Na rynku pracy na razie nie ma zapaści z powodu koronawirusa. Ale to kwestia czasu?

Jacek Klein
Jacek Klein
archiwum
Przedsiębiorcy na pomorzu na razie nie zgłaszają zamiaru zwolnień grupowych. Dotyczy to dużych firm. Wiadomo że w najtrudniejszej sytuacji są mikro i male firmy, zatrudniające kilka, kilkanaście osób. Personel został wysłany na urlopy płatne lub bezpłatne. Jeśli jednak epidemia będzie się przedłużać, firmy nie będą w stanie utrzymywać załó np. na płatnym postojowym. Pozostaną urlopy bezpłatne lub zwolnienia.

Na Pomorskim rynku pracy na razie nie widać wyraźnie spadającej liczby ofert pracy. Nie także informacji od firm, że chcą przeprowadzić zwolnienia grupowe. Jeśli jednak epidemia, a co za tym idzie obostrzenia dotyczące np. handlu i ogólnokrajowa kwarantanna potrwa nie kilka tygodni, a kilka miesięcy sytuacja może się zmienić. Na razie upłynęło za mało czasu aby zaobserwować, że rynek zmierza ku jakiemuś załamaniu. Jak już pisaliśmy wcześniej, widoczną tendencją jest mniejsza liczba chętnych firm do skorzystania ofert agencji zatrudnienia w zakresie pracy tymczasowej.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

- Obecnie w dyspozycji Gdańskiego Urzędu Pracy znajdują się 422 oferty zatrudnienia, dla porównania 6 marca zarejestrowanych było niewiele ponad 500 zgłoszeń. Powyższe dane wskazują na stopniowe ograniczanie nowych naborów. Nie musi to jednak oznaczać kryzysu na rynku pracy, który na różnego rodzaju trudności reaguje z opóźnieniem. Spadek rejestrowanych ofert może oznaczać, że choć lokalne firmy nie odczuwają jeszcze skutków ekonomicznych trwającego stanu pandemicznego, to ze względu na obawę przed rozprzestrzenianiem się wirusa wśród już zatrudnionych pracowników, przekładają zaplanowane rekrutacje na później, inni z kolei rezygnują z prowadzenia naboru uzasadniając to obawą o znalezienie jakichkolwiek kandydatów, w sytuacji gdy duża część mieszkańców ogranicza kontakty do niezbędnego minimum. Nie należy jednak ukrywać, że niepewność jaka obecnie panuje wśród wielu pracodawców w krótkiej perspektywie czasu będzie negatywnie oddziaływać na rynek pracy w Trójmieście - informuje Łukasz Iwaszkiewicz z Działu Marketingu i Współpracy z Pracodawcami Gdańskiego Urzędu Pracy.

Czytaj także

Grupowych zwolnień nie ma

- W ocenie Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie zagrożenie spowodowane epidemią koronawirusem nie spowodowało znaczących zmian na rynku pracy powiatu kwidzyńskiego. Liczba ofert pracy jest na podobnym poziomie w porównaniu do roku ubiegłego. Ponadto żadna ze zgłoszonych ofert pracy nie została wycofana przez pracodawcę z ww. powodu - przekazała Aneta Wilma, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie.

Jak dodała urząd nie otrzymał żadnej informacji o planowanych w powiecie kwidzyńskim zwolnieniach grupowych.

Pracodawcy nie przedłużają ofert pracy i nie zgłaszają nowych wstrzymując się z decyzjami do czasu wyklarowania się sytucjai na rynku. Takie informacje z rynku docierają m.in. do PUP w Tczewie. Tamtejszy urząd nie zanotował informacji o planowanych zwolnieniach grupowych. Podobnie gdański.

- Od początku miesiąca do Gdańskiego Urzędu Pracy nie wpłynęły jeszcze żadne nowe zgłoszenia o konieczności przeprowadzenia restrukturyzacji zatrudnienia w trybie zwolnień grupowych - dodaje Łukasz Iwaszkiewicz. - Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że zagrożenie epidemiologiczne prawdopodobnie najmocniej uderzy w branżę HoReCa (kawiarnie, restauracje, hotele) i małe firmy. Przedsiębiorstwa te najczęściej zatrudniają relatywnie niewielką liczbę pracowników, podczas gdy procedura zgłaszania zwolnień grupowych jest obowiązkowa w przypadku zakładów pracy zatrudniających co najmniej 20 osób. Brak zarejestrowania nowych zwolnień może więc dać niepełny obraz rzeczywistości panującej na lokalnym rynku pracy.

