Rzeczy zgubione i zapomniane w biurze rzeczy znalezionych

Daria Jankiewicz
Archiwum
Tysiące opakowań po płytach, aparaty słuchowe, cenne obrazy, książki z nutami, laptopy i rowery górskie - od lat to wszystko zalega w biurach rzeczy znalezionych.

Coraz mniej przedmiotów trafia do biura rzeczy znalezionych. Nie oznacza to jednak, że ich półki pokrywa tylko kurz. Przeciwnie. Cały czas zalega tam wiele nietypowych rzeczy...
Biuro rzeczy znalezionych przy Straży Miejskiej w Gdańsku, choć normalnie świeci pustkami, zapełnia się w okresie wakacyjnym.

- Ludzie najczęściej przynoszą do nas pieniądze, dokumenty, klucze do mieszkań i damskie torebki - wymienia Tomasz Siekanowicz, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdańsku. - Czasami na nasze półki trafiają także samochodowe tablice rejestracyjne, a niekiedy ktoś przyprowadzi rower górski. Raz zdarzyło się nawet tak, że przywieziono nam tysiące opakowań po płytach CD.
Jak przyznaje, właściciele zgub bardzo rzadko się po nie zgłaszają.

- A czasu jest dużo, bo mają na to aż dwa lata. Po tym okresie, jeśli dany przedmiot jest cenny, trafia na rzecz Skarbu Państwa, jeśli nie - staje się własnością osoby, która ją znalazła i przyniosła do biura - tłumaczy Siekanowicz.

Regulamin biura straży nie pozwala na przyjmowanie wszystkich znalezisk. Na jego półki na pewno nigdy nie trafią m.in. substancje łatwopalne i niebezpieczne, jedzenie oraz sprzęt i ekwipunek wojskowy.

Zdaniem Siekanowicza, mały ruch w biurze spowodowany jest zbyt skomplikowanymi procedurami, które odstraszają znalazców.

- Kiedy coś znajdziemy i chcemy to oddać, najpierw musimy osobiście zgłosić się do biura, by tam spisać odpowiedni protokół. Dla niektórych to już za dużo zachodu - mówi.
Podobnie jest w Gdyni. Do biura rzeczy znalezionych, które działa przy Urzędzie Miasta, przez cały ubiegły rok oddano zaledwie 18 znajd. Wśród nich było siedem rowerów, dwa telefony komórkowe, cztery portfele, trzy pary kluczy do domu, laptop i aparat słuchowy.
- To i tak był dla nas rekordowy rok. Wcześniej takich znalezisk bywało znacznie mniej - przyznaje Joanna Szczepańska z gdyńskiego magistratu. Od początku 2011 roku do punktu trafiły kolejne trzy telefony, dwa portfele i dwie pary kluczy do samochodów.

Szczepańska przyznaje, że -podobnie jak gdańszczanie - gdynianie bardzo rzadko zaglądają do biura.

- Czasami pytają o klucze lub torebki, ale nie zdarzyło się jeszcze tak, aby były to akurat te rzeczy, które mamy - przyznaje.

Do sopockiego biura rzeczy znalezionych zguby przynoszą głównie strażnicy miejscy i policjanci.
- Zdecydowanie przeważają przedmioty o niewielkiej wartości. Mamy kilka telefonów, ale raczej starszego typu. Jakiś czas temu przyniesiono do nas także plecak z brudnymi ubraniami znaleziony na plaży - przypomina sobie Anna Dyksińska z sopockiego magistratu.

Znalezione rzeczy często trafiają także do biur mieszczących się przy stacjach kolejowych. W Gdyni, na peronie 3, w biurze rzeczy znalezionych Intercity na właścicieli czeka m.in. aparat fotograficzny, damska złota bransoletka, telefony komórkowe i rowery.

- Zdarzają się także bardziej nietypowe znaleziska, tj. cenne obrazy czy książki z nutami - wymienia Zbigniew Dopierała z PKP Intercity w Gdańsku. Jego zdaniem, czasy, kiedy ludzie szukali właścicieli zgub, minęły bezpowrotnie. - Być może zrobiliśmy się mniej uczciwi?

Własne biuro rzeczy znalezionych ma także redakcja "Dziennika Bałtyckiego". Jeśli więc coś znalazłeś i chciałbyś odszukać właściciela tej rzeczy, zgłoś się do nas. Na naszej stronie internetowej www.dziennik baltycki.pl zamieścimy ogłoszenie, a najciekawsze historie opiszemy. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy codziennie między godz. 10 a 16 do redakcji. W Gdańsku mieści się ona przy Targu Drzewnym 9/11, w Gdyni przy Władysława IV nr 43, a w Sopocie przyul. Bohaterów Monte Cassino 25.

Czytaj także:
Gdańsk: Zostawiła w autobusie torebkę, kierowca odjechał

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbyszek

Podobno są licytacje rzeczy znalezionych - kiedy i gdzie sie one odbywają.
Gdzie szukać ogłoszenia ?

R
Roman

Znalazłem portfel na progu zakładu pracy.Wrzuciłem go do szuflady nawet nie zaglądając.Po jakimś czasie przyszedł pan i zapytał czy nie zgubił portfela i określił jak wyglądał,wszystko się zgadzało więc oddałem.Pan otworzył i stwierdził,że było tam więcej pieniędzy.Chciałem dać mu w ryja.Nigdy więcej niczego nie będę oddawał zwyczajnie wyrzucę.

Dodaj ogłoszenie