Po tragicznym pożarze w Chojnicach. Czy hospicja są zabezpieczone od ognia? Tak wygląda sytuacja w pomorskich placówkach! RAPORT Z POMORZA

Dorota Abramowicz, Tomasz Chudzyński, reporterzy Dziennika Bałtyckiego

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Prawdopodobną przyczyną tragedii w Chojnicach było zaprószenie ognia od papierosa. Dziś hospicja i domy opieki społecznej na Pomorzu w większości najpierw deklarują, że są dobrze zabezpieczone od pożarów. Tylko potem niektórzy z naszych rozmówców dodają, że zabezpieczenie to jedno, ale decydujący jest tzw. czynnik ludzki. Czyli pacjent z papierosem. Jak wygląda sytuacja w pomorskich hospicjach? Czy posiadają systemy przeciwpożarowe? Ile one kosztują i gdzie są zamontowane? Przygotowaliśmy RAPORT o placówkach w województwie pomorskim.

Po tragedii w Chojnicach. Dyrekcja hospicjum o instalacji przeciwpożarowej "Żałuję, że tego nie założyliśmy"

Po tragicznym pożarze w chojnickim hospicjum padają pytania o zabezpieczenia przeciwpożarowe w innych tego typu placówkach na Pomorzu.

Czytaj także

I choć we wszystkich indagowanych hospicjach i DPS-ach usłyszeliśmy o pełnym przestrzeganiu przepisów, to bardzo często dodawano: I tak musimy być bardzo czujni.

W hospicjum w Chojnicach nie było instalacji przeciwpożarowej. I to zgodnie z przepisami.

- Żałuję, że tego nie założyliśmy - mówi Barbara Bonna, prezes fundacji Palium. - Nie było takich wymogów względem naszego obiektu, a ponieważ mieliśmy wiele innych wydatków, między innymi wymianę pieca w kotłowni, to na to musieliśmy wydać pieniądze. Kwoty związane z zabezpieczeniem przeciwpożarowym były bardzo duże.

Jak duże? Gdyńskie hospicjum, dysponujące jednym z najnowocześniejszych systemów przeciwpożarowych, wydało na zabezpieczenia ok. 200 tys. złotych. Dla placówek tylko częściowo finansowanych z NFZ są to duże koszty. Inną kwestią jest brak personelu.

- Od kilku lat w okresie świątecznym powtarzają się podobne wypadki - mówi Beata Pawlik ze stowarzyszenia Zaczarowani, prowadzącego w Koleczkowie placówkę z usługami opiekuńczymi dla bezdomnych seniorów. - Ludzie mają przerwy świąteczne, wszędzie brakuje w tym czasie opiekunów.

Ks. Janusz Steć, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej, prowadzącego Dom Hospicyjny w Sopocie dodaje: - Nawet dostosowanie się do wymogów nie daje pełnej gwarancji bezpieczeństwa. Trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania i zachować stałą czujność.

Pożar w hospicjum w Chojnicach 6.01.2020. Cztery osoby nie ż...

Po tragedii w Chojnicach. Jak zabezpieczone są przed pożarem hospicja i DPS-y na Pomorzu?

  • Gdynia

Hospicja dmuchają na zimne
Hospicjum św. Wawrzyńca w Gdyni należy do najlepiej zabezpieczonych przeciwpożarowo placówek na Pomorzu. Na system wydano ok. 200 tys. złotych.W każdym pokoju są czujki pożarowe. W razie zagrożenia włącza się system wentylacji i zamykają przegrody, otwierają się automatycznie drzwi na zewnątrz. Niespełna 200 metrów od hospicjum znajduje się budynek straży pożarnej, której jednostki brały udział w szkoleniach na terenie placówki. Jednak w hospicjum i jego otoczeniu obowiązuje bezwzględny zakaz palenia papierosów, także elektronicznych. Na wszelki wypadek.

Gdańskie Hospicjum im. ks. Dutkiewicza ma specjalne drzwi przeciwpożarowe, są gaśnice, zamontowano czujki. Przeprowadzane są szkolenia z planem ewakuacji i kontrole dotyczące zabezpieczeń przeciwpożarowych.

Pacjenci mogą palić tylko pod nadzorem personelu, w specjalnym pomieszczeniu. Ale i tak rodziny próbują przemycać do sal papierosy i zapalniczki, a potem otwierają okna, by nikt nie poczuł woni dymu.

- Trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania - mówi ks. Janusz Steć, prowadzący sopockie hospicjum. - I być nieustannie czujnym. Mamy nowoczesny system zabezpieczeń, ale i tak był tu, na szczęście szybko ugaszony, pożar.

  • Puck

Dyrektor Puckiego Hospicjum Anna Jochim-Labuda z wielkim bólem wyraża się o tragedii w Chojnicach.
- To wielki dramat, ogromny żal, że zginęli ludzie, ucierpieli chorzy i personel hospicjum - mówi. - Ubolewam, że jeden z naszych, tak potrzebnych ludziom ośrodków hospicyjnych doznał tak wielkiego nieszczęścia.

Hospicjum w Pucku jest obecnie domem dla 19 pacjentów, budynek posiada zabezpieczenia przeciwpożarowe. System bezpieczeństwa pożarowego został zaplanowany w fazie projektu budynku, czyli już 2008 roku, ale jest ciągle aktualizowany. - A zwłaszcza teraz, kiedy jesteśmy w trakcie rozbudowy hospicjum - mówi dyrektor Anna Jochim-Labuda.

System alarmowy, podświetlone drogi ewakuacyjne, gaśnice, regularne próbne alarmy i ewakuacje to obowiązek i podstawa bezpieczeństwa każdej organizacji.
- Wszystko, czego wymagają przepisy, jest po to, byśmy wszyscy, czyli chorzy i pracownicy mogli czuć się bezpiecznie - tłumaczy dyrektor Puckiego Hospicjum. - Pożar jest strasznym doświadczeniem, a my chcemy wiedzieć co robić i jak się zachować, jeśli do niego dojdzie - tłumaczy.

- Hospicjum w Pucku jest dobrze zabezpieczone, dodatkowo ma też zamontowany monitoring pożarowy

- potwierdza doświadczony strażak z KP PSP w Pucku mł. kpt. Krzysztof Minga.

Rozwiązania przeciwpożarowe, które teraz wydają się standardem, 10 lat temu były bardzo kosztowne i nie każdy ośrodek miał środki na takie rozwiązania.
- Trzeba pamiętać, że żaden system nie zwalnia nas z bycia ostrożnym. Najważniejszy jest człowiek, jego świadomość i odpowiedzialność za siebie i innych; zwłaszcza kiedy mówimy o miejscach, gdzie przebywają chorzy - mówi Anna Jochim -Labuda.

  • Nowy Dwór Gdański

Funkcjonujący w szpitalu w Nowym Dworze Gdańskim Zakład Opiekuńczo-Leczniczy systemem przeciwpożarowym obecnie nie dysponuje. Niemniej jego instalacja jest planowana w czasie planowanej na najbliższy rok przebudowy.

Koszt to ok. 50 tys. zł. - ZOL jest objęty przepisami przeciwpożarowymi w takim samym zakresie, co obiekty szpitalne - tłumaczy Paweł Chodyniak, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia, zarządzającego nowodworskim szpitalem. - Nasz obiekt przechodzi systematyczne kontrole, placówka jest wyremontowana, w czasie modernizacji zastosowano materiały niepalne. Pacjenci są niemal cały czas pod opieką personelu. W tym roku planujemy, przy okazji reorganizacji oddziału wewnętrznego instalację centrali przeciwpożarowej. System obejmie także ZOL, jeśli będziemy mieli takie możliwości finansowe.

  • Wejherowo

Profilaktyka w DPS-ach
Praktycznie prawie wszystkie ośrodki opiekuńcze na Pomorzu, do jakich dotarli nas reporterzy, deklarują pełne zabezpieczenie przed ogniem. W system przeciwpożarowy wyposażony jest Dom Pomocy Społecznej w Wejherowie przy ul. Przebendowskiego działający przy powiecie wejherowskim.

- W każdym z pokoi, kuchni i pomieszczeń administracyjnych zamontowane mamy czujniki. W przypadku włączenia się alarmu automatycznie sygnał dociera również do straży pożarnej - tłumaczy Alicja Hilla, dyrektor wejherowskiego DPS.
 
Ponadto – jak informuje Dom Pomocy Społecznej – ze swoimi podopiecznymi przeprowadzają także rozmowy profilaktyczne dotyczące m.in. zagrożeń pożarowych.

  • Koleczkowo

Stowarzyszenie Zaczarowani prowadzi w Koleczkowie placówkę z usługami opiekuńczymi dla bezdomnych seniorów.

- Na piętrze przebywają osoby chodzące. Na parterze mamy pokoje z oknami balkonowymi i wyjściem na taras dla osób leżących. W placówce mieszka 40 podopiecznych. W nocy dyżur pełnią dwie osoby.Dodatkowo troje opiekunów śpi pod tym samym dachem. System monitorowania powiązany ze strażą pożarną wymagany jest, jeśli w placówce przebywa powyżej 200 osób - mówi Beata Pawlik, prezes stowarzyszenia. - Przed końcem roku, zanim doszło do tego tragicznego pożaru, zamówiliśmy siedem czujek przeciwpożarowych po 35 zł sztuka. Cały czas staramy się o sponsorów, którzy pomogą w zakupie klapy dymowej i hydrantów wewnętrznych. Organizujemy w tym celu koncert 9 lutego o godz. 12 w kościele św. Jana w Gdańsku.

- Niestety, państwo nie dofinansowuje takich placówek - dodaje Beata Pawlik - Skąd takie stowarzyszenia, jak nasze ma mieć pieniądze na zatrudnienie dodatkowej liczby osób? Nasz dochód to 60 tys. zł, z czego 40 tys. trzeba wydać na pensje. Reszta idzie na utrzymanie domu, nakarmienie podopiecznych, środki opatrunkowe i leki. Jesteśmy na minusie.

  • powiat tczewski

W powiecie tczewskim funkcjonuje pięć domów pomocy społecznej.

- Wszystkie domy pomocy musiały posiadać sprawny system przeciwpożarowy - mówi Mieczysław Matysiak, dyr. DPS w Gniewie. - Było to wymagane przy standaryzacji naszych placówek. My mamy czujki, które przekazują sygnał na centralę, od 2006 roku. Obecnie mieszka u nas 99 osób.

  • Nowy Staw

Ponad 160 osób przebywa w placówce prowadzonej przez stowarzyszenie Agape w Nowym Stawie (pow. malborski) dla osób bezdomnych z niepełnosprawnościami, osób starszych, także przewlekle chorych. Część z nich to mieszkańcy, którzy są zdolni do samoobsługi, a więc bardziej sprawni; część ze względu na swoje niepełnosprawności lub schorzenia wymaga większej opieki.

- Mamy wszystko zrobione pod kątem wymogów przeciwpożarowych - mówi kierownik Waldemar Konopka. - Dochodzenie do tego stanu trwało trzy lata ze względu na duże koszty. Mamy ponad 120 czujników w pokojach mieszkalnych, na korytarzach, w pomieszczeniach ogólnoużytkowych takich jak jak ubikacje, palarnie. Zamontowaliśmy też cztery dodatkowe hydranty w budynku i dwa na zewnątrz. Kupiliśmy kilkanaście drzwi przeciwogniowych, gdzie jedne to koszt rzędu 5 tys. zł - mówi Waldemar Konopka.

Mieszkańcy ośrodka Agape w Nowym Stawie mają wskazane dwa miejsca do palenia papierosów na korytarzach oraz jedno na zewnątrz. Całkowity zakaz palenia obowiązuje natomiast w ośrodku rehabilitacyjnym dla osób starszych prowadzonym w Czerninie przez Stowarzyszenie Pomocy Osobom Przewlekle Chorym Dar Serca.

- Takie zarządzenie jako prezes wydałam dwa lata temu. Personel nie może palić ani w budynku, ani na zewnątrz. Pacjenci mogą palić poza budynkiem – mówi Krystyna Szafrańska, prezes Daru Serca.

W tej placówce pod opieką całodobową przebywa maksymalnie 25 osób. Czujki przeciwpożarowe znajdują się na korytarzach.
- Jesteśmy bardzo szczegółowo sprawdzani przez straż pożarną i spełniamy wymogi, ale teraz zaczęłam się zastanawiać, czy mimo wszystko nie zamontować ich także w pokojach. Przedyskutujemy tę sprawę z fachowcami – mówi Krystyna Szafrańska.

  • Malbork

Wszystkie rygory spełnia Dom Pomocy Społecznej w Malborku. Bryg. Janusz Leszczewski, zastępca komendanta powiatowego PSP w Malborku, wyjaśnia, że podczas ubiegłorocznej kontroli nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Czujki przeciwpożarowe znajdują się we wszystkich pokojach mieszkalnych. Co więcej, w budynku działa system sygnalizacji pożarowej połączony bezpośrednio z KP PSP. Gdy coś się dzieje, włącza się czujka w DPS, a w tym samym czasie zapala się alarm na stanowisku kierowania komendanta powiatowego PSP.

  • Zaskoczyn

W Domu Pomocy Społecznej Leśny w Zaskoczynie niedawno dobudowano część obiektu dla pacjentek, natomiast starsza część budynku została wyremontowana. Jest więc w całym obiekcie nowa instalacja elektryczna, sygnalizująca na bieżąco zagrożenie pożarem. Urządzenia są sprawdzane okresowo i działają bez zarzutu. Instalacja przeciwpożarowa jest tania i stosowana powszechnie we wszystkich obiektach użyteczności publicznej.

- Sprawdzamy instalację zgodnie z instrukcją, ale nie mniej ważne są ćwiczenia w ewakuacji podopiecznych w razie zagrożenia – wyjaśnił Waldemar Dowgiert, dyrektor Domu Pomocy Społecznej Leśny w Zaskoczynie. - Do naszego terenu przylega ze wszystkich stron stary las. Do zagrożeń pożarowych zaliczamy również pożar pobliskich drzew i przeprowadzamy ćwiczenia w ewakuacji podopiecznych pod tym kątem. Właśnie zwołałem zebranie personelu, aby na bieżąco omówić przebieg tragedii, jaka wydarzyła się w Chojnicach.

  • Kolnik

- Nasza siedziba mieści się z zabytkowym domu podcieniowym w Kolniku – przypomina Jolanta Kołkowska, prezes Fundacji Żyć Godnie w Kolniku - Przeprowadzając odbudowę i renowację obiektu nie zapomnieliśmy o nowej instalacji przeciwpożarowej, ale jej koszt jest trudny do oszacowania. Instalacja ta wykonywana była wraz z innymi i to w kilku etapach. Na zajęciach przebywa około sześćdziesięcioro dorosłych podopiecznych. Raz na kwartał włączamy alarm pożarowy i przeprowadzamy ewakuację. Wszyscy wiedzą, którym wyjściem mają wyjść na zewnątrz budynku. Sprawdzamy również zachowanie personelu z czasie ćwiczenia.

  • Malbork

Ponad 80 osób mieszka w Domu Pomocy Społecznej w Malborku. Od strony przeciwpożarowej pensjonariusze są strzeżeni przez czujki alarmujące o pożarze w każdym pokoju mieszkalnym, w innych pomieszczeniach i na korytarzach. 
- Od wielu lat czujki są w każdym pokoju. Nie wyobrażam sobie, żeby ich nie było. Nawet nie sądziliśmy, że są aż tak sprawne i czułe. Pewnego razu gdy mieliśmy urodziny mieszkańców, na salę wjechał tort ze świeczkami, a przed budynek chwilę później zajechały trzy samochody straży pożarnej - opowiada Wioletta Klepacka, dyrektor DPS. 

To zadziałał systemu sygnalizacji pożarowej sprzężonej bezpośrednio z KP PSP. 
- Czujki są wszędzie, co nie znaczy, że my sami nie jesteśmy czujni. Bo chociaż jest wydzielone miejsce na dole budynku na palarnię, to niektórzy mieszkańcy uporczywie palą gdzie indziej, np. w łazience. Nasz personel musi być szczególnie czujny i wrażliwy, ponieważ większość naszych pensjonariuszy to osoby leżące - dodaje Wioletta Klepacka.

Gdyby więc powstało realne zagrożenie, ewakuacja nie byłaby łatwa. 

Pracownicy DPS są jednak przygotowani na wszelki wypadek. Co dwa lata odbywają się próbne alarmy, podczas których ćwiczą wyprowadzanie i wynoszenie mieszkańców.

  • Kwidzyn

W Domu Pomocy Społecznej w Kwidzynie przebywa obecnie 115 osób. Ośrodek wyposażony jest w czujki dymu i temperatury (każde pomieszczenie i ciągi komunikacyjne), przyciski ROP (ręczne ostrzeganie pożaru), a także gaśnice oraz hydranty wewnętrzne i zewnętrzne. Centrala przeciwpożarowa DPS w Kwidzynie przez 24 godziny monitorowana jest również przez firmę Saymon S.C. z siedzibą w Gdańsku. Ośrodek posiada także bezpośrednie połączenie CB z Komenda Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Kwidzynie przez Miejski System Ratowniczy. Jak dodają pracownicy DPS Kwidzyn wszystkie systemy i urządzenia związane z zabezpieczeniami i przeciwpożarowe, poddawane są systematycznym przeglądom, a z każdego przeglądu sporządzany jest protokół.

Żadna czujka nie wyczuje zamiaru drugiego człowieka, może jedynie pomóc ograniczyć skutki.

  • Ryjewo

Papieros pod poduszką

W Domu Pomocy Społecznej „Słoneczne Wzgórze” w Ryjewie przebywa całodobowo 180 mieszkańców. Dom składa się z czterech budynków mieszkalnych (Budynek B – 106 osób, Budynek C – 33 osób, Budynek D – 14 osób i Budynek E – 17 osób) oraz budynku administracji. Ośrodek posiada zewnętrzną sieć wodociągową z możliwością podniesienia ciśnienia do wymaganych parametrów w czasie pożaru. Budynek B wyposażony jest także w wewnętrzną sieć hydrantową z szafkami hydrantowymi znajdującymi się na poszczególnych kondygnacjach. Dodatkowe 4 hydranty zewnętrzne umieszczone są natomiast w pobliżu budynków C, D i E. Na terenie Ośrodka znajduje się również zbiornik wody o pojemności 100 m3.

Wszystkie budynki, w tym budynek administracyjny, wyposażone są także w instalacje oświetlenia awaryjnego (ewakuacyjnego) z podtrzymaniem do 30 minut. Każdy posiada również podręczny sprzęt gaśniczy (gaśnice, nosze, koce ewakuacyjne) oraz przeciwpożarowy wyłącznik prądu.

- W każdym pomieszczeniu, oprócz łazienek i wc, znajdują się czujki przeciwpożarowe – wyjaśnia Jolanta Mroczek, dyrektor DPS „Słoneczne Wzgórze” w Ryjewie. - Budynki B, C, D, E są wyposażone w Instalację Sygnalizacji Pożaru z systemem dźwiękowym wraz z centralkami podłączonymi do systemu monitoringu ( SAYMON) - Saymon S.C. z siedzibą w Gdańsku i Państwowej Straży Pożarnej w Kwidzynie. Systematyczne konserwacje systemu p.poż wykonuje Firma Izotop z siedzibą w Gdańsku. Szkolenia personelu z zakresu działania systemu monitoringu, ewakuacji przeprowadzone zostały w miesiącu lipcu 2019r. przez pracownika do tego uprawnionego oraz przez Inspektora BHP.
Przeprowadzono również próbne alarmy z zakresu ewakuacji mieszkańców z budynków mieszkalnych C, D, E, które odbyły się w lipcu 2019. Próbna ewakuacja z budynku B odbyła się natomiast w roku 2012 z udziałem Państwowej Straży Pożarnej w Kwidzynie oraz Ochotniczej Straży Pożarnej w Ryjewie.

  • Kobysewo

- Jesteśmy podłączeni do monitoringu przeciwpożarowego straży pożarnej w Kartuzach, posiadamy wszelkie dostępne na rynku czujki i inne instalacje powiadamiające o ewentualnym zagrożeniu - mówi Andrzej Byczkowski, dyrektor DPS w Kobysewie w powiecie kartuskim.- Wszystkie te nowoczesne instalacje i rozwiązania są bardzo dobre, jeśli chodzi o zabezpieczenie budynku, natomiast niekoniecznie muszą się sprawdzić w pokojach w których przebywają pensjonariusze.W naszym przypadku decydujący jest czynnik ludzki, który może doprowadzić do np. zaprószenia ognia. Może się zdarzyć tak przez niedopałek papierosa, który pensjonariusz schowa pod kołdrą czy poduszką, żeby mieć na później, albo wyrzuci do kosza, w którym są papiery i inne rzeczy łatwopalne.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie