Marek Lewandowski: Przy obecnej dobrowolności szczepień, obowiązek zaszczepienia niektórych grup zawodowych to byłby skandal

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
mat. pras.
Udostępnij:
- Przy dobrowolności szczepień, wszelkiego typu segregacja i wykluczanie niezaszczepionych są niedopuszczalne i mają charakter dyskryminujący - mówi Marek Lewandowski, rzecznik Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność".

Rada Przedsiębiorczości zaapelowała do rządu o podjęcie działań, które przyspieszą Narodowy Program Szczepień. Proponuje wprowadzenie zmian w prawie, które umożliwią obowiązkowe szczepienia przeciw COVID-19 konkretnych grup zawodowych. Czy obowiązek szczepienia części pracowników byłby dobrym rozwiązaniem?

Nie rozumiem argumentacji przedsiębiorców, którzy chcą obowiązkowych szczepień wybranych grup zawodowych. Przecież powszechnie wiadomo, że szczepienia ani nie zabezpieczają przed zarażeniem się, ani przed przekazywaniem wirusa innym osobom. Wiemy od lekarzy, że zmniejszają skutki zakażenia, a więc powodują, że przebieg choroby jest dużo łagodniejszy. Jeżeli premier i minister zdrowia uważa, że szczepienia są jedyną drogą wyjścia z pandemii, to powinni byli już dawno ogłosić obowiązek szczepień. Skoro tego nie zrobili, to logiczną konsekwencją jest tu dobrowolność szczepień. Wszelkiego typu naciski, postulaty, żeby całe społeczeństwo lub jego część się zaszczepiła, są wobec tego niedopuszczalne. Mają charakter dyskryminujący, wiążą się z segregacją sanitarną, a przede wszystkim są niezgodne z prawem. Jeżeli rząd uznał, że szczepienia nie są obowiązkowe, a przypominam, że one przed zakażeniem nie chronią i nawet zaszczepieni muszą nosić maseczki, to znaczy, że oczekiwanie pracodawców jest nielogiczne.

Pojawiają się opinie, że skoro obowiązek szczepienia przeciwko niektórym chorobom dotyczy dzieci, to tym bardziej należy wprowadzić obowiązek szczepień przeciwko Covid-19.

Trzeba mieć odwagę do podjęcia takiej decyzji i wzięcia za nią odpowiedzialności. Rząd tego nie chce zrobić, więc logiczną konsekwencją jest to, że szczepienia przeciwko Covid-19 są nieobowiązkowe. Skoro szczepionka chroni zaszczepionego przed ciężkim przebiegiem choroby, to ktoś, kto z własnej woli nie szczepi się, przyjmuje wyłącznie na siebie ryzyko zachorowania. Ludzie nieszczepiący się powinni liczyć się z zakażeniem i tragicznymi konsekwencjami. I tyle. Wobec tego, obostrzenia, które dotyczą wszystkich, nie mają sensu. Należy je poluzować. Natomiast oczekiwanie pracodawców, którzy chcieliby wprowadzenia obowiązku szczepień tylko niektórych grup zawodowych, jest – i trzeba to powiedzieć wprost – skandaliczne. Ma znamiona segregacji sanitarnej. Rozumiałbym postulat skierowany do rządu, że wszyscy powinni obowiązkowo się zaszczepić. Ale, jak widać, nie ma odważnego polityka, który chciałby taką decyzję podjąć.

Pracodawcy obawiają się kolejnych lockdownów. Twierdzą, że restrykcje i zamknięcie branż mogą zrujnować ich biznesy, ale też gospodarkę państwa. Według nich, obowiązek szczepień choćby niektórych grup, zmniejszy ryzyko kolejnych lockdownów i uchroni firmy przed upadkiem. Co pan na to?

Zamiast stękać i skomleć o takie rozwiązania, niech pracodawcy dadzą 2 tys. zł premii pracownikom, którzy się zaszczepią. Gwarantuję, że akcja szczepień przyspieszy. A oni by chcieli mieć ciastko i zjeść ciastko.

W Polsce są firmy, które wprowadziły takie rozwiązanie – wypłacają po kilkaset złotych pracownikom za zaszczepienie się. I podobno premie nie doprowadziło do tego, że wszyscy zatrudnieni się zaszczepili. Przeciwników szczepień premie nie przekonały.
Chytry traci dwa razy. Widocznie zachęta finansowa była za mała.

Pracodawcy chcieliby też mieć dostęp do informacji, kto z pracowników się zaszczepił. Mogliby dzięki temu, jak mówią, wprowadzać zmiany w organizacji pracy i np. przesuwać zaszczepionych na linię kontaktu z klientami. Czy to jest dobry pomysł?

Informacje o szczepieniu są danymi medycznymi, a więc wrażliwymi. Pracodawcy nie mają podstaw prawnych, żeby żądać takich danych. Obecne prawo to uniemożliwia. Natomiast niektórzy pracownicy być może nie chcą informacji o zaszczepieniu ukrywać i być może są skłonni je pracodawcy podać. Pewne jest jedno – nie ma obecnie podstaw prawnych, żeby ich żądać. Ale wracamy tu znów do punktu wyjścia – jeśli szczepienia są nieobowiązkowe, to te wszystkie oczekiwania czy żądania również co do informacji o zaszczepieniu, które dziś niektórzy pracodawcy wysuwają, są niezgodne z prawem.

A co pan sądzi o postulacie, żeby odmawiać świadczenia usług publicznych lub komercyjnych osobom niezaszczepionym?

To absolutnie niedopuszczalne i sprzeczne z wszelkimi wolnościami, które gwarantuje nam konstytucja. To jest segregacja sanitarna. Jest to również postulat nielogiczny, bo – powtarzam - jak można odmawiać ludziom niezaszczepionym dostępu do usług, jeśli szczepienia nie są obowiązkowe? Nie można, w przypadku gdy obowiązuje dobrowolność, nikogo wykluczać czy pozbawiać usług publicznych, za które jeszcze w dodatku płacę podatki. Skandal, inaczej tego nie można nazwać.

Między innymi w restauracjach liczba klientów jest limitowana. Limitami nie są objęte osoby zaszczepione. Czy to, pana zdaniem, też jest skandal?
Każdy w każdej chwili może się zaszczepić. Nie ma z tym teraz problemu. A jeśli ktoś dobrowolnie podejmuje decyzję, że się nie szczepi, to przyjmuje ryzyko, że może zachorować, a nawet umrzeć. Trudno, to jego sprawa. Ten człowiek wie, jakie mogą być konsekwencje, gdy wejdzie do lokalu. Według mnie, z tego względu, w ogóle nie powinno być obostrzeń w miejscach publicznych.

Ale wiele osób, w tym specjaliści, mówią, że to właśnie nie jest tylko jego sprawa. Uważają, że nieszczepienie jest przejawem egoizmu społecznego. Ktoś, kto się nie szczepi, może mieć wpływ na zmniejszenie szansy na osiągnięcie odporności zbiorowej przez społeczeństwo. A to może się wiązać z ewentualnymi kolejnymi falami pandemii.

Inni mają możliwość zaszczepienia się i mogą się przede mną, tym egoistą społecznym, ochronić. Jeżeli szczepionki chronią zaszczepionych przed groźnym przebiegiem choroby, a innych nie chronią przed zakażeniem, a ci inni się nie szczepią, choć mogą, to ich sprawa i ich decyzja. W tym przypadku nie można mówić o patriotyzmie czy solidaryzmie społecznym. Bo jeśli ja, będąc zaszczepionym, mogę dalej zakażać, to jaka jest ochrona przede mną? Jedyną ochroną jest szczepionka. A jeśli ktoś się nie szczepi, to jego sprawa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Sukces Pisany Szminką już po raz 13.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie