Nasza szopa. Przełamani jak opłatek

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Dariusz Szreter archiwum db
Udostępnij:
Święta, święta... Wypadałoby napisać coś o choince, śniegu (a raczej o jego braku) czy o odzywających się raz do roku ludzkim językiem zwierzakach. Cóż, kiedy polityka wdziera się do naszego życia za każdym razem, gdy otwieramy usta czy sięgamy po pióro.

I tak na przykład każdy z powyższych tematów może zostać odebrany jako atak na ministra środowiska, który chce wycinać Puszczę Białowieską, w ocieplenie klimatu nie wierzy, a ze zwierzętami najchętniej dyskutuje za pomocą myśliwskiego sztucera. Jako społeczeństwo jesteśmy politycznie przełamani niczym wigilijny opłatek. Co z tego wyniknie?

W związku z Wigilią wypadałoby też złożyć Czytelnikom świąteczne życzenia, ale jakoś żadne słowa nie przychodzą mi do głowy. To znaczy, może nawet i przychodzą, ale coraz bardziej upewniam się w przekonaniu, że choć mówimy niby tym samym językiem, to zupełnie inaczej rozumiemy poszczególne słowa i zwroty. Na przykład: „dobra zmiana”, „arogancja władzy”, „demokracja”. Może więc zamiast składać sobie życzenia, wieloznaczne, a czasem być może nie do końca szczere, warto pogrążyć się w cichej refleksji nad własnymi przekonaniami. Rządzący mogliby zastanowić się, co konkretnie zrobili w ostatnich dwóch miesiącach, by spełnić zapowiedzi z kampanii o zakończeniu wojny polsko-polskiej, i obietnicę, że będą słuchać ludzi (a ile zrobili w dokładnie przeciwnym kierunku). Pytanie do tych, którzy są dziś tak oburzeni, że muszą co tydzień robić coraz większe transparenty w obronie demokracji i konstytucji: czy wcześniej nie przychodziło Wam zbyt łatwo przymykanie oczu na wycofywanie się państwa z zawartych w ustawie zasadniczej socjalnych obowiązków wobec obywateli? A ci, którzy zachwycają się Nowoczesną i jej sondażowymi wzrostami, mogą podumać, czy rzeczywiście Polsce potrzeba teraz więcej ułatwień dla przedsiębiorców i przywilejów dla pracodawców.

No dobrze, jakieś życzenia jednak być muszą. Życzę Państwu zdrowia - bo to zawsze ważne. Spełnienia tych planów, które są na „tak”, a nie „przeciw”. Chwili wytchnienia w rodzinnym gronie, obojętnie jak Państwo definiują rodzinę. I dużo dobrej muzyki, bo ona podobno łagodzi obyczaje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
AJB
Jaki shop, taki i shop assistant (sales clerk)! Dobry ten lapsus z ministrem środowiska za pomocą myśliwskiego sztucera. Zwłaszcza w zestawieniu z włazidoopstwem wobec "dwórurki" Gajowego Bronka z Budy Ruskiej podczas jego panowania! ;)
A zdrówko faktycznie będzie potrzebne, zwłaszcza układu trawiennego i wydalniczego, bo trudno na widok tych "wiecznych" zadowolonych z siebie, rytualnych "buziek" w mendiach odruch wymiotny powstrzymać!
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie