Wszyscy Polacy to jedna, zagrożona rodzina. Felieton Dariusza Szretera

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Można zaryzykować tezę, że PiS skonsumowało swego czasu koalicyjną przystawkę pod nazwą Liga Polskich Rodzin, by samemu przekształcić się w Ligę Obrony Polskich Rodzin

Wszyscy Polacy to jedna rodzina – przekonywał niegdyś Sławomir Świerzyński z zespołu Bayer Full, zachęcając do głosowania na Waldemara Pawlaka i PSL. Minęło 25 lat i dziś zupełnie inna gwiazda disco-polo bryluje na salonach zupełnie innej władzy. Za to rodzina – jak nigdy – jest w centrum zainteresowania rządzących. Można wręcz zaryzykować tezę, że PiS skonsumowało swego czasu koalicyjną przystawkę pod nazwą Liga Polskich Rodzin, by samemu przekształcić się w Ligę Obrony Polskich Rodzin. A może słuszniej byłoby mówić – odwołując się do cytowanego przeboju – obrony Polskiej Rodziny. Przy okazji zadekretowano, że nie wszyscy obywatele się do niej zaliczają. 10 mln oblało 12 lipca test polskości.
Nie zmienia to faktu, że to obrona tych rzekomo zagrożonych rodzin jest obecnie najważniejszym zadaniem rządu, a nie jakieś tam przeciwdziałanie pandemii i jej gospodarczym skutkom (o takich błahostkach, jak kryzys klimatyczny, czy pogłębiające się nierówności ekonomiczne już w ogóle nie wspominając).
Ta walka w obronie polskiej rodziny toczy się na wielu frontach. Zasadniczo chodzi o uznanie jej swoiście pojętej „eksterytorialności”. Tak by nie imało jej się ani prawo międzynarodowe, ani te krajowe regulacje, których Zjednoczonej Prawicy nie udało się jeszcze rozregulować do końca. Z jednej strony mamy więc dążenie do wypowiedzenia konwencji stambulskiej, z drugiej - kwestionowanie podmiotowości szkoły przez powtarzane opinii, że to rodzice powinni mieć decydujący wpływ na to, czego ich dzieci są nauczane. Miał to być młot na edukatorów seksualnych, ale kto wie czy za chwilę nie posłuży do promowania poglądów antyszczepionkowych, albo (czemu by nie?) płaskoziemskich.
Pewnym paradoksem jest to, że za całą tą hucpą stoi człowiek, który sam nigdy rodziny nie założył. Wprawdzie, jak mawiał Artur Schopenhauer, nie należy wymagać od drogowskazu by sam szedł w kierunku, który pokazuje. Tyle, że Schopehauer to Niemiec, w dodatku z Gdańska...

Polaków miłość do działek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie