Maciej Król: Podczas swojej pierwszej akcji, nie wysiadł nawet z samochodu

DJ
Rozmowa z asp. Maciejem Królem z KM PSP w Gdańsku.

Jak długo jest już Pan strażakiem?Od 1998 roku.

Dlaczego zdecydował się Pan nim zostać?Kiedyś byłem przewodnikiem psa ratowniczego. A że w ramach PSP organizowano grupę ratowniczo-poszukiwawczą, zaproponowano mi współpracę. Zgodziłem się i tak rozpoczęła się moja przygoda ze strażą. Dziś bardzo lubię to, co robię i nie żałuję mojej decyzji. Nie wyobrażam sobie, żebym miał spędzać osiem godzin za biurkiem.

Jaka była pierwsza akcja, w której wziął Pan udział?Szczerze mówiąc, to nie pamiętam pierwszej akcji. Ale za to pierwszą, którą pamiętam, był wyjazd do prozaicznego zdarzenia- do kokonu os. I zabawne jest to, że ja wtedy nawet z samochodu nie wysiadłem. Nie napracowałem się więc za bardzo.

Jaka była najtrudniejsza akcja, w której Pan uczestniczył?Najtrudniejsze są chyba wypadki samochodowe - głównie ze względu na liczne ofiary. Znacznym utrudnieniem w naszej pracy są wówczas ludzie, którzy zbierają się, by zobaczyć, co się stało. Do ognia ludzie nie podchodzą, a wypadek każdy ogląda. Obecność takich gapiów, którzy patrzą, nie do końca wiedząc, o co chodzi w naszym działaniu, jest trudna. Nieprzyjemne bywają później także ich komentarze.

Proszę opowiedzieć jakąś zabawną historię, która miała miejsce podczas Pana służby.Zabawnych historii nie brakuje, ale ze względu na ludzi, którzy w nich uczestniczyli, wolałbym je zachować dla siebie.

Co robi Pan w wolnym czasie po pracy?Uprawiam sport. Trenuję brazylijskie dżudżitsu, biegam, jeżdżę na nartach i pływam kajakiem. Staram się też jak najwięcej czasu spędzać z synami.

Dlaczego warto na Pana zagłosować?Na to pytanie niech każdy odpowie już sobie sam.

Wideo

Dodaj ogłoszenie