Pani Anna Labuda z Cieszenia ma ponad sto wnuków i prawnuków. A kolejni są w drodze...

Maciej Krajewski
Maciej Krajewski
Pani Anna Labuda z Cieszenia nadesłane
W czwartek, 21.01.2021, obchodzimy Dzień Babci. Wielu zapewne ma z tą okazją związane ciekawe wspomnienia, historie, anegdoty. Jedną z takich opowiastek podzieliła się z nami nasza czytelniczka, chcąc przybliżyć wszystkim postać swej niezwykłej babci - babci, która ma łącznie 105 wnuków, prawnuków, a nawet praprawnuczkę. I kolejni potomkowie już są w drodze...

Pani Anna Labuda, bo o niej mowa, to mieszkanka skromnej wsi Cieszenie w gminie Chmielno. Na pierwszy rzut oka nie jawi się jako szczególnie odmienna od innych babć i dziadków - żyje spokojnie w swym domu, dzieci pomagają jej, gdy tylko mogą. Co jednak wyróżnia panią Annę to niezwykła liczba potomków: ośmioro dzieci, 36 wnuków, 68 prawnuków (i jeszcze jeden „w drodze”), a także jedna praprawnuczka.

Można sobie zadać pytanie - jak w takiej rodzinie wygląda wspomniany Dzień Babci? Czy jest to wielka impreza, do której trzeba by wynajmować jakiś dworek, aby wszystkich pomieścić? Coś takiego przyszło na myśl naszej czytelniczce, gdy jej mąż pierwszy raz opowiedział o swej niezwykłej babci. To, co jednak ujrzała, było dla niej szokiem.

Dzień Babci u pani Anny z Cieszenia zamienia się bowiem w coś na kształt Tygodnia Babci. Nestorka przyjmuje kolejno każdą rodzinę przy stosunkowo niewielkim, ale zawsze pełnym stole. A po pewnym czasie - odwiedzający się zmieniają.

- Babcia ma suto zastawiony stół. Każdemu musi przedstawić, gdzie co jest do zrobienia, gdzie do jedzenia, do picia. Każdy po pół godzinki, godzinkę siedzi i autentycznie, jak w zegarku, ludzie się zmieniają - opowiada pani Ola Syldatk, mama najmłodszego, 5-miesięcznego prawnuka.

Co ciekawe odwiedziny babci odbywają się bez jakiegoś szczególnego umawiania się.

- Po prostu wszyscy do babci zjeżdżają, każdy o tej porze, o której mu pasuje, a babcia w swoim skromnym pokoiku każdego ugości - dodaje pani Ola.

To, co goście znajdują na stole, przyrządza sama nestorka, aczkolwiek jej dzieci pomagają w zakupach.

- Zawsze, jak się jakieś wydarzenia tego typu zbliżają, to babcia tylko mówi: tutaj trzeba babkę kupić, tu owoce itd. Stara się pamiętać o wszystkich i faktycznie kojarzy wszystkie wnuki. Prawnuki prawie wszystkie, ale to w takim tempie narasta, że jest wręcz szokujące, a kolejny prawnuk już w marcu ma być - mówi nasza czytelniczka. - Babcia zawsze stara się coś przyrządzić. Z racji wieku jest coraz trudniej, ale tyle słodyczy zazwyczaj dostaje od wnuków, że słodkości dla kolejnego pokolenia nigdy się nie kończą.

Z oczywistych przyczyn w tym roku nie będzie można kontynuować interesującej tradycji. Odwiedziny w większości przypadków sprowadzą się do rozmów telefonicznych, na miejscu zaś będą najpewniej tylko najbliżsi pani Anny, którzy i tak mają z nią regularny kontakt.

- Wiadomo: babci nie chcemy narażać. Ma już niedługo umówione szczepienie, ale akurat termin jest po Dniu Babci - dodaje pani Ola.

A może Wy macie też jakieś historie, wspomnienia czy spotykacie się z podobnie niezwykłymi sytuacjami na Dzień Babci i Dzień Dziadka? Podzielcie się z nami, pisząc na adres: maciej.krajewski@polskapress.pl lub lucyna.puzdrowska@polskapress.pl, ewentualnie możecie do nas napisać bezpośrednio na Facebooku (@KartuzyNM).

Wsparcie emocjonalne przyszłych rodziców, czyli kim jest doula?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie