Sąsiedzi z Kościerzyny wylewają osad ściekowy na pola w gminie Parchowo. Nie mogą u siebie?

Maria Sowisło
Maria Sowisło
Na dwie działki w Nakli i Sylcznie wylewany jest osad ściekowy z oczyszczalni ścieków w Kościerzynie. Mieszkańcy skarżą się, że jest smród. Dopytują, jak to się dzieje, że pozostałości z kanalizacji trafiają do powiatu, w którym nie zostały wyprodukowane. - Niech sobie u siebie leją – denerwuje się mieszkaniec Nakli.

Smród od końca marca 2021 roku jest nie do wytrzymania. Tak twierdzą niektórzy mieszkańcy Sylczna i Nakli.

- Szlag mnie trafia bo śmierdzi. Wywożone są ogromne ilości. Jak to się dzieje, że sąsiedni powiat przewozi na wieś ścieki? Pewnie rolnikowi się płaci. Jak to się dzieje? Dlaczego nie mogą u siebie wylewać? Bo śmierdzi?

- dopytuje mieszkaniec Nakli (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).

I rzeczywiście, kiedy osad ściekowy jest wylewany na pola, i w Sylcznie, i w Nakli, po prostu śmierdzi. W tej drugiej wsi na tablicy ogłoszeń została wywieszona informacja, że od 21 marca 2021 roku na dwóch działkach będą stosowane pozostałości z oczyszczalni ścieków w Kościerzynie. Informację przygotowało Miejskie Przedsiębiorstwo Infrastruktury „Kos-Eko” w Kościerzynie. Z pisma można się dowiedzieć, że po zastosowaniu osadów właściciel działki nie może korzystać w pola w sposób rolniczy. Nie może bowiem wysiać roślin do spożycia przez ludzi lub zwierzęta.

- W ubiegłym roku koło naszego domu wylewali ten osad. Smród był nie do opisania. Nie można było wywiesić prania, a o posiedzeniu na podwórku w ogóle nie było mowy. I to nie jest prawda, że pole nie jest uprawiane. Normalnie siali na nim, co mieli zaplanowane. W tym roku mamy szczęście, że nie u nas leją

– mówi mieszkanka Nakli.

Dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Infrastruktury „Kos-Eko” w Kościerzynie Robert Fennig nie chciał z nami rozmawiać na ten temat. Wysłaliśmy więc pytania e-mailem. Z odpowiedzi wynika, że na działkę w Sylcznie trafi w ciągu trzech lat 40 ton suchej masy na hektar, zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska w sprawie komunalnych osadów ściekowych. Maksymalna dawka to 45 ton.

Jak wynika z odpowiedzi, tuż po zastosowaniu osadu, pole zostało zaorane. Odpowiada za to „(…) profesjonalny podmiot zewnętrzny, posiadający stosowne zezwolenia (...)”. Kościerska spółka „Kos-Eko” zaprzecza, by płaciła rolnikom w gminie Parchowo za przyjęcie na swoje pola osad ściekowy. A działki wybrane zostały bez zastosowania procedury przetargowej, bo spełniały kryteria m.in. z Ustawy o odpadach.

„(…) Spółka KOS-EKO stosowała już osady ściekowe w wielu lokalizacjach, także na terenie powiatu kościerskiego (...)”

- czytamy w odpowiedziach na nasze pytania.

Co ciekawe, nikt z kościerskiej spółki nie kontroluje rolnika co wysiewa na pole po zastosowaniu osadu ściekowego. „(…) Władający powierzchnią ziemi, każdorazowo przed wywozem osadu otrzymuje od MPI „KOS-EKO” wszystkie wymagane prawem wyniki badań zarówno gruntu jak i osadów ściekowych oraz Instrukcję stosowania osadów ściekowych. Przyjmując tę Instrukcję, zapoznaje się z nią i podpisuje, że będzie ją stosował. Jako wyspecjalizowany podmiot w prowadzeniu upraw jest odpowiedzialny za wysiew odpowiednich roślin, zgodnie z tym opracowaniem. W tym zakresie istnieje tu pełna analogia do przypadku stosowania przez rolnika tradycyjnych nawozów i doboru przez rolnika upraw na nich wysiewanych (...)”.

Meszki bolimuszki utrapieniem wakacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie