WYBORY 2011: Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz - prawdziwa legenda Solidarności

Barbara Szczepuła
Bogdan Borusewicz jest marszałkiem Senatu
Bogdan Borusewicz jest marszałkiem Senatu Tomasz Bołt
Po raz pierwszy nazwisko Bogdana Borusewicza pojawiło się w prasie w marcu 1968 roku. Był to list gończy w "Głosie Wybrzeża" (wzrost 172 cm, oczy piwne, włosy ciemno- blond). Choć był jeszcze uczniem liceum, wspierał studentów w ulicznych starciach z MO. Skazany na trzy lata, wypuszczony został na mocy amnestii.

Skończył historię na KUL, był jedynym na Wybrzeżu człowiekiem Komitetu Obrony Robotników i jednym z założycieli Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. WZZ były dla niego ważne także z tego powodu, że dzięki nim poznał Alinę Pienkowską, swoją wielką miłość i przyszłą żonę.
Borusewicz był rzeczywistym organizatorem strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina w sierpniu '80. Wyznaczył datę i osoby, które rozpoczęły strajk, wytypował Lecha Wałęsę na jego przywódcę. Decydował o składzie MKS, ale do niego nie wszedł, nie chcąc dostarczać władzy pretekstu do oskarżeń. Miał też kluczowy wpływ na treść 21 postulatów. Był politycznym mózgiem i motorem sierpniowej rewolucji, choć nie rzucał się wtedy w oczy.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Gdy po karnawale Solidarności nastała noc stanu wojennego, "Borsuk" się ukrywa . Konspiruje na potęgę, pociąga za wszystkie sznurki, stając się jedną z najważniejszych osób solidarnościowego podziemia. Z fryzurą á la Jimmy Hendrix, w przebraniu przemierza Trójmiasto, przemieszkuje u różnych dobrych ludzi. Ślub z Aliną też bierze w podziemiu. Na chrzest ich córki Kingi do bazyliki Mariackiej przychodzą tysiące ludzi. Skandują: "Nie ma wolności bez Solidarności".
Nie wziął udziału w obradach Okrągłego Stołu. Patrzył nań z nieufnością. W 1989 roku, przed wyborami został przewodniczącym gdańskiego Komitetu Obywatelskiego. Nie znaleźli się z Aliną Pienkowską na listach, bo Borusewicz uważał, że szefowi KO i jego żonie nie wypada zabiegać o mandat poselski. Tak rozumiał służbę dla ojczyzny. Tak rozumie ją do dziś, pełniąc najwyższe stanowiska w państwie.

- Nie angażuj się zanadto, głową muru nie przebijesz - radziła mu mama. Nie słuchał, działał w opozycji od lat 70. Niezłomny "Borsuk", legenda Solidarności, odważny i wierny zasadom, działający zawsze pro publico bono, dopiął swego - mur runął.

Został posłem pierwszej kadencji Sejmu, od 2007 roku jest senatorem i marszałkiem Senatu. Razem ze swoim odpowiednikiem na urzędzie Siergiejem Mironowem zabiegał z sukcesem o współpracę polsko-rosyjską na szczeblu samorządowym, czego efektem jest coroczne Forum Regionów.

W ostatnich miesiącach zaangażował się w poparcie rewolucji w Afryce Północnej. - Ze względów politycznych i moralnych nie możemy odwrócić się plecami do Afryki - twierdzi. - Arabowie mają takie same pragnienia jak my - chcą wolności. A wolność może realizować się tylko w demokracji. Mając doświadczenie walki z komunizmem, musimy ich wesprzeć. Im mniej będzie dyktatur, tym świat będzie lepszy i bezpieczniejszy. Zaprosiłem ich przywódców do Gdańska na obchody XXX-lecia I zjazdu Solidarności. Korzystając z naszych doświadczeń chcę dyskutować o tym, co się dzieje u nich. - W Borusewiczu - mówi o swoim studencie z KUL prof. Bartoszewski - widzę dziś nie tylko współtwórcę pierwszej Solidarności, ale człowieka nieugięcie działającego na rzecz ogółu. Godność, poczucie honoru, rozsądek i znaczne doświadczenie kwalifikują go do najwyższych funkcji państwowych.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Trzeba dbać o całą Polskę

Z Bogdanem Borusewiczem rozmawia Barbara Szczepuła

Co Pan zrobił dla Pomorza?
To niekonstytucyjne pytanie! Parlamentarzysta, w odróżnieniu od samorządowca, jest wybierany po to, by zrobić coś dla Polski, a nie dla swojego okręgu wyborczego. Nie załatwiłem nawet dobrej drogi do swojego domu w Osowej. Na takich działaniach nie buduję pozycji politycznej, choć sąsiedzi mają o to do mnie pretensje (śmiech).

Ale wszyscy wiedzą, że to właśnie determinacji Pana marszałka zawdzięczamy, iż nie zabrano nam Lotosu i Energi.
Zaangażowałem się w te sprawy, bo w obu przypadkach interes regionalny pokrywał się z ogólnokrajowym. Pomogłem zastopować fuzję Energi z PGE i Lotosu z Orlenem, by nie dopuścić do powstania monopoli. Przyniosłoby to podwyżki cen energii i paliwa. Zarazem obie spółki pozostały na Pomorzu.

Mówi się, że gdyby Sejm lepiej pracował, Senat byłby niepotrzebny, bo teraz poprawia błędy izby niższej.
To właśnie Senat uratował okręgi jednomandatowe.

Są zastrzeżenia do tej ordynacji.
Ale jej największym plusem jest to, że ogranicza wszechwładzę partii politycznych. A zgłosiła taką propozycję PO wbrew swoim interesom partyjnym. Liczy się osobowość kandydata, nie tylko partyjna nominacja. Myślę, że to jest dobra zmiana dla Polski
Strasznie pilnuje Pan pieniędzy dla Polonii.
Pilnuję, by pieniądze docierały do rodaków żyjących poza granicami kraju. Nie zgadzam się np. na finansowanie wyjazdów polskich chórów do Chicago, co nie wszystkim się podoba. Odmówiłem także abp. Mokrzyckiemu ze Lwowa, gdy wielokrotnie naciskał o pieniądze na renowację pałacu biskupiego. Na pałace (nawet biskupie) pieniędzy nie mamy.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Dodaj ogłoszenie