Prof. Krzysztof Bielawski będzie kandydował na rektora Uniwersytetu Gdańskiego. Zamieszanie z listą sygnatariuszy apelu do pracowników UG

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
mat. prywatne
Profesor Krzysztof Bielawski poinformował w mediach społecznościowych, że będzie ubiegał się o stanowisko rektora Uniwersytetu Gdańskiego. Przypomnijmy, że prof. Bielawski obecnie pełni obowiązki rektora po tym, jak rektor Jerzy Gwizdała po podejrzeniach o plagiat podał się do dymisji. Profesorowie przesłali też do redakcji swój wrześniowy apel ze skorygowaną listą sygnatariuszy i wyjaśnieniem dotyczącym tego, kto popiera to pismo.

„Członkowie Społeczności Akademickiej Uniwersytetu Gdańskiego, jesienią br. odbędą się wybory Rektora Uniwersytetu Gdańskiego. Podjąłem decyzję o ubieganiu się o to zaszczytne stanowisko. Chciałbym wszystkich Państwa prosić o wsparcie – dobrą radą i myślą, a także głosem. Dzielę się tą decyzją wierząc, że jest słuszna, że wizja rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego, którą wkrótce przedstawię, jest tą, którą Państwo podzielicie i zechcecie współrealizować” - napisał prof. Bielawski.

Czytaj także

Przypomnijmy też, że po dymisji rektora profesorowie z UG wystosowali apel do uniwersyteckiej społeczności. Apel wydano 30 września. W piśmie profesorowie napisali m.in., że decyzję prof. Jerzego Gwizdały o rezygnacji uznali za słuszną. Stwierdzili też, że przed społecznością uniwersytecką stoi poważne wyzwanie dotyczące odbudowania pozycji uczelni. Jednocześnie wskazali, że należy oczekiwać dopełnienia reformy ustroju uczelni, „który w obecnym stanie nie jest pozbawiony cech anachronicznych”. Pod pismem przesłanym do redakcji podpisało się 25 profesorów.

Czytaj także

Natomiast kilkanaście dni później redakcja otrzymała to samo oświadczenie, ale ze skorygowaną listą profesorów. Pod apelem oznaczonym datą 15 października podpisało się 23 profesorów.

Pismo jest też opatrzone następującą glosą:
„Po przesłaniu Apelu do mediów, przejrzałem dokładnie całą korespondencję – setki mailów na dwóch skrzynkach internetowych–narosłą na przestrzeni 48 godzin. Na około 100. profesorów, do których zwróciłem się z akcją Apel (więcej nie potrafiłbym obsłużyć internetowo i telefonicznie), samą ideę tej odezwy poparło 44/45 osób. Nazwiska pod Apelem zgodzili się ujawnić jedynie ww. sygnatariusze. Oprócz wymienionych, na ww. liście sygnatariuszy powinno się znaleźć jeszcze dwóch profesorów, których przeoczyłem. Nie powinienem umieszczać na pierwotnej liście prof. Grzegorza Węgrzyna, jako że pełni funkcje publiczne poza UG. Przeoczyłem wykreślenie z grona sygnatariuszy prof. Adrianę Zaleską-Medyńską, która, po pierwotnej zgodzie, ostatecznie wycofała swój podpis. Do kuriozalnej pomyłki doszło w jednym wypadku: zamiast wykreślić prof. Andrzeja Powałowskiego, skreśliłem znajdującego się obok na liście prof. Mirosława Miętusa. Obydwóch profesorów przepraszam za to niedopatrzenie. Na obraz poparcia Apelu rzuca światło jeden fakt: 3 osoby na 100 nie życzyły sobie przesłania Raportu około-apelowego po sporządzeniu Apelu(z ostrożności kancelaryjnej dopowiem: nie więcej niż 5). Dla mnie był to sygnał, że wśród profesorów UG było zapotrzebowanie na informację.[Tę glosę opracowano głównie, ale nie wyłącznie, na podstawie: Przełożenie do Senatu UG z 7 X 2020, rozdzialik: Pełny obraz poparcia dla Apelu]. Tekst sporządził prof. Bogusław Górka."

Czytaj także

Przypomnijmy też, że po pierwszym, wrześniowym apelu profesorów, prof. Krzysztof Bielawski wysłał do pracowników akademickich pismo. Prosi w nim o to, „by w tej nadzwyczajnej sytuacji, w jakiej znalazła się uczelnia po rezygnacji z funkcji rektora, pozwolić ją w spokoju przeanalizować i wyciągnąć z niej wnioski przez demokratycznie wybrane organy UG.” Profesor w przesłanym pracownikom dokumencie napisał też, że należy unikać sytuacji, w których w przestrzeni medialnej pojawiają się głosy różnych nieformalnych grup pracowników uczelni.

Niektórzy profesorowie poczuli, że zainicjowana dyskusja na forum publicznym jest w pewien sposób blokowana. Jeden z byłych pracowników uniwersytetu, prof. Marek Wilczyński, ocenił pismo prof. Bielawskiego za niefortunne i stwierdził, że pełniący obowiązku rektora profesor posunął się za daleko.

Następnie prof. Bielawski skomentował tę sytuację i wyjaśnił, że jego intencją nie było blokowanie dyskusji. Napisał też:

"Nadal uważam, że najwłaściwszym forum do rozmowy na temat rozwiązywania bieżących spraw uczelni są gremia uniwersyteckie, w tym Senat UG. Najważniejsza jest bezpośrednia, otwarta dyskusja i nie powinniśmy ze sobą rozmawiać tylko za pośrednictwem mediów”.

Powołał się też na wypowiedź prof. Jerzego Zajadły, który nie zgadza się z tym, że obecne władze uczelni wyciszają krytykę.

Tyle punktów trzeba było mieć, żeby dostać się na najpopular...

Nowe, pandemiczne zasady nauczania

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie