Pocztówki i ich niezwykłe tajemnice, czyli o kolekcji Izoldy Wysieckiej

Maciej Wajer
Nocnikowanie na garnkach - tak tę pocztówkę odczytują najmłodsi repr. Maciej Wajer
Specjalny sposób naklejania znaczków, który oznaczał wyznanie miłosne,ukryte pod znaczkiem słowa przeznaczone tylko dla adresata, a także modowe nowinki - to wszystko można znaleźć na pocztówkach, których imponującą kolekcję zebrała Izolda Wysiecka.

Przygodę ze zbieraniem pocztówek przeżył chyba każdy z nas, szczególnie te osoby, które pamiętają lata PRL-u. Ich kolekcjonowanie było wówczas jedną z nielicznych form rozrywki, okazją do spotkania się ze znajomymi, wymiany poglądów na temat swojej pasji, a także do handlowania. Z pewnością wielu z nas nigdy nie zastanawiało się na tym, że pocztówki mogą być kopalnią wiedzy, skarbnicą niecodziennych historii czy też sposobem na przekazywanie informacji, o których nie powinien się dowiedzieć nikt oprócz adresata.

Hobby pani księgowej

O różnych tajemnicach i ciekawostkach, które mogą skrywać niepozorne prostokątne kawałki papieru, wie bardzo wiele Izolda Wysiecka, która na co dzień pracuje jako księgowa w Muzeum Ziemi Kościerskiej. Jest ona posiadaczką imponującej kolekcji pocztówek, której stan przekracza ponad 3 tysiące sztuk. Pasja pani Izoldy trwa od ponad 10 lat i kiedy kolekcjonerka o niej opowiada, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z osobą nietuzinkową, która krok po kroku przedstawia nam tajemniczy i fascynujący świat pocztówek.

Wszystko zaczęło się niewinnie, można powiedzieć, że przez przypadek.
- Zanim zaczęłam zbierać pocztówki, zajmowałam się filatelistyką - mówi Izolda Wysiecka. - Gdy byłam w antykwariacie w Gdańsku zainteresowało mnie pewne pudełko, w którym znajdowały się właśnie pocztówki. Zaczęłam je przeglądać i trafiłam na coś niezwykłego, widokówkę przedstawiająca jezioro Garczyn w okresie II wojny światowej. Potem dowiedziałam się, że było to prawdziwe cacko, ponieważ takie pocztówki można znaleźć bardzo rzadko. O tym, że zmieniłam swoje hobby zadecydował jeszcze jeden fakt. Moja wcześniejsza pasja, czyli zbieranie znaczków, była stresującą, ponieważ trzeba było obchodzić się z nimi bardzo ostrożnie. Zawsze martwiłam się, żeby w znaczku nie uszkodzić ani jednego ząbka.

Nowe hobby pochłonęło naszą rozmówczynię bez reszty, czego najlepszym dowodem jest liczba zgromadzonych przez nią pocztówek. Można je podzielić na różne kategorie, np. kartki świąteczne, urodzinowe, pokazujące Kościerzynę i okolice czy wojskowe. Są również pocztówki o tematyce dziecięcej oraz ręcznie robione. Niektóre z nich są bardzo cenne, pochodzą z lat 90. XIX wieku lub okresu poprzedzającego wybuch I wojny światowej. Część ma metrykę sięgającą czasów międzywojennych. Różne są też kraje ich pochodzenia - od Niemiec poprzez Francję, Czechy, Szwecję, aż po Stany Zjednoczone.

Odczytywanie szczegółu

Zdaniem kolekcjonerki, w pocztówkach fascynujące jest to, co można na nich zobaczyć. To prawdziwa skarbnica wiedzy, ale takiej, której nie da się znaleźć w łatwo dostępnej literaturze.

- Przykładem są chociażby kartki z dziećmi - mówi Izolda Wysiecka. - Na każdej pocztówce są one przedstawione w przepiękny, wręcz wyidealizowany sposób. Dzieci są z reguły elegancko ubrane, w strojach z danej epoki, dzięki czemu możemy się dowiedzieć, jaka ówcześnie panowała moda. Ciekawe jest to, że dawniej produkowano na przykład bardzo dużo pocztówek przedstawiających dzieci, które po raz pierwszy idą do szkoły. Kartki z tej kategorii pokazują w pewnym sensie różnice między dziewczynkami a chłopcami. Te pierwsze zawsze wyglądały jak księżniczki. Natomiast chłopcom, jak się wydaje, dawano więcej swobody. Przedstawiano ich na przykład jako figlarzy wytykających język. Można więc powiedzieć żartobliwie, że już dawno, dawno temu chłopakom wolno było więcej.

Na kartkach związanych z dziećmi można też zobaczyć rzeczy, które szczególnie dla najmłodszego pokolenia bywają zupełnie nierozpoznawalne. Jedna z nich pokazuje gromadkę chłopców, którzy siedzą na nocnikach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kształt tych "urządzeń". Ta konkretna pocztówka znalazła się m.in. na wystawie zorganizowanej przez Muzeum Ziemi Kościerskiej. Okazało się, że cieszyła się wielkim zainteresowaniem, zwłaszcza najmłodszych zwiedzających, którzy jednogłośnie stwierdzili, że dzieci siedzą nie na nocnikach, lecz na... garnkach!

Kolejną ciekawostką może być to, że nawet kartki wydawane z okazji różnych świąt np. wielkanocnych, zawierały elementy tzw. poprawności politycznej, zwłaszcza w czasach, gdy stosunki między europejskimi państwami były bardzo napięte. Przykładem może być kartka, na której znajdują się wielkanocne jaja pomalowane w barwy flagi tych państw, które były sojusznikami w czasie I wojny światowej. A skoro już jesteśmy przy sprawach wojennych, to warto wspomnieć o pocztówkach o charakterze wojskowym. Takich Izolda Wysiecka posiada sporo i pochodzą one głównie z Cesarstwa Niemieckiego. Jeżeli ktoś myśli, że są to kartki, jak na niemiecką dyscyplinę przystało, stonowane i poważne, jest w wielkim błędzie.
- Ta kategoria pocztówek jest bardzo humorystyczna - stwierdza kolekcjonerka. - Na jednej z nich ułożono całą historię pokazującą jak przed komisją wojskową stają.... kobiety! Jest tam scenka z zajęć gimnastycznych, a nawe tobrazek, na którym oficerowie sprawdzają damską garderobę i to nawet tę, która znajduje się pod suknią. Czy władze niemieckie planowały wówczas wcielić do wojska również płeć piękną? - tego akurat nie wiem.

Warto też odnotować, że z wojskowych pocztówek można wyczytać wiele ciekawych informacji, a wszystko dzięki temu, że znajdują się na nich specjalne rubryki. Jedna z nich, pochodząca sprzed I wojny światowej, wskazuje, że żołnierzowi do przejścia do rezerwy pozostały 4 miesiące, a także, że miał do dyspozycji jeszcze 25 bochenków chleba oraz 28 marek oraz 60 fenigów. Na podstawie zbiorów Izoldy Wysieckiej można też dojść do wniosku, że inwencja twórcza dawnych wydawców pocztówek była nieograniczona. Każda okazja była dobra do tego, żeby wydać kartkę. Świadczą o tym chociażby te z niecodziennymi i charakterystycznymi datami takimi jak 12.12.1912 czy 11.12.1913.

Całusy przesłane na znaczku

Pocztówki zawierają innych ciekawostek, pokazujących ludzkie losy i uczucia, o których oficjalnie nie można było na nich pisać ze względu na obowiązujące konwenanse.

- Zastanowiło mnie, dlaczego na niektórych kartkach znaczki są jakoś dziwnie ponaklejane - kontynuuje Izolda Wysiecka. - Potem, gdy sięgnęłam do fachowej literatury, dowiedziałam się, że ma to swój sens. Przykładowo znaczek naklejony do góry nogami, oznaczał słowa - "ślę całusy". Wiele tego rodzaju wyznań było napisanych również pod znaczkami. Przykładem takiej niesamowitej historii może być kartka pewnego polskiego artysty-grafika, który na początku XX w. studiował m.in. w Monachium. On właśnie korespondował w taki sposób ze swoją ukochaną, której na imię było Janina. Jak się później dowiedziałam, bo nawiązałam kontakt z jego wnuczką, która mieszka w Trójmieście, Janina była jego wielką, młodzieńczą miłością, chociaż ostatecznie nie związał się z nią na stałe . Jak powiedziała mi właśnie wnuczka, była to wielka miłość, o której mówiono w rodzinie, a dowodem miało być to, że ten artysta swojemu pierwszemu dziecku dal na imię właśnie Janina.
Izolda Wysiecka zapewnia, że ze swojej obecnej pasji nie zrezygnuje, tym bardziej że internet daje dzisiaj wiele możliwości w pozyskiwaniu nowych eksponatów. Szanse na zdobycie unikatowych pocztówek, np. z okolic Kościerzyny, zwiększają również kontakty z innymi kolekcjonerami.

Pasję pani Izoldy doceniają jej przełożeni.
- Bardzo się cieszę, że osoby pracujące w muzeum mogą realizować swoje pasje - zapewnia Krzysztof Jażdżewski, dyrektor Muzeum Ziemi Kościerskiej. - Chociaż pani Izolda pracuje na stanowisku głównej księgowej, aktywnie włącza się w działalność merytoryczną muzeum. Jako pasjonatka wszystkiego, co jest związane z pocztówkami zorganizowała przy współpracy z muzeum dwie wystawy czasowe związane z tematyką Świąt Wielkanocnych oraz z motywem dziecka. Często służy również swoimi zbiorami przy organizacji innych prezentacji. Myślę, że pasja pani Izoldy zaowocuje jeszcze niejedną wystawą.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie