodzinom tych, którzy na Covid-19 umarli. Uważamy, że obostrzenia są koniecznością, być może trzeba było wprowadzić je w innej formie. Dziś nie występujemy przeciwko obostrzeniom w przestrzeni publicznej. Chcemy zaprotestować przeciwko wprowadzaniu tych obostrzeń kosztem ludzi, naszych firm, naszych pracowników. Podobnie było w marcu, kiedy rząd wprowadził lockdown, a dopiero po kilku tygodniach opracował pakiety pomocowe dla firm. Nasze firmy zostają w tej chwili zamykane w całości lub ich działalność zostaje ograniczona, z tą różnicą, że nie ma teraz dyskusji o formach pomocy. Rząd zachowuje się jakby był zaskoczony, że przyszła jesień, a wraz z nią fala zakażeń. Rząd przespał ostatnie 6 miesięcy. Nietrudno było przewidzieć, że kluby, bary, kina, sale koncertowe, sale koncertowe, będą musiały ograniczyć działalność. Dzisiaj nasze firmy zostają bez przychodów lub z małymi przychodami na granicy możliwości przetrwania dla wielu z nas. My to również nasi pracownicy i ich rodziny, rzesze studentów, którzy u nas pracowali. Zostaliśmy sami z podatkami i kosztami. Potrzebujemy od rządu natychmiastowych działań, które pomogą nam i naszym pracownikom przetrwać ten czas - dodał.

Jego współpracownik Robert Danielewicz wymienił postulaty środowiska.

- Chcielibyśmy wiedzieć, że mamy w polskim rządzie wsparcie, a nie wroga. Żądamy by ograniczając nasze branże, rząd o nas zadbał. Oczekujemy pomocy nie okazjonalnej, ale przemyślanej. Rząd mówi, że nie będzie lockdownu, ale my w tym lockdownie tkwimy po uszy - mówił.

Postulaty branży to:

  • zwolnienie z opłacania składek ZUS w czasie epidemii
  • zwolnienie z płacenia podatku dochodowego od wynagrodzeń w czasie epidemii
  • obniżenie VAT-u z 22 i 8 proc. do 5 proc. na świadczone usługi
  • pomoc w utrzymaniu płynności finansowej: wypłacie wynagrodzeń, opłaceniu rachunków

Głos zabrał także Arkadiusz Hronowski, właściciel sopockiego Spatifu oraz gdańskiego B90. Podkreślił, że branża koncertowa to oprócz organizatorów koncertów również branże powiązane jak np. hotelarstwo czy transport, które dają prace setkom tysięcy osób.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

- Jesteśmy powiązani z szeroką branżą rozrywkowo-kulturalną - mówił Arkadiusz Hronowski. - Można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że my jako branża kulturalna nadajemy ton jeżeli chodzi o możliwość spędzania wolnego czasu, dzięki nam do naszych miast przyjeżdżają tysiące osób. To nie tylko hotelarstwo, gastronomia, ale też transport. Branża koncertowa stoi. Kilka koncertów, które organizowaliśmy, były próbą wsparcia naszych współpracowników. Nie widzimy końca i nie wiemy jak to będzie wyglądało. W Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji też wszyscy są zblokowani i nie funkcjonują, ale otrzymali gigantyczne wsparcie od swoich rządów by od rana do wieczora nie musieli kombinować. Pytanie do rządu: czy my naprawdę jesteśmy solą w oku waszego rządu i czy Polska ma wrócić do czasów Gierka kiedy odbywały się 4 imprezy w roku - Andrzejki, Sylwester, jedno wesele i Dzień Kobiet? O to chodzi? By Polska stała się znowu szarym krajem? Gdzie jest wsparcie? Co wy robicie? - pytał retorycznie.

Głos zabrała także Magdalena Sekuła, prezes gdańsko-sopockiej Ergo Areny.

- Jesteśmy w permanentnym lockdownie od marca, pozbawieni przychodu. Branża jest w stanie śmierci klinicznej - nie wiadomo kto przeżyje, a kto powstanie. My musimy z czegoś utrzymać nasze rodziny, budynki, sprzęt. Trudno o tym nie pamiętać. Bez rzeczywistej pomocy finansowej my tego okresu nie przetrwamy. Brakuje ludzkiej solidarności, ale nie solidarności branż, tylko solidarności ze strony rządzących - mówiła szefowa Ergo Areny.

Czytaj także

W sobotę 10.10.2020 wieczorem w różnych lokalach odbył się protest przeciwko bezczynności rządu pod hasłem "Ostatnie tango w Polsce". Branża gastronomiczno-rozrywkowa nie wyklucza protestów w przypadku bierności rządzących.

Gdyńska posłanka Lewicy prof. Joanna Senyszyn złożyła w tej sprawie interpelację poselską do premiera Mateusza Morawieckiego.

- Uznając wprowadzone obostrzenia za słuszne, uważam jednak, że wskazane branże powinny być objęte pomocą finansową. Rząd powinien wykazać się solidarnością i nie karać przedsiębiorców za sytuację epidemiologiczną, do której pogorszenia sam się przyczynił bezczynnością i niewłaściwymi działaniami ministerstwa zdrowia i głównego inspektora sanitarnego, a także pańskimi i prezydenta Dudy nieodpowiedzialnymi wypowiedziami - pisze w dokumencie do premiera posłanka Joanna Senyszyn.

Jak wskazuje posłanka Lewicy, wsparcie finansowe może zapobiec upadkowi wielu lokali, których istnienie wspomaga również turystykę. W swoim piśmie pyta premiera czy rząd ma plan pomocy finansowej dla branży, który umożliwi zachowanie płynności finansowej. Pyta także czy przedsiębiorcy z tych branż zostaną zwolnieni ze składek ZUS czy podatku od wynagrodzeń w trakcie trwania obostrzeń oraz o obniżkę podatku VAT z 22 i 8 proc. do 5 proc. na świadczone przez nich usługi. Pyta także czy rząd planuje konsultacje z branżą.

Czytaj także

Martyna Wojciechowska o nowym sezonie "Kobiety na krańcu świata"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie