Paweł Kołodziński, żeglarz AZS-u AWFiS-u Gdańsk: Jestem zachwycony drogą, jaką przeszedłem od kontuzji do igrzysk w Tokio

Maciej Mikołajczyk
Załoga Kołodziński - Przybytek na mistrzostwach Polski w 2019 roku
Załoga Kołodziński - Przybytek na mistrzostwach Polski w 2019 roku Jacek Kwiatkowski
Udostępnij:
Rozmowa z Pawłem Kołodziński, żeglarzem AZS-u AWFiS-u Gdańsk, który ma za sobą starty na trzech igrzyskach olimpijskich: w Londynie (2012), Rio de Janeiro (2016) oraz Tokio (2021). Doświadczony sportowiec opowiada, jak poradził sobie z koszmarną kontuzją uda, a także co zamierza robić już niebawem.

Jest pan w Trójmieście rozpoznawalny? Można powiedzieć, że Gdańsk, Sopot i Gdynia żyją żeglarstwem?
Jestem w żeglarstwie olimpijskim od 11 lat, na przestrzeni tego czasu osiągnęliśmy z Łukaszem Przybytkiem wiele znaczących wyników sportowych. Czy jesteśmy rozpoznawalni? Na pewno w środowisku żeglarskim. Czy Trójmiasto żyje żeglarstwem? Stanowczo tak. Jest kilkadziesiąt organizacji, które prowadzą szeroko pojmowaną edukację żeglarską. Poczynając od szkolenia w szkółkach i klubach na łodziach klasy Optymist, przez sekcje windsurfingowe, zajęcia studentów na gdańskiej AWFiS, po stowarzyszenia organizujące ligi żeglarskie czy po prostu szkolenia na patenty żeglarskie. Świetną wiadomością jest to, że mamy w Gdańsku Szkołę Mistrzostwa Sportowego z klasami wodnymi, w tym o profilu żeglarskim. Uważam, że ten kierunek przyniesie w przyszłości świetne wyniki w żeglarstwie olimpijskim. Gdańsk inwestuje w żeglarzy, wspiera nasze przygotowania do najważniejszych startów.

Jest pan prawdziwym walczakiem. Jak ciężką pracę włożył pan w powrót na wodę? Jak doszło do kontuzji w czasie regat „Kieler Woche”?
Do kontuzji doszło w trakcie regat Kieler Woche we wrześniu 2020 roku. Mówiąc w skrócie: gdy żeglowaliśmy już z wiatrem, będąc w czołówce wyścigu doszło do zderzenia pomiędzy skrzydłem łódki płynącej pod wiatr, a moim ciałem. Możemy przyjąć, że my z Łukaszem żeglowaliśmy około 18 węzłów, zaś łódka płynąca w przeciwnym kierunku z szybkością około 11 węzłów. Podczas zderzenia prędkości były na tyle duże, że zrzuciło mnie z trapezu i nogą uderzyłem o nasze skrzydło. Wylądowałem na pokładzie i czułem, że nie mam kontroli nad lewą nogą. W szpitalu okazało się, że doszło do złamania kości udowej. Pierwsze diagnozy były dużo gorsze, ale szczęście w nieszczęściu, że jedynie kość udowa została złamana. Gdy poznałem tą ostateczna diagnozę, to już byłem pozytywnie nastawiony na proces powrotu. Wiedziałem, że to potrwa, aczkolwiek bardzo zależało mi na jak najszybszym powrocie do Łukasza na pokład. Przed nami były Igrzyska w Tokio, wobec czego cele były wytyczone. Kilka lat wcześniej doświadczyłem urazu kolana. Zabiegu ścięgna ACL, rehabilitacji i powrotu na pokład skifa. Wiedziałem, że mając wsparcie zespołu 49er Team Polska, sztabu Polskiego Związku Żeglarskiego i najlepszych specjalistów Rehasportu, to kwestią czasu będzie powrót do gotowości startowej.

Jak wyglądało te sześć miesięcy przerwy od żeglowania?
Po pierwsze, byłem bliżej rodziny. Żona Łucja, moi synowie i najbliższa rodzina pomagali mi w tym specyficznym okresie. Po drugie, fizjoterapia. Proces zaprogramowany w oparciu o wiedzę ortopedów i fizjoterapeutów kliniki Rehasportu. Sztab medyczny pod wodzą dra Witolda Dudzińskiego prowadził mnie od samego początku, po dziś dzień. Ścisła współpraca związku sportowego z profesjonalną kliniką zapewnia nam świetną opiekę. W całym procesie pojawiło się duże wyzwanie. Po odstawieniu kul okazało się, że muszę ciało nauczyć chodzić na nowo. Przy zderzeniu lub zabiegu operacyjnym doszło do ucisku na nerwy, co częściowo wyłączyło kontrolę nad mięśniem pośladkowym. Kilka tygodni spędziłem na pracy w poznańskim Rehasporcie. Weekendy byłem w Gdańsku, a od poniedziałku do piątku będąc w Poznaniu, bywałem kilka razy w ciągu dnia w klinice. Fizjoterapia, trening siłowy i praca na bieżni w odciążeniu (AlterG). Po trzecie, kontakt z zespołem 49er. Wraz z trenerem Pawłem Kacprowskim, Łukaszem i psychologiem sportowym Kamilem Wódką odbywaliśmy rozmowy na temat strategii i taktyki żeglarstwa, analizowaliśmy materiały wideo, przeglądaliśmy notatki z akwenu w Japonii oraz pracowaliśmy nad elementami związanymi z żeglowaniem. Sporo czasu spędziłem na wizualizowaniu sobie treningów i regat. Można powiedzieć, że dzięki takiemu programowaniu czasu miałem ciągły kontakt z 49er’em. Gdy 8 marca 2021 pierwszy raz po kontuzji zeszliśmy razem na wodę, było to wyjątkowe uczucie. Radość zespołu była ogromna.

Razem z Łukaszem Przybytkiem był pan już na trzech igrzyskach olimpijskich. Planuje pan czwarte w Paryżu?
Z Łukaszem żeglujemy od października 2010 roku. Jako „młodziaki” wywalczyliśmy imienne kwalifikacje do Londynu. To była duża niespodzianka i piękne doświadczenie. Następnie wiele wspólnych startów na regatach międzynarodowych i krajowych. Minęło 11 lat, przyszedł ten czas, gdy zejdę z pokładu 49er i odwieszę przysłowiowe buty na kołki. Na koncie mamy trzy starty w igrzyskach olimpijskich, dwa medale Mistrzostw Europy, dwukrotnie byliśmy czwartą załoga mistrzostw świata i wywalczyliśmy kilkanaście medali imprez kontynentalnych, Pucharów Świata i Europy. Kończę ten etap w moim życiu. Zejdę na ląd, by przekierować więcej uwagi na rodzinę. Bycie poza domem ponad 200 dni w roku jest bardzo wymagające pod względem emocjonalnym. Zależy mi na tym, by być bliżej rodziny, mieszkać w Gdańsku i pozostać w kontakcie z żeglarstwem.

Pływacie ze sobą już ponad dekadę. Spędzacie razem czas także poza łódką?
Od lat z Łukaszem stawialiśmy sobie ambitne cele. Dążyliśmy do nich ramię w ramię. Jesteśmy profesjonalistami wobec czego zawsze znajdujemy wspólny język, by pchać wózek w jednym kierunku. Na zgrupowaniach spędzamy czas wspólnie na pokładzie, przy łódce oraz na odprawach, a później łapiemy odrobinę oddechu, każdy po swojemu. Zdarzało się nam wspólnie stanąć przy stole do tenisa stołowego lub obejrzeć zmagania żeglarzy w Pucharze Ameryki czy SailGP. Gdy wracamy do domów, to najchętniej spędzamy czas ze swoimi bliskimi.

Jak ważna w żeglarstwie jest chłodna głowa? W czym pomógł panu trening mentalny?
Trening mentalny i praca z psychologami wyposażyły mnie w praktyczne narzędzia niezbędne do optymalnego funkcjonowania na najwyższym poziomie. Wizualizacje, relaksacje, praca nad oddechem czy nad koncentracją to są istotne tematy poruszane w takiej pracy. Komunikacja w załodze oraz w szerszym zespole to również aspekt pracy z psychologiem. Możemy żeglować na 49er we dwóch, można być windsurferem czy laserzystą, ale w każdym przypadku współpracujemy z trenerem, mamy sparingpartnerów i chcemy dążyć do realizacji ambitnych celów. Musimy mieć umiejętności rozmowy na odpowiednim poziomie zrozumienia. Inną, równie ważną kwestia, jest radzenie sobie ze stresem startowym. Technicznie zawodnicy na świecie prezentują podobny poziom, ale nieliczni regularnie są w czołówce, a jeszcze mniejsza grupa walczy o medale.

Niedawno podczas mistrzostw Europy w Grecji okazało się, że macie w kraju poważną konkurencję. Mam tu na myśli duet Mikołaj Staniul i Jakub Sztorch. Zaskoczył pana ich sukces w Salonikach?
Mistrzostwa Europy w Grecji były niedawno, ale my już od dłuższego czasu wiemy, że mamy mocnych sparingpartnerów w postaci Mikołaja i Kuby oraz Dominika Buksy i Szymona Wierzbickiego. Dzięki otwartej współpracy i wspólnej presji na treningach możemy skutecznie rywalizować z międzynarodową stawką. Dwa medale mistrzostw Europy w Grecji to potwierdzenie słuszności koncepcji trenera Kacprowskiego. Mocna grupa treningowa pozwala utrzymywać najwyższą jakość. Cieszę się, że są nasi następcy w grupie oraz widać już kolejne młodsze załogi. Klasa 49er ma pewne miejsce w Paryżu. Skiff jako konkurencja olimpijska będzie na pewno w Los Angeles oraz ma duże szanse na utrzymanie się w programie igrzysk w Brisbane 2032. 49er Team Polska na pewno będzie rósł w siłę z mocnymi wynikami.

Obecnie startuje pan na mistrzostwach świata w Omanie, gdzie zaplanowano w sumie aż 17 wyścigów. To dużo?
Uwielbiam rywalizację sportową. Pracujemy wiele godzin na treningach, by następnie móc stanąć na linii startu regat międzynarodowych. To ogromne wyróżnienie móc ścigać się z najlepszymi nazwiskami światowego żeglarstwa. W klasie 49er podczas regat rangi mistrzowskiej zawsze zaplanowanych jest dużo wyścigów. Zdarzało się nawet 20. Jest to wymagający sześciodniowy maraton, ale bardzo to lubię. Ważne, by dbać o regenerację w trakcie, by na kolejne dni zachowywać odpowiedni poziom gotowości. W Omanie panują piękne warunki do ścigania, wobec czego cieszę się, że możemy z tego korzystać.

Mistrzostwami w Omanie zamyka pan klamrą tegoroczny sezon. Jak go pan podsumuje? Dziewiąte miejsce na igrzyskach w Tokio czy medal ME – który sukces ceni pan sobie bardziej?
Najbardziej cenię sobie zespół. Ludzi, z którymi miałem przyjemność pracować, których poznałem i to czego doświadczyłem dzięki żeglarstwu. Dobre wyniki są wypadkową dobrej, ciężkiej i ukierunkowanej pracy. Medale i puchary cieszą. Starty na igrzyskach są powodem do dumy, ale i tak uważam, że najpiękniejsza jest droga dojścia i relacje, które się zawiązują w trakcie. Z Grecji przywieźliśmy brąz, świetny wynik i dużą radość. Z kolei na igrzyska w Tokio patrzę przez pryzmat dwóch tematów. Powrót po kontuzji i drogi, którą przeszliśmy. Tym jestem zachwycony. Patrząc przez pryzmat wyniku sportowego, to mam duży niedosyt. Dziewiąte miejsce nie odzwierciedla naszych możliwości.

Jakie są pana plany na najbliższą przyszłość?
Z początkiem roku rozpocznę współpracę z Polskim Związkiem Żeglarskim. Szczegóły i zasady mojej pracy są już określone. Będę mógł wspierać młodych żeglarzy w rozwijaniu ścieżki zawodniczej. By pozostać w kontakcie z żeglarstwem olimpijskim, kandydowałem do komisji zawodniczej przy międzynarodowej organizacji żeglarstwa World Sailing. Żeglarze, olimpijczycy wybrali mnie na jednego ze swoich reprezentantów. Kadencja w komisji jest ośmioletnia. Czeka mnie wiele dyskusji i spotkań mających na celu szeroko rozumiany rozwój naszej dyscypliny.

Iga Świątek zmieniła trenera. Co się stało? KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie