Wszyscy jesteśmy ofiarami tamtego Grudnia. Słuchowisko "Ostry dyżur"

Gabriela Pewińska
Gabriela Pewińska
Wielka historia, jeśli nawet nie dotyka nas osobiście, odciska piętno na każdym z nas - mówi Wojciech Fułek, autor słuchowiska „Ostry dyżur”. Bohaterem słuchowiska „Ostry dyżur” jest lekarz, któremu przypadł dyżur w gdyńskim szpitalu w pamiętny Czarny Czwartek, 17 grudnia 1970 roku. Miał dyżurować przez noc, a nie wyszedł ze szpitala przez tydzień.


To prawdziwa postać?

Skleiłem mojego bohatera z okruchów wspomnień wielu ludzi, którzy przeżyli to, co wtedy działo się na Wybrzeżu. Im oddaję głos. Uważam, że o historii nie można rozmawiać koturnowo, podręcznikowo, trzeba pokazywać, że wielka historia może mieć wpływ na każdego z nas. Także po latach. Słuchowisko kończą dwie wigilie. Jedna to grudzień 2020, druga - spędzona przez głównego bohatera w pociągu w roku 1970. W tej opowieści pojawia się też choćby wątek opisany rok temu na łamach „Dziennika Bałtyckiego” z okazji rocznicy Grudnia 1970. To wspomnienie Marcina Jacobsona, mojego radiowego kolegi, który był świadkiem i poniekąd uczestnikiem tamtych zdarzeń. W tamtym artykule opowiedział o śmierci chłopaka, do którego wtedy strzelano. Są tu też wspomnienia o tym, co wtedy działo się w szpitalu, gdzie przywożono rannych. Ale są i epizody mniej znane.

Na przykład?

Mało kto wie choćby o dramatycznej próbie opanowania rozgłośni gdańskiej Polskiej Radia, strajkujący wtargnęli do studia, by o tym, co działo się na ulicach nadać w świat komunikat, ale SB była szybsza. Wyłączyła nadajniki. Bohater „Ostrego dyżuru”, lekarz gdyńskiego szpitala ratuje życie wielu ludziom, m.in. ciężko skatowanemu przez oddziały milicyjne chłopakowi, którego ukrywa na... oddziale ginekologicznym. To też urywek czyichś wspomnień. Drugim, któremu niesie pomoc, jest z kolei młody milicjant, adept szkoły milicyjnej ze Słupska, którego tłum chciał zlinczować. Po tym, co się stało, nie chciał już być milicjantem. Obaj, po 50 latach, spotykają się w tym samym szpitalu, jako pacjenci urologii.

Spotykają się i...?

Wraz z reżyserem Pawłem Chmielewskim staraliśmy się, żeby puenta tej opowieści była czymś w rodzaju mostu porozumienia między teraźniejszością a przeszłością. Pojednanie przy wigilijnym stole.

Ta opowieść to też okruchy pana wspomnień?

Miałem wtedy 13 lat. Mój ojciec, główny księgowy w zakładach Dagoma, co dzień jadąc do pracy przemierzał centrum Gdańska, mijał stocznię. W tamte dni widział, jak palił się Komitet Wojewódzki. Opowiadał o tym mamie. Ale grudzień 1970 to też nasz rodzinny dramat. Na święta zawsze przyjeżdżała do nas moja ukochana babcia Antonina. Gdy usłyszała o zamieszkach na Wybrzeżu, przejęta próbowała się do nas dodzwonić, a gdy jej się to nie udało po raz kolejny i kolejny, dostała zawału i zmarła. Wigilię, jak bohaterowie mojego słuchowiska, spędziłem z rodzicami w zimnym pociągu relacji Sopot - Łódź Kaliska, w drodze na pogrzeb. Wypadki na Wybrzeżu zawsze będą kojarzyć mi się z tamtą podróżą. Byłem jednak zdecydowanie za mały, by rozumieć to, co działo się wtedy na ulicach Trójmiasta.

Jak wyglądał Grudzień 70 w Gdańsku? Fotograficzny zapis wyda...

Lekarza, który pełni dyżur w Czarny Czwartek w gdyńskim szpitalu gra Mirosław Baka.

Jego żonę - Martyna Kowalik, w demoniczną ciotkę milicjanta ze Słupska, major Komendy Wojewódzkiej MO wciela się Maria Seweryn. A młodych ludzi, którzy stanęli wtedy po dwóch stronach barykady, a po 50 latach spotykają się ponownie: Piotr Cyrwus i znany wszystkim z roli Pawła w kultowym serialu „Wojna domowa” - Krzysztof Janczar. I tak, po raz trzeci Gdynia staje się bohaterem mojego tekstu. Myślę, że - jak w przypadku innego mojego słuchowiska „Spisek komandorów” - powstanie z tej opowieści scenariusz na film.

W oprawie muzycznej „Ostrego dyżuru” nie ma motywów, które jednoznacznie kojarzyłyby się z tamtym czasem. Choćby „Ballady o Janku Wiśniewskim”.

Mój bohater jest fanem muzyki rockowej, kolekcjonerem płyt, które przywozi mu zaprzyjaźniony oficer z polskiego transatlantyku m/s Batory. W radiu Luksemburg usłyszał, że właśnie ukazała się nowa płyta Led Zeppelin. Przywołamy „Immigrant Song” z tego krążka. Z tego samego okresu pochodzi też „Come Together” Beatlesów, którą lekarz nagrywa z radia. Ale cała ta historia zaczyna się od zespołu Breakout. Utwór „Na drugim brzegu tęczy” to też tamte lata. Po prostu muzyczne tło to echo czasów, o których opowiadamy. Ale jest też i współczesny akcent na zakończenie: „Kolęda dla nieobecnych” Zbigniewa Preisnera, nagrana specjalnie w nowej aranżacji na potrzeby słuchowiska. Starałem się opowiedzieć historię o zwykłych ludziach, po których przejechał się walec historii. I pokazać, że to, co się wtedy stało na Wybrzeżu, miało znaczący wpływ na każdego z moich bohaterów. Pozostawiło trwały ślad w ich życiu. Wielka historia, jeśli nawet nie dotyka nas osobiście, odciska piętno na każdym z nas. Tak jak miała wpływ na życie mojej rodziny i na to, że ja wciąż tamten czas boleśnie pamiętam. Pamiętać będą kolejne pokolenia. To hołd złożony wielu anonimowym do dziś ludziom, którzy mimowolnie stali się uczestnikami tych wydarzeń, medykom, którzy nieśli pomoc rannym robotnikom, ale i innym, którzy pozornie są jedynie tłem tych dramatycznych chwil. Wszyscy bowiem byliśmy, wszyscy jesteśmy ofiarami tamtego Grudnia.

Emisja słuchowiska „Ostry dyżur” 17 grudnia o godz. 19 na antenie Radia Gdańsk.

Kliknij i zobacz interaktywny reportaż!

Grudniowe kule za chleb i wolność. REPORTAŻ INTERAKTYWNY

Rusza kanał TV dla seniorów, Antena HD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie