Mieszkańcy Ujeściska protestowali przed Prokuraturą Okręgową w Gdańsku 4.06.2020. Domagali się konsekwencji wobec poprzednich zarządów

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki

Wideo

Zobacz galerię (21 zdjęć)
"Gdzie są sądy i prokuratura? Ukradł kasę, mieszkań nie ma! Zamknąć bandę do więzienia! Harasymiuk, kiedy do więzienia? Maciej Skalik, kiedy do więzienia? Panie Ziobro, gdzie pan jesteś"? - między innymi takie hasła wykrzykiwali w czwartek 4.06.2020 rano przed Prokuraturą Okręgową w Gdańsku mieszkańcy Ujeściska. Domagają się intensywnych działań śledczych ws. nieprawidłowości w ich spółdzielni mieszkaniowej.

Przed gdańską Prokuraturą Okręgową w czwartek rano zebrał się tłum kilkudziesięciu mieszkańców Ujeściska. Domagali się wyciągnięcia konsekwencji wobec poprzednich zarządów, które doprowadziły spółdzielnię mieszkaniową do wielomilionowego zadłużenia, które sięga nawet 30 mln zł.

Negatywne emocje wśród mieszkańców wzbudzają wydarzenia sprzed tygodnia. W ubiegły piątek 29.05.2020 z samego rana do spółdzielni przyszedł jej były prezes Maciej Skalik, który z obstawą próbował wejść do środka. Na miejscu doszło do awantury, użycia przemocy, gazu, wyłamano drzwi. Jedna z osób towarzyszących Maciejowi Skalikowi została zatrzymana przez policję i usłyszała zarzut nielegalnego posiadania broni palnej oraz naruszenia nietykalności cielesnej.

Protestujący przed siedzibą prokuratury mieszkańcy mieli transparenty, a także kukły z wizerunkami Macieja Skalika, który prezesem spółdzielni był od lutego do kwietnia oraz Grzegorza Harasymiuka, który prezesem spółdzielni był przez 13 lat.

- Przez wiele lat byliśmy okradani, byliśmy narażani na niegospodarność! Dlaczego panowie są wciąż na wolności? Gdzie są sądy i prokuratura? Gdzie są pieniądze z naszych wkładów mieszkaniowych? Dlaczego inwestycje są niedokończone? - wołał przez megafon Łukasz Wojtczak, jeden z poszkodowanych mieszkańców, który prowadził protest. Podkreślał, że manifestacja ma charakter pokojowy.

Jak mówi nam prowadzący protest, pokrzywdzonych jest ok. 400 rodzin, które czekają latami na mieszkania. Wpłaciły one ok. 100 mln zł. Z oświadczenia wydanego przed tygodniem przez nowy zarząd wynika, że w kasie spółdzielni brakuje 30 mln zł.

Czytaj także

- Zamknięcie Harasymiuka i Skalika dałoby minimalizację możliwości mataczenia w naszej spółdzielni. Celem poprzedniego zarządu jest doprowadzenie do postępowania sanacyjnego, w którym syndyk masy upadłościowej rozda nasz majątek osobom, które mogą być powiązane ze starym zarządem - mówi nam Łukasz Wojtczak. Wraz ze swoją pięcioosobową rodziną, od pięciu lat czeka na mieszkanie w domu szeregowym przy ulicy Płockiej. By móc je kupić, musiał wziąć z żoną kredyt hipoteczny. Na Ujeścisko przyciągnęła ich atrakcyjna cena. Wprowadzić się mieli już w połowie 2016 roku, jednak wciąż nie mogą, ponieważ dom, który kupili jest wciąż niewykończony. Jak wskazuje, w kilku inwestycjach na terenie spółdzielni brakuje milionów złotych na ich dokończenie.

Podczas protestu zbierano podpisy pod petycją do prokuratora okręgowego Michała Kierskiego. Mieszkańcy liczą na jak najszybsze postawienie zarzutów osobom odpowiedzialnym za zadłużenie spółdzielni, na zabezpieczenie majątku wyprowadzonego z niej, ograniczenie możliwości mataczenia przez poprzednie zarządy, a także wyjaśnienie niejasności wokół zmiany władz spółdzielni. Chodzi m.in. o podsłuchy, które znaleziono w siedzibie spółdzielni oraz o awanturę sprzed tygodnia.

- To nasze postulaty. Liczymy przede wszystkim na intensyfikację działań prokuratury, która naszym zdaniem działa zbyt opieszale. Nie pomogła nam w żaden sposób uporządkować sytuacji w spółdzielni. Nikomu z poprzednich władz nie zostały postawione zarzuty. Dokumenty cały czas są analizowane przez biegłych, a w międzyczasie te osoby cały czas mataczą. W ubiegły piątek doszło do siłowego wejścia do spółdzielni - mówi Michał Stukow, który od czterech lat czeka by wprowadzić się do mieszkania na Ujeścisku. Wpłacił 500 tys. zł.

Czytaj także

Na miejscu byli miejscy radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy od miesięcy pomagają mieszkańcom. To oni m.in. wnioskowali o lustrację dokumentów spółdzielni oraz o spotkanie z tej sprawie z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Ostatni apel miał miejsce 3 miesiące temu tuż przed wybuchem pandemii. Mieszkańcy mają żal również do Prokuratora Generalnego jako osoby odpowiedzialnej za działania prokuratury.

- Sytuacja jest niewyobrażalna, do spółdzielni wtargnęła grupa uzbrojonych osób i w towarzystwie byłego prezesa zabrano część dokumentów - mówi radny PiS Przemysław Majewski. - Mieszkańcy domagają się by toczące się śledztwo nabrało tempa. Wiele osób czeka od wielu lat na swoje mieszkania. Wpłaciło setki tysięcy złotych. Wiele z nich jest na skraju życiowego załamania i z tego względu w toczącym się śledztwie powinno się podjąć specjalne środki. W związku z epidemią działalność lustratorów została wstrzymana, jednak w ostatnich dniach otrzymaliśmy informację, że niedługo będą kontynuować działania sprawdzające dokumenty spółdzielni z ostatnich dwóch lat. Bez wątpienia Zbigniew Ziobro jako minister sprawiedliwości ma tutaj pewne możliwości dot. nadzoru śledztwa przez Prokuraturę Krajową. Poseł Kacper Płażyński otrzymał informację od Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego, że nadzoruje ona postępowanie toczące się w Prokuraturze Okręgowej. Mamy nadzieję, że nacisk społeczny wpłynie na to, że zarówno prokuratorzy jak i sądy doprowadzą do tego, że sytuacja prawna w spółdzielni zostanie wreszcie unormowana - dodaje.

- Jestem pod wrażeniem mieszkańców. Widzimy to na tym proteście. To bardzo poważna sprawa, chodzi tu o o miliony złotych - dodaje radny PiS Andrzej Skiba.

Co robi prokuratura?

Mieszkańcy Ujeściska domagali się wyjścia do nich przedstawiciela Prokuratury Okręgowej. Rzeczniczka gdańskiej prokuratury prokurator Grażyna Wawryniuk jeszcze dzień przed demonstracją przekazała nam informacje dotyczące działań śledczych ws. Spółdzielni Mieszkaniowej Ujeścisko. Poniżej dane, które otrzymaliśmy.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku intensywnie podejmuje czynności w sprawie dotyczącej nieprawidłowości w Spółdzielni Mieszkaniowej Ujeścisko w związku z realizacją siedmiu inwestycji, w których wystąpiły opóźnienia. Gromadzona i analizowana jest dokumentacja, jak również przesłuchiwani są świadkowie.

Czytaj także

W lutym bieżącego roku na terenie spółdzielni zabezpieczono szereg dokumentów. Czynności w tym zakresie realizowane były przy udziale biegłych z zakresu finansów i rachunkowości, szacowania inwestycji oraz informatyki. Zabezpieczono 366 segregatorów i teczek z zawartością dokumentacji odnoszącej się zarówno do przebiegu samych inwestycji Spółdzielni, jak i ich finansowania. Zabezpieczono, w postaci kopii binarnych (z serwera), zapisy programów finansowych oraz 19 jednostek komputerów. Łącznie zabezpieczono ponad dwa tysiące dokumentów. Czynności, z uwagi na obszerność zabezpieczanych materiałów, trwały kilka dni.

Biegli w krótkim czasie po czynnościach przystąpili do prac badawczych w celu opracowania opinii. Najszybciej, do końca września 2020 roku prace swoje ma zakończyć biegła z zakresu rachunkowości i finansów. Swoje czynności realizuje również biegły z zakresu budownictwa, w tym poprzez oględziny na miejscu wszystkich objętych postępowaniem inwestycji oraz poprzez badanie związanych z nimi dokumentów.

Do sprawy zgłosiło się 190 osób pokrzywdzonych i świadków. To efekt komunikatu Prokuratury Okręgowej w Gdańsku z grudnia 2019 roku o zgłaszanie się osób, które czują się pokrzywdzone opóźnieniem w realizacji inwestycji. Do chwili obecnej przesłuchano około 100 osób. Głównym zarzutem podnoszonym przez świadków jest podejrzenie przeznaczenia środków przez władze Spółdzielni na inne cele bądź inwestycje niż te, na które dokonano wpłaty, przekroczenie terminów realizacji (wydłużenie czasu budowy generuje koszty zarówno po stronie nabywców, jak i naraża na ciągły wzrost kosztów materiałów oraz robocizny).

Uzyskano informacje dotyczące kilkudziesięciu numerów kont bankowych prowadzonych na rzecz spółdzielni. Sukcesywnie podejmowane są czynności mające na celu pozyskiwane danych z tych kont. W trzech przypadkach postanowienia prokuratora dotyczące zwolnienia z tajemnicy bankowej zostały zaskarżone przez banki. Prokuratura czeka na rozpoznanie tych zażaleń przez Sąd.

Po analizie umów cywilnych zawartych przez nabywców lokali Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zauważyła konieczność podjęcia działań pozakarnych na rzecz nabywców, w tym o przystąpieniu do toczących się już postępowań cywilnych.

Co dzieje się w Spółdzielni Mieszkaniowej "Ujeścisko"?

W połowie lutego w siedzibie spółdzielni, na wniosek jej wierzyciela, pojawił się komornik w celu wykonania czynności egzekucyjnych wobec wierzyciela. W tym czasie do spółdzielni przyszedł prokurator, który w asyście policji zabezpieczył dokumenty dotyczące nieprawidłowości przy realizacji poniższych inwestycji:
reklama

  • 1. Płocka Park I i Płocka Premium przy ul. Płockiej,
  • 2. Przy Oczkach przy ul. Przemyskiej,
  • 3. August przy ul. Przemyskiej,
  • 4. Na Stoku przy ul. Przemyskiej,
  • 5. Wietrzne Wzgórze pomiędzy ul. Płocką i Przemyską,
  • 6. Budynek Przy Lesie przy ul. Kaliskiej,
  • 7. Płocka Park II (inwestycja zakończona).

Śledztwo od grudnia nadzoruje gdańska Prokuratura Okręgowa. Spółdzielnia jest zadłużona. Wykonawca inwestycji żąda od niej 2,7 mln zł.

Na początku marca wszczęto lustrację spółdzielni, którą na zlecenie Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej prowadzą lustratorzy z Warszawy i z Poznania. Dzień po rozpoczęciu tego procesu poseł PiS Kacper Płażyński, który wraz z radnym Przemysławem Majewskim, jest zaangażowany w pomoc prawną mieszkańcom, wystąpił o spotkanie w sprawie problemów spółdzielni z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Krótko potem wybuchła jednak epidemia koronawirusa, która zahamowała te działania. To także oni wnioskowali o lustrację spółdzielni.

27 kwietnia, kilka dni po zmianie zarządu, w siedzibie spółdzielni znaleziono podsłuchy. Mieszkańcy w tym czasie prowadzili na miejscu sąsiedzkie dyżury, gdyż obawiali się powrotu poprzednich członków zarządu.
W czwartek, 28.05.2020, informowaliśmy, że zadłużenie spółdzielni sięga już nawet 30 mln zł. Dzień później do spółdzielni przyszedł z obstawą jej były prezes Maciej Skalik. Jeden z towarzyszących mu mężczyzn - 45-letni były policjant z Łodzi - został schwytany przez gdańską policję. Usłyszał zarzut nielegalnego posiadania broni oraz naruszenia nietykalności cielesnej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie