Proces w sprawie konfliktu wokół Doliny Radości w Gdańsku [ZDJĘCIA]

Jacek Wierciński
- Nie czuję się stroną - mówiła przed sądem Hanna Dzikowska (na zdjęciu), która stanowisko dyrektora RDOŚ straciła w styczniu Piotr Hukało
Przedsiębiorca Roman Rojek domaga się od Hanny Dzikowskiej, do niedawna szefowej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, przeprosin i 6 tys. zł.

Cywilny pozew to kolejny etap trwającego od niemal roku sporu wokół urokliwego gdańskiego zakątka. Znany filantrop, niegdyś współtwórca potęgi produkującej kleje firmy Atlas, wysypał na 4 hektarach w Dolinie Radości 1000 ton piasku, by - jak tłumaczy - osuszyć teren i stworzyć tam łąkę kwiatową. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku pod kierownictwem Dzikowskiej zarzuciła biznesmenowi zniszczenie „chronionego przyrodniczego siedliska”. Krytyczne wypowiedzi medialne urzędniczki, która straciła stanowisko przed miesiącem w związku ze zmianą władzy, Rojek uznał za naruszenie jego dóbr osobistych. Chce przeprosin w prasie oraz 6 tys. zł dla Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Dolina Radości w prokuraturze. Właściciel broni się, że chciał urządzić łąkę

16 lutego sprawa trafiła przed sąd, jednak ze względu na zwolnienie chorobowe pełnomocnika Rojka proces został odłożony o 2 miesiące. Adwokat Włodzimierz Stasiak, pełnomocnik Dzikowskiej, wskazywał na wątpliwości dotyczące tego, czy pozew nie przestał być aktualny w związku z tym, że przestała ona sprawować stanowisko.

- Na etapie wyjaśnień przed wszczęciem postępowania RDOŚ poczyniłam niezbite spostrzeżenia, które dawały mi podstawę, by stwierdzić jednoznacznie, że siedlisko zostało zniszczone i to stało się powodem decyzji administracyjnej nakładającej obowiązek naprawy szkód w środowisku - powiedziała z kolei Hanna Dzikowska. - Ta decyzja jednoznacznie poświadcza, że miałam rację i, że miałam prawo wypowiadać się w tej sprawie tak, a nie inaczej - dodała.

- Jedynym potwierdzeniem stanowiska pani Dzikowskiej jest decyzja wydana przez panią Dzikowską jako dyrektor RDOŚ - odpowiada Rojek, który nie ma wątpliwości, że pozew wciąż jest aktualny. - Tego stanowiska nie potwierdził ani żaden z trzech ekspertów powołanych przez prokuratora, który później odmówił wszczęcia śledztwa, ani żaden z urzędników Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gdańsku, ani żadna z kilkunastu instytucji, gdzie trafiły donosy w mojej sprawie. Czuję się pomówiony niezależnie od tego, czy pomawiającym jest osoba czy osoba sprawująca stanowisko - mówi.

W grudniu RDOŚ pod kierownictwem Dzikowskiej nakazał Rojkowi usunięcie bez użycia koparek 1000 ton piasku oraz przywrócenie w ciągu 4 lat „formy łęgu olszowo-jesionowego” w Dolinie Radości. Biznesmen zaskarżył decyzję do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Z kolei w marcu sąd rozpatrzy zażalenie RDOŚ na zamknięcie śledztwa w sprawie rzekomego popełnienia przez przedsiębiorcę przestępstwa przeciw środowisku.

jacek.wiercinski@polskapress.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie