Prawomocny wyrok w sprawie tzw. afery sopockiej: Dziennikarze mają przeprosić i zapłacić 50 tys. zł prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu

Jacek WiercińskiZaktualizowano 
Zdjęcia z Sądu Apelacyjnego z dnia 25.01.2018 Karolina Misztal
Dziennikarze mają także zapłacić prezydentowi kurortu 50 tys. zł i ponieść koszt 3,7 tys. postępowania apelacyjnego. To prawomocny wyrok w sprawie cywilnego pozwu polityka.

Nie 5 tysięcy złotych, a 50 tys. zł ma otrzymać od dziennikarzy prezydent Sopotu, jednak liczba kosztownych publikacji z przeprosinami, do których zostali oni zobowiązani zdecydowanie spadła.

Za użycie "jednoznacznych i nieprawdziwych sformułowań wskazujących" na rzekomą propozycję korupcyjną "mogących wywołać u czytelników wrażenie, że postępowanie powoda [Karnowskiego – dop. red.] było niezgodne z prawem" przeprosić muszą były redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Paweł Lisicki i jej b. dziennikarz Piotr Kubiak. Oświadczenia zawierające m.in. te twierdzenia mają dwukrotnie - w odstępach tygodniowych – ukazać się w dzienniku oraz na jego internetowej stronie. Poza tym obaj pozwani mają zapłacić prezydentowi kurortu 50 tys. zł i ponieść koszt 3,7 tys. postępowania apelacyjnego.

To prawomocne orzeczenie w głośnej sprawie, w której prezydent Sopotu domagał się od dziennikarzy przeprosin w prasie i 100 tys. zł zadośćuczynienia za cykl kilkudziesięciu artykułów dotyczących tzw. afery sopockiej, w której niemal wszystkie zarzuty ostatecznie nie obroniły się w sądzie. O nieuwzględnieniu przez Sąd Najwyższy kasacji prokuratury na wyrok uniewinniający Karnowskiego od najpoważniejszego – korupcyjnego zarzutu w ubiegłym tygodniu więcej pisaliśmy tutaj.

Pozwani chcieli z kolei oddalenia powództwa w całości. Środowy wyrok to efekt apelacji jaką od wyroku pierwszej instancji wniosły obie strony sporu.

Dziennikarze mają zapłacić i przeprosić Karnowskiego za „aferę sopocką”

- Dały podstawę do wszczęcia postępowania przygotowawczego, ale nie dały podstaw do kategorycznych stwierdzeń - powiedział o ustaleniach dziennikarzy "Rzeczpospolitej" w ponad półgodzinnym ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Jakub Rusiński, przewodniczący trzyosobowego składu orzekającego w sprawie w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku. Jak zastrzegł "należy odróżnić fakty od podejrzeń", a w pierwszej publikacji znajdowało się zacytowane przez sędziego kategoryczne sformułowanie: "Prezydent Sopotu domagał się łapówki". - Nie było konieczności ujawniania tego natychmiast – dodał zastrzegając, że autorzy tekstów w dzienniku powinni bardziej dokładnie zweryfikować swoje źródła.

Z drugiej strony sędzia stwierdził, że dziennikarze nie dysponowali wiarygodnym nagraniem i nie zlecili jego fachowej weryfikacji ani nie poddali w wątpliwość jego wiarygodności, choć zastrzegł, że ze względu na ograniczone środki często nie mogą oni ustalić dokładnych okoliczności zdarzenia, jednak i w takim przypadku powinni poddać w wątpliwość treść nagrania.

- Wyrok jest prawomocny. Oczywiście muszę uzgodnić z moimi klientami jakie będzie nasze dalsze postepowanie, ale na pewno będziemy składać zaowiedź kasacji. Zapoznamy się z treścią pisemnego uzasadnienia sądu drugiej instancji i wyczerpiemy wszelkie środki na drodze krajowej, a myślę, że i zagranicznej jeżeli będzie taka potrzeba – zapowiedział adwokat Michał Majkowski, reprezentujący dziennikarzy.

Prezydent Sopotu, Jacek Karnowski ani jego pełnomocnicy na ogłoszeniu wyroku się nie pojawili (samorządowiec tłumaczył to zaplanowaną wcześniej uroczystością 50-lecia pożycia małżeńskiego sopockich par, na którą rozesłano zaproszenia, więc jego nieobecność byłaby niezręcznością). Jednak sopocki magistrat przesłał krótkie oświadczenie polityka:

"Nie można nikogo bezkarnie pomawiać i skazywać na śmierć cywilną, nie zachowując żadnej staranności i rzetelności dziennikarskiej. Pęd za newsem, za byciem pierwszym, nie może być wytłumaczeniem baraku sumienności i konieczności dociekania prawdy przez dziennikarza. I sąd to kilkakrotnie podkreślił. Zupełnym kuriozum w tej sprawie było to, że dziennikarz opisujący sprawę był bliskim kolegą, w dodatku powiązanym finansowo ze Sławomirem Julke.
Jestem zadowolony z wyroku, choć nic nie wynagrodzi 10 lat udręki" - czytamy.

POLECAMY NA DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
AJB

Cenzorom w DB Herr Dekan przysłał nowe instrukcje? Kudłatego można "hejtować" jak ktoś ma o nim swoje zdanie, ale od znanej z tego że jest znana "pisarki" z intelektem w pięści i w nogach to już wara?

A
AJB

Co się aktualnie tłumaczy na :"durne prawo, ale prawo"! I oznacza że nie ten niewinny kto nic złego nie zrobił, ale ten kto ma "rozgrzanego sędziego" PO swojej stronie. Gdyby to był jakiś prominentny pisowiec, to ani chybi wyrok byłby w górnych granicach widełek! Taka karma! ;)

c
criminal story

Oni wszyscy się znali jeszcze wiele lat przed awanturą. Ten wyrok to kolejny dowód na układ trójmiejski.

s
sopocianin

a chore z zawisci Sitki i cala pisowska swolocz nie odpusci , dalej swoje

....

.....

s
saga sycylijska

Według Karnowskiego jeden z dziennikarzy opisujących aferę sopocką znał Julke, był jego bliskim kolegą. A Jacek Karnowski nie znał Sławomira Julke, nie był jego bliskim kolegą?

s
sopocianie

Jacek Karnowski staje się (jest) osobą kontrowersyjną. Sopot potrzebuje gospodarza, a nie prezydenta
uwikłanego w liczne procesy. Wniosek z tego taki, że Jacek Karnowski jest konfliktowy.

t
tak uważam

jak na systematyczne grillowanie Karnowskiego.

Dodaj ogłoszenie