Żadnej informacji o planowanych zwolnieniach grupowych nie otrzymał także UP w Gdyni.

- Jest jednak mniej ofert pracy, zarówno dla rodaków jak i cudzoziemców. Mniej jest także zawiadomień o zatrudnieniu cudzoziemców - powiedziała Ewa Andziulewicz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Gdyni.

Elektroniczna komunikacja

Urząd, podobnie jak inne przeszedł na komunikację zdalną. Większość pracowników pracuje zdalnie, ci którzy są w urzędzie mają zapewnione procedury i środki ochronne. Komunikacja z petentami także jest telefoniczna lub internetowa.

- Zaobserwowaliśmy zmianę w społeczeństwie wywołaną epidemią. Wcześniej niewielki odsetek rejestracji odbywał się elektronicznie za pomocą np. profilu zaufanego. Dzisiaj duża część petentów taki profil sobie założyła i rejestracji dokonuje w ten sposób dodała dyrektor Andziulewicz.

Dla osób, które chcą zarejestrować się tradycyjnie, w przedsionku urzędu zorganizowana została swego rodzaju śluza. Petent wypełnia w niej wszystkie dokumenty i podpisuje. Zostawia, wychodzi i zamyka drzwi. Dopiero wtedy dokumenty odbiera urzędnik.

Urzędy pracy wstrzymały programy aktywizacji bezrobotnych. Nie ma zapisów na szkolenia, kursy itp. Tym samym nie są uruchamiane nowe staże, ani szkolenia indywidualne oraz grupowe. Staże jeśli się odbywają się według zasadobowiazujących poszczególnych pracodawców. Powiatowy Urząd Pracy w Kwidzynie zaplanował na II/III kwartał b.r. jedno szkolenie grupowe dla osób bezrobotnych. Nabór uczestników na ww. szkolenie nie został jeszcze rozpoczęty. W przypadku dalszego zagrożenia epidemią szkolenie zostanie odwołane. Wstrzymane zostały natomiast do odwołania nabory wniosków na wszystkie
formy pomocy oferowanej przez urząd zarówno dla osób bezrobotnych, jak i pracodawców.

Problem z firmami, które już działają dzięki dotacjom

Stażyści, zgodnie z obowiązującymi przepisami mogą nie pojawić się w miejscu odbywania stażu z powodu konieczności sprawowania osobistej opieki nad zdrowym dzieckiem do lat 8 wynikającej z zamknięcia placówek oświatowych. Taka obecność uznawana jest za usprawiedliwioną i nie powoduje zawieszenia stażyście wypłaty stypendium. Stypendium przysługuje w przypadku gdy zakład pracy stażysty został zamknięty w skutek niedawno uchwalonej ustawy o zapobieganiu rozprzestrzeniania się epidemii.

Największy problem mają osoby, które już prowadzą działalność dzięki dofinansowaniu z programów oferowanych przez UP. Nie mają dochodów, a firma musi działać, bo inaczej musi oddać dotację.

- Działalności zgodnie z obowiązującymi przepisami muszą być utrzymane, nie mogą być zawieszone, czekamy na informacje od ministerstwa pracy w sprawie zasad postępowania - powiedziała dyrektor Andziulewicz, PUP Gdynia.

- W normalnych okolicznościach niedotrzymanie rocznego terminu prowadzenia firmy skutkowałoby koniecznością zwrotu otrzymanych środków. Mamy jednak sytuacje nadzwyczajną, której przepisy ustawy o promocji zatrudnienia nie regulują. Dlatego w najbliższym czasie zwróciliśmy się do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z zapytaniem, w jaki sposób postępować z firmami, które wskutek stanu pandemicznego musiały przerwać bądź zawiesić działalność - wyjaśnia Łukasz Iwaszkiewicz z Gdańskiego Urzędu Pracy.

Pobierałeś zasiłki w czasie epidemii? To musisz wiedzieć

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Weronika

Tarcza powinna uwzględnic i przyznać zasiłek dla bezrobotnych którzy nie ,,mają prawa do zasiłku" . Jak przeżyć w małej miejscowości jako bezrobotna kobieta bez prawa do zasiłku i bez mozłiwości podjęcia pracy w okresie koronawirusa??. Zasiłek powinien byc choćby w mniejszej kwocie dla osób bezrobotnych które według obecnych przepisów nie mają prawa do zasiłku. Liczę , że w tarczy zostanie ten problem uwzględniony czyli zasiłek zostanie wypłacony każdemu bezrobotnemu.

Dodaj ogłoszenie