Lucyna Legut gotuje

    Lucyna Legut gotuje

    Grażyna Antoniewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jakiś czas temu w Wietnamie ukazała się powieść Lucyny Legut "Ta miłość przetrwa", a już aktorka szykuje kolejną. Tym razem jest to "Romans kuchenny".
    Autorkę odwiedziłam w jej kawalerce w bloku na Żabiance. Z pokoju pełnego obrazów, książek i kwiatów przeszliśmy do kolorowej kuchni Lucyny Legut - góralki znad morza. Pachnie owocowy placek, na gazie pyrkają zraziki.

    Wiele cennych przepisów kulinarnych Legut zdobyła w... teatrze. Jerzy Łapiński nauczył ją na przykład prawidłowo gotować fasolę. Była piękną kobietą, więc o jej wielbicielach mówiono głośno. Czy źródłem sukcesów była uroda, wdzięk, talent, a może droga przez żołądek do serca?

    - Moi mężczyźni uwielbiali dobrze jeść, a ja szalenie lubię podtykać - przyznaje autorka.
    Lucyna Legut chętnie karmi gości. Krzysztof Szuster przyjeżdża z Warszawy na gołąbki i tort orzechowy. Obiady u Lucyny Legut są zwykle jednodaniowe. Często są to gołąbki po galicyjsku albo zrazy zawijane.

    - Moi goście kochają potrawy, które wymagają, niestety, dużo pracy... Ale co mam zrobić, gdy przyjaciele żądają gołąbków? Jadą z Warszawy i telefonują z samochodu: Gołąbki już czekają? Tort orzechowy chyba zrobiłaś, co?

    Książka być może ukaże się jeszcze w tym roku.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo