reklama

Słupsk: Pod biurem posła Platformy nie wolno segregować śmieci

Piotr NiemkiewiczZaktualizowano 
Gdzie teraz mamy wyrzucać plastik? - pytają Anna Piwowarczyk i Janina Motykiewicz
Gdzie teraz mamy wyrzucać plastik? - pytają Anna Piwowarczyk i Janina Motykiewicz Piotr Niemkiewicz
Pojemniki na segregowane śmieci zniknęły z placu na tyłach ratusza. Stały przy kamienicy, w której mieści się poselskie biuro wiceministra rolnictwa Kazimierza Plocke.

- Poszłyśmy z plastikiem i kartonami i okazało się, że nie było ich gdzie wrzucić - mówią Janina Motykiewicz, właścicielka sklepu, i Anna Piwowarczyk, pracownik biura Informacji Turystycznej. - Zapytałyśmy w firmie komunalnej, kiedy z powrotem ustawią pojemniki, ale usłyszałyśmy, że wcale. Bo miasto ich nie chce. To przecież skandal!

Zdzisław Jaroni, wiceburmistrz Pucka, powiedział nam, że plastikowe kubły na szkło, plastik i makulaturę wycofano, bo poprosili o to działacze PO, prowadzący biuro posła. - Można powiedzieć, że usunęliśmy je na prośbę ludzi pana wiceministra Plocke - mówi. - Mamy w urzędzie pismo, które przyszło do nas z jego biura. Wcześniej z podobną interwencją chodził do nas jeden z radnych, też pracownik biura.

Pojemniki, jak usłyszeliśmy w magistracie, miały m.in. szpecić okolicę. W poselskim biurze tłumaczą, że interwencję podjęto na prośbę mieszkańców kamienicy. Jeden z jej lokatorów - proszący o anonimowość - zgłosił się do naszej redakcji i pochwalił ruch, który wykonał burmistrz. - Kubły stały pod naszymi oknami, a wczesnym rankiem buszowali w nich zbieracze puszek, więc spać nie szło - relacjonuje nam lokator. - Miasto odsunęło je dalej. Ale zaczął się przy nich robić śmietnik. Bo sklepikarze zostawiali przy kubłach swoje kartony, zamiast rwać je i wkładać do środka. Śmietnik przy centrum miasta to nie jest widok, którym można się chwalić.

Innego zdania jest sąsiad z domu po przeciwnej stronie ulicy. Ireneusz Czarnecki twierdzi, że miejsce na pojemniki mu nie przeszkadzało, a było najbliżej jego okien. - Ludzie z rynku i okolicy przynosili tu posegregowane odpadki, my także. To było dobre miejsce i pojemniki powinny wrócić - przekonuje.
W magistracie rozkładają ręce, bo już wcześniej przychylili się prośbie, którą do burmistrza wysłali ludzie posła.

Były kłopoty

To nie pierwsze zamieszanie z pojemnikami na odpady w Pucku. Pucczanie, za pośrednictwem swojego radnego Romana Biangi, na przełomie roku chcieli, by dostawić w kilku miejscach miasta dodatkowe pojemniki na makulaturę. Z drugiej strony do kubłów na plastikowe butelki typu PET trafia co popadnie: fragmenty krzeseł, samochodowe zderzaki, wiaderka, połamane zabawki... - To wbrew regulaminowi - mówi burmistrz Marek Rintz. - Dla nas to kosztowny kłopot, gdyż musimy płacić dodatkowo za utylizację śmieci.

Interweniowaliśmy, ale na prośbę mieszkańców Pucka

Rozmowa z Tomaszem Błażejewskim, doradcą wiceministra Kazimierza Plocke

To prawda, że za sprawą interwencji puckiego biura poselskiego wiceministra Kazimierza Plocke zniknęły z centrum miasta plastikowe pojemniki na selekcjonowane śmieci?
Dostaliśmy sygnały od mieszkańców Pucka, którzy skarżyli się na uciążliwość takiego sąsiedztwa. Mówili nam, że obecność pojemników koliduje z estetyką tego miejsca. Podkreślali też przykre zapachy, które się stamtąd wydobywały. Poproszono nas o interwencję, więc wystąpiliśmy w ich imieniu do pana burmistrza.

I w ten sposób pojemniki zniknęły na dobre, a w obrębie rynku nie ma innego miejsca na segregowane odpady...
Proszę o to pytać w Urzędzie Miasta. My tylko wystosowaliśmy pismo do burmistrza, a przenoszenie pojemników i wybór miejsca, gdzie mają one później stanąć, nie leży w naszej gestii. To zadanie, którym powinni zająć się włodarze Pucka lub podległe im służby.

Do naszej redakcji zgłaszają się mieszkańcy Pucka - niektórzy mieszkający nawet po sąsiedzku z biurem, którym podobała się ta lokalizacja, bo ich zdaniem była bardzo wygodna. Czy w ich imieniu też będziecie interweniować, aby pojemniki wróciły?
Każdy mieszkaniec miasta, powiatu, województwa czy nawet całej Polski, który ma określony problem, może zawsze zgłosić się z prośbą o interwencję do biura pana posła. My postaramy się zareagować.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
anonimowy lokator

Na początku taka uwaga iż w tytule artykułu wkradł się błąd i chodzi o miasto Puck. W całej tej sprawie nie chodzi o jakąś sprawę polityczną. Prawda jest taka iż dopiero biuro poselskie PO pomogło z interwencją w sprawie zlikwidowania dzikiego wysypiska śmieci, jakie powstało za wspomnianymi pojemnikami na śmieci. Otóż sklepikarze z rynku ( nie wszyscy ) urządzili sobie dzikie składowisko kartonów i innych odpadów pod wspomnianymi śmietnikami. Zamiast pociąć kartony i wrzucić je do pojemnika z makulaturą to podrzucali je obok. I pytam kto za ich wywoź miał zapłacić. Historia ta ciągnie się dłuższy czas i nikt w tej sprawie nic nie zrobił. Nawet władze miasta przechodzące tą trasa na rynek codziennie, nawet w towarzystwie licznych delegacji nie reagowały na ten problem. W budynku sąsiedzkim znajduje się Straż miejska , która też nie miała pomysłu na rozwiąznie problemu. A wystarczy sprawdzić wszystkie sklepiki na rynku pod kątem wywozu odpadów po swojej działalności. Zapewniam, iż kilka sklepów nie ma swojego pojemnika na śmieci , ani nie płacą za wywóz odpadów. Teraz po kryjomu rozprowadzają śmieci po pojemnikach-śmietniczkach usytuowanych na placu rynku przy ławkach. Także BRAWO dla puckiej PO za skuteczność w działaniu. Ponoć kibelki mają wrócić na swoje stare miejsce, ażeby ułatwić życie sklepikarzom. A można je przecież ustawić na wolnym placu vis a vis wyjazdu ze szpitala, za byłym sanepidem i problem z głowy. Mieszkaniec się przejdzie na nowe miejsce a sklepikarze będą mieli nauczkę. Ostatnio pojawiła się informacja, iż plac z którego usunięto pojemniki jest specjalnie "czyszczony" pod budowę szaletu miejskiego. ale liczymy na nasze PO iż nie pozwolą na taki poroniony pomysł.

Dodaj ogłoszenie