Wybory 2020. Najwięcej negatywnych emocji dotyka kampanie Andrzeja Dudy i Rafała Trzaskowskiego [komentarze polityków]

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Adam Jankowski/Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
Niszczenie mienia, groźby pod adresem nie tylko polityków, ale nawet ich dzieci, obraźliwe wiadomości. W kończącej się powoli prezydenckiej kampanii wyborczej największe negatywne emocje widać wśród elektoratów kandydatów PiS i PO - Andrzeja Dudy i Rafała Trzaskowskiego.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Kacper Płażyński zaapelował niedawno do czołowych pomorskich polityków wspierających w wyborach prezydenckich Rafała Trzaskowskiego - marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka, prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz oraz posła Koalicji Obywatelskiej Sławomira Neumanna - by potępili agresję wobec zwolenników prezydenta Andrzeja Dudy.

Polityk odnosił się przede wszystkim do wydarzeń w Czarnem w powiecie człuchowskim. Przed tygodniem na domu tamtejszego działacza PiS napisano wulgarne napisy oraz przebito opony w jego samochodzie. Tej samej nocy podpalono budynek gospodarczy tamtejszego nadleśnictwa. Zdewastowano też tablicę patriotyczną.

To agresja polityczna, z którą mamy do czynienia na Pomorzu - mówi poseł Kacper Płażyński. - Agresja słowna zdarza się osobom publicznym ze wszystkich stron sceny politycznej, mamy z tym do czynienia chyba na całym świecie. Musimy się z tym liczyć, ale są pewne granice. Takimi granicami jest niszczenie mienia lub czyhanie na czyjeś zdrowie lub życie. Z takimi sprawami do porządku dziennego przejść nie można. Myślę, że to przelanie pewnej czary udawania, że tematu nie ma. Nikt nie robi takich rzeczy od tak, takie osoby muszą być nastawione psychicznie i nie dzieje się to w ciągu jednego dnia - dodaje parlamentarzysta.

Poseł Kacper Płażyński przyznał także, że w trakcie tegorocznej kampanii prezydenckiej otrzymał groźby śmierci pod adresem swojego rocznego syna. Jak mówi nam poseł, akt oskarżenia wobec osoby, która groziła śmiercią jego rocznemu synowi sporządzono w prokuraturze w Warszawie.

Spory poziom emocji widać też po stronie niechętnej prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Niedawno mieszkaniec Gdańska usłyszał zarzut obrażenia głowy państwa. Na jego samochodzie był napis: "Wolę w szambie zanurkować, niż na Dudę zagłosować".

Oprócz PiS, także KO dostrzega wysoki poziom agresji w tej kampanii wyborczej. Szefowa Platformy Obywatelskiej w Gdańsku posłanka Agnieszka Pomaska, nazywa zachowanie polityków PiS "obroną poprzez atak".

- Zdarzają się telefony do mojego biura poselskiego, na banerach pojawiają się brzydkie dopiski, jak był wiec Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku padały różne okrzyki - mówi Agnieszka Pomaska. - To spotyka również Rafała Trzaskowskiego. W miniony weekend na wiecu Andrzeja Dudy szarpano aktywistów z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Mamy świadomość, że zdarza się to po każdej stronie, ale żadna agresja nie powinna być akceptowana przez żadnego z kandydatów oraz żaden ze sztabów.

Agnieszka Pomaska mówi, że na Podlasiu jeden z uczestników wiecu wyborczego próbował rzucić w Rafała Trzaskowskiego butelką. Niedawno sama posłanka udostępniła w Internecie nagranie wideo ze starszym mężczyzną, który wykrzykiwał głośne hasła. Po krytyce ze strony internautów skasowała go ze swoich profilów. Jak mówi "był drastyczny w treści". Zwraca również uwagę na różnice między dwoma głównymi kandydatami w retoryce.

