Kuba Wiktorczyk pojedzie na operację do USA. Ponad 19 tysięcy dobrych ludzi dało 2-latkowi z Gdańska szansę na uratowanie życia

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Rodzice zastępczy Kubusia Wiktorczyka skontaktowali się już z amerykańskim szpitalem. Niewykluczone, że chłopiec pojedzie na operację w połowie marca materiały prywatne
Pojawiła się nadzieja na uratowanie życia dwuletniego Kubusia Wiktorczyka - bohatera naszego styczniowego reportażu. Kiedy po kolejnym mnożeniu przeszkód przez Narodowy Fundusz Zdrowia wydawało się, że szanse na ratującą go operację zmaleją, do akcji włączyło się prawie 20 tysięcy dobrych ludzi. W 15 minut kwota na koncie Kubusia wzrosła dwukrotnie do ponad miliona złotych!

Kubuś ma kłopoty z oddychaniem. Urodził się bez jednej nerki, siedmiu żeber, z wieloma wadami wrodzonymi i postępującą skoliozą. I ta ostatnia choroba, jak twierdzą lekarze, może sprawić, że Kuba nie dożyje dwudziestu lat. Dramatyczną walkę o uratowanie chłopca, pozostawionego zaraz po urodzeniu przez biologiczna matkę, podjęli rodzice zastępczy - Jolanta i Tomasz Kosiorowie z Gdańska.

W styczniu tego roku było już wiadomo, że jedynym ratunkiem dla Kuby jest nowatorska operacja w amerykańskim Instytucie Paleya. Kuba poprzez skrzywienie kręgosłupa ma spłaszczony żołądek, więc występują problemy z jedzeniem. Pojawiają się też nawracające choroby dróg oddechowych, także pośrednio spowodowane skoliozą.

Czytaj także

Rodzice wcześniej szukali pomocy w polskich i czeskich szpitalach. Słyszeli, że albo na operację jest albo za późno, albo zabieg niesie za sobą zbyt duże ryzyko. Dopiero spotkanie z prof. Davidem Feldmanem, dyrektorem Centrum Deformacji Kręgosłupa oraz Centrum Bólu Biodra w Paley Institute dało nadzieję na zabieg, zanim skrzywiający się coraz bardziej kręgosłup bezpowrotnie zniszczy płuco dziecka. Profesor zgodził się podjąć operacji (rezygnując ze swojej gaży) w szpitalu w USA. Jednak pozostały koszt zabiegu miał sięgać niewyobrażalnej dla rodziny sumy - 800 tys. złotych.

Teoretycznie przepisy dopuszczają, by za operację ratującą życie dziecka zapłacił NFZ. Rodzice ruszyli w styczniu br. trudną ścieżką zbierania zaświadczeń i podpisów.

Na wniosku o refundację, według informacji uzyskanej w Narodowym Funduszu Zdrowia miał widnieć m.in. podpis wskazanego przez urzędników specjalisty. Na krótkiej liście pomorskich lekarzy znalazła się wojewódzka konsultant w dziedzinie pediatrii, prof. Barbara Kamińska. - Pani profesor przyjęła nas bardzo życzliwie i wniosek podpisała - mówi pani Jolanta. - Wysłaliśmy do NFZ grubą teczkę ze wszystkimi dokumentami. Po jakimś czasie zadzwonił telefon z NFZ w Warszawie. Usłyszeliśmy, że trzeba dostać się do kolejnego profesora po niezbędny podpis.

Czas upływał. Z każdym dniem wzrastał ucisk kręgosłupa na płuco Kubusia, a wynik kolejnej walki z biurokratyczną machiną nie dawał gwarancji wygranej. Równocześnie na stronie siepomaga.pl , dzięki wsparciu kilkudziesięciu ambasadorów z całego Trójmiasta oraz wielu ludzi dobrej woli zebrano ponad pół miliona złotych. - Trzeba uhonorować Trójmiasto - mówi pani Irmina,założycielka profilu "Trójmiasto dla Kuby" na FB. - To było trudne, ale mieliśmy ogromną wolę walki.
Niestety, nadal nie udało się zgromadzić niezbędnej sumy.

- W tym trudnym momencie skontaktowała się z nami pani Patrycja Krzymińska, która przeczytała artykuł o Kubie - wspomina Jolanta Kosior. - Zaoferowała pomoc w zbiórce.

Patrycja Krzymińska znana jest nie tylko w Trójmieście ze swojej niebywałej skuteczności. To ona, po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska spontanicznie zorganizowała akcję „Zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta dla WOŚP" , dzięki której na konto WOŚP trafiło 16 mln złotych.

Czytaj także

- Pani Patrycja nawiązała kontakt z TVN, a po pokazaniu Kubusia w Faktach nagle na koncie zaczęły pojawiać się błyskawicznie coraz wyższe sumy - mówi wzruszona pani Jolanta. - Kwota się podwoiła i dziś mogę powiedzieć, że łącznie dzięki ponad 19 tysiącom darczyńców i całemu sztabowi dobrych ludzi udało się zebrać ponad milion złotych. Pozwoli to nie tylko na zabieg w najbliższym czasie, ale także to, co zostanie, będzie zaliczką na planowaną za cztery lata kolejną, niezbędną operację.

Rodzice zastępczy Kubusia skontaktowali się już z amerykańskim szpitalem. Niewykluczone, że chłopiec pojedzie na operację w połowie marca.

Zbiórka trwa nadal i zakończy się wraz z końcem marca. Nadwyżka pieniędzy przeznaczona zostanie na kolejne, planowane już w Polsce, operacje.

FLESZ: Poród i ciąża w trakcie pandemii koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

O
Ortopeda

NFZ nie chciał refundować operacji bo tego typu zabiegi są wykonywane również na terenie Polski. Niczym się to nie różni od operacji w USA. Ten sam wynik. A koszt 10 razy mniejszy. Jest to dość powszechna praktyka zbiórek typu siepomaga.

G
Gość

Anioły są na ziemi! Jesteście cudowni wszyscy! Nfz musi trzymać kasę, jakby kłamliwa suka brochá roz[wulgaryzm]iła się kolejny raz w Oświęcimiu i mogła udawać poszkodowaną! Brrrrr ścierwo pisie!

W
Wykluczony

Ten niedobry TVN i ludzie gorszego sortu znowu ratują komuś życie.

Dodaj ogłoszenie