Spór o grunty przy ul. Władysława IV w Gdyni. Sąd przyznał rację spadkobiercom

Marcin Lange
Niezwykle atrakcyjny teren, na którym w tej chwili znajduje się Przedszkole nr 51, został zwrócony spadkobiercom przedwojennych właścicieli jeszcze w latach 90.
Niezwykle atrakcyjny teren, na którym w tej chwili znajduje się Przedszkole nr 51, został zwrócony spadkobiercom przedwojennych właścicieli jeszcze w latach 90. Tomasz Bołt
Niezwykle atrakcyjne grunty przy ul. Władysława IV w Gdyni, których wartość szacuje się w milionach złotych, mają wrócić do spadkobierców właścicieli. Sąd Okręgowy w Gdańsku w drugiej instancji podtrzymał rozstrzygnięcie gdyńskiego Sądu Rejonowego, nakazującego zwrot gruntów. Wyrok jest prawomocny.

- Miasto spór o ten teren przegrało definitywnie, co nie jest zresztą zaskoczeniem - mówi mecenas Krzysztof Szocik z kancelarii Nowosielski, Gotkowicz i Partnerzy, która reprezentowała spadkobierców przed sądem. - Będziemy chcieli polubownie porozumieć się z miastem w sprawie przyszłości tych gruntów.

Niezwykle atrakcyjny teren, na którym w tej chwili znajduje się Przedszkole nr 51, został zwrócony spadkobiercom przedwojennych właścicieli wyrokiem sądu jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku. Miasto zwlekało jednak ze zwrotem gruntów, nie chcąc się pogodzić z takim rozstrzygnięciem. W końcu przed ponad trzema laty przedstawiciele władz miasta postanowili udowodnić przed sądem, że przez wiele lat administrowali przedszkolem, wypełniając obowiązki jego właściciela. A tym samym - w opinii urzędników - gminie przysługuje prawo do zasiedzenia.

Sąd pierwszej instancji tej argumentacji jednak nie podzielił i przyznał miastu rację tylko w kwestii małych powierzchniowo, nieistotnych z punktu widzenia całości, terenów. Teraz jego decyzję podtrzymał sąd drugiej instancji.

Miasto, któremu zależy na dalszym prowadzeniu przedszkola w tym miejscu, już wcześniej zapowiedziało, że w przypadku gdyby nie udało się odzyskać nieruchomości na drodze sądowej, prawdopodobnie zostaną podjęte rozmowy na temat jej wykupu.

Zadowolenia z prawomocnego wyroku w tej sprawie, która rozpoczęła się 21 lat temu, nie kryją spadkobiercy przedwojennych właścicieli.

- Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani wyrokiem sądu - mówi Jan Radtke, jeden ze spadkobierców. - Oczywiście, nie będziemy robić afer i żądać wydania gruntów z dnia na dzień. Chcemy porozumieć się z miastem w tej sprawie i czekamy na ich propozycje rozwiązania kwestii tych terenów - czy to ich wydzierżawienia, czy też wykupu przez samorząd.

Czytaj również:

[email protected]

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

świrnięty, innej opcji nie widzę.

e
ewa

Człowieku, lecz się na głowę!

A
Andre

Czas rozliczyć Budynia i jego aferantów .

Dodaj ogłoszenie