Proszę spojrzeć jakim językiem mówi Rafał Trzaskowski, a jakim mówi Andrzej Duda. Rafał Trzaskowski w niedzielę wyciągnął dłoń do swojego przeciwnika w Białymstoku zapraszając go do rozmowy, a prezydent Andrzej Duda nazwał swoich przeciwników wirusem (chodzi o wypowiedź, w której prezydent Duda stwierdził, że rządy PO-PSL były gorsze od koronawirusa - red.). Rafał Trzaskowski jest gotowy wyciągać ręce do zgody, a Andrzej Duda, mam wrażenie, jest gotów te ręce wyciągnięte do zgody odrąbać

- mówi Agnieszka Pomaska.

W poniedziałek 22.06.2020 wieczorem gdańska posłanka KO Małgorzata Chmiel poinformowała na Facebooku, że przebito opony w jej samochodzie.

Polaryzacja dotyka głównie kampanie wyborcze Andrzeja Dudy i Rafała Trzaskowskiego. Pozostałe komitety nie spotykają się na żywo z taką dużą niechęcią ze strony potencjalnych wyborców. Tak jest chociażby w kampanii prezydenckiej Roberta Biedronia z Lewicy, co mówi nam jego rzeczniczka posłanka Beata Maciejewska.

- Nie było takich sytuacji wobec nas, jeżdżę z Robertem Biedroniem po całej Polsce, więc mogę to obserwować na bieżąco - mówi nam Beata Maciejewska. - Widać, że osoby popierające Andrzeja Dudę są chętne do wypowiadania się podczas naszych konferencji. Czuć czasem napięcie w tym elektoracie, ale nie dochodziło do aktów przemocy na naszych konferencjach. Nie przypominam sobie, by ktoś Robertowi Biedroniowi groził, czasami ktoś przepycha się przez tłum i zadaje pytania typu "a co wy zrobiliście?", ale to jest normalne. Robert stara się rozmawiać, pyta, wchodzi w dialog. Nie ma sytuacji, by ktoś został przez nas obrażony - dodaje posłanka Lewicy.

Również poseł Michał Urbaniak z Konfederacji mówi, że sztabowcy Krzysztofa Bosaka nie doświadczyli na Pomorzu agresji podczas działań kampanijnych. Nie spotkał się też ze skargami ze strony innych komitetów.

- Ludzie reagują różnie. Część osób, w momencie wręczania ulotki wyborczej, mówi, że ma już swojego kandydata. Nie spotkałem się osobiście z agresją. Zdarzyło się, że parę brzydkich słów poleciało w naszą stronę. Ludzie nie próbują atakować w sposób siłowy. Na pewno znikały nam banery - mówi poseł Konfederacji.

Polityk podaje też przykład domu jednorodzinnego w Gdyni, w którym lokalny działacz Konfederacji zawiesił na płocie baner Krzysztofa Bosaka. Jego ojciec był zwolennikiem prezydenta Andrzeja Dudy, więc zawiesił obok baner popieranego przez siebie kandydata. Następnego dnia nie było obu.

Na problem niszczenia reklam wyborczych zwraca uwagę też Marek Biernacki, poseł Koalicji Polskiej. Jego zdaniem zjawisko nasila się od jesiennych wyborów parlamentarnych. Nie słyszał też by pomorscy sympatycy Władysława Kosiniaka-Kamysza spotykali się z agresją.

- Przez wiele lat się z tym nie spotykałem. Tego przez długi czas nie było w kampaniach wyborczych - mówi Marek Biernacki.

Agresywnego zachowania nie doświadczyli też lokalni zwolennicy kandydatów niezależnych Szymona Hołowni czy Pawła Tanajny.

- Myślę, że Szymon nie budzi złych emocji, próbuje się go czasem bagatelizować, nazywać showmanem, umniejszać. O agresji fizycznej nie ma mowy - mówi Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski z pomorskiego sztabu Szymona Hołowni.

Podobne odczucia ma Jacek Hołubowski, działacz ruchu Gdańsk Tworzą Mieszkańcy, który w tej kampanii wspiera Pawła Tanajnę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie