Po prostu poczułam wielką potrzebę, żeby coś zrobić - mówi Patrycja Krzymińska, krawcowa, która wymyśliła akcję „Zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta dla WOŚP”. Z Patrycją rozmawiała Agnieszka Kamińska

Dzięki pani akcji udało się zebrać dodatkowe 16 mln zł dla WOŚP. Jurek Owsiak powiedział, że to jest najpiękniejsze, obywatelskie szaleństwo na świecie. Czy jest pani szalona?

A gdzie tam! Jestem zwykłą krawcową, prowadzę zakład krawiecki, szyję głównie ubranka dla dzieci, sprzedaję je przez internet. Mam męża i dwoje dzieci. Do tej pory nie mogę uwierzyć, jak to się stało, że udało się zebrać 16 mln złotych i że w tę moją spontaniczną akcję zaangażowało się tak wiele osób z Polski, ale też i z zagranicy. Mogę tylko powiedzieć „dziękuję” i że jestem szczęśliwa. To zaangażowanie pokazuje najlepiej, że chyba nie jest z naszym społeczeństwem aż tak źle i że potrafimy się jednoczyć w szczytnym celu.

Jak wymyśliła pani tę akcję? To był impuls?

Tak. Oczywiście, jak chyba każdy, bardzo przeżyłam śmierć Pawła Adamowicza. Nie mogłam przejść obojętnie wobec tego, co się stało. Szczególnie mocno zadziałały na mnie te wszystkie filmiki, na których uśmiechnięty Paweł Adamowicz zbiera pieniądze do puszki na WOŚP. Był bardzo dumny, że pobił swój poprzedni rekord. Mówił, że od lat zbiera datki jako wolontariusz. Poruszyło mnie też to, że specjalnie skrócił swój urlop i przyjechał na gdański finał WOŚP. Ubodła mnie myśl, że to była jego ostatnia puszka, że już nigdy nie będzie zbierał pieniędzy. Poczułam, że muszę coś zrobić, że jeszcze muszę wrzucić coś od siebie do tej jego ostatniej puszki. Zainicjowałam w internecie akcję zbierania pieniędzy pod hasłem „Zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta dla WOŚP”. Zaprosiłam kilku znajomych, żeby się przyłączyli do akcji i żeby informacje o akcji podali dalej. Pomyślałam sobie, że jeśli uda się w ten sposób uzbierać tysiąc złotych, to będzie wielki sukces.

Zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta dla WOŚP - zaapelowała internautka. Zebrano ponad 16 milionów zł!

Z tysiąca złotych w ciągu kilku dni zrobiło się 16 milionów złotych.

Tak. Gdy ta kwota rosła i osiągnęła milion, a do akcji dołączały coraz to nowe osoby, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Milion złotych to dla mnie kwota abstrakcyjna, kosmiczna. A 16 milionów nie mieści mi się w głowie. Jurek Owsiak mówił, że takie budżety to już mają gminy.

Możemy tu chyba mówić o efekcie Pawła Adamowicza, który tuż przed śmiercią mówił o szczodrości mieszkańców i dzieleniu się dobrem.

Nie chcę myśleć w taki sposób. Wolałabym, żeby ta moja akcja nie powstała. Żebyśmy nie mówili o ostatniej puszce Pawła Adamowicza i żeby nie wrzucano do niej datków z powodu wielkiego poruszenia tym, co się stało. Wolałabym, żeby Pan Prezydent mógł w przyszłym roku sam zbierać pieniądze do swojej puszki. Jestem pewna, że gdyby żył, to sam - biorąc co roku udział w akcji - uzbierałby taką kwotę. A być może również w inny sposób wspierałby osoby potrzebujące. W tym sensie - zginął kreator w dzieleniu się dobrem. Ktoś, kto promował akcje charytatywne i nie był obojętny wobec innych. Ta śmierć bardzo zubożyła nasze społeczeństwo.

Czy pani jest wolontariuszką WOŚP? Zbiera pani pieniądze na ulicach?

No właśnie nie jestem wolontariuszką. Co roku brałam udział w akcji poprzez wrzucanie pieniędzy do puszek wolontariuszy, sama pieniędzy nie zbierałam. Idąc ulicą zawsze starałam się wrzucić datek do puszki każdego napotkanego wolontariusza, nie myślałam o tym, żeby sama zacząć zbierać.

I nagle stała się pani najbardziej efektywną wolontariuszką WOŚP w Polsce.

Ale tylko dzięki innym ludziom! Nie sądziłam też, że akcja może wiązać się z takim zainteresowaniem mediów. Ja po prostu poczułam potrzebę, żeby coś zrobić, coś dać od siebie i żeby to straszne wydarzenie miało jakiś sens. Bardzo nie chciałam być obojętna i tylko patrzeć ze zdziwieniem i przerażeniem na to, co się stało. Myślę też, że każdy czuje taką potrzebę zbuntowania się przeciwko złu i niesprawiedliwości. Ludzie nie chcą być bierni, ale trzeba wykonać krok, odważyć się. Jeśli mi się udało, to może udać się każdemu.

Co się stanie z tymi zebranymi przez panią 16 milionami złotych?

O tym zdecydują w sztabie WOŚP, na pewno zakupiony zostanie sprzęt dla gdańskich szpitali, w tym karetka do przewozu noworodków. Konkretne zapotrzebowanie jest rozpatrywane.

Na co pójdzie puszka WOŚP?

Pieniądze, które udało się zebrać dzięki akcji Patrycji Krzymińskiej, zostaną przeznaczone na zakup sprzętu dla szpitali pediatrycznych w całym województwie pomorskim. Przedstawiciele WOŚP podkreślają, że od samego początku pragnęli, aby ta ostatnia skarbonka Pana Prezydenta mogła przynieść jak najlepszy efekt w szpitalach w rodzinnym mieście Pawła Adamowicza - Gdańsku.

Rozpoczęliśmy procedurę zakupu karetki neonatologicznej dla szpitala św. Wojciecha w Gdańsku. Jesteśmy także po rozmowach z Oddziałem Kardiochirurgii Dziecięcej im. Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który także już przysłał nam zapotrzebowanie na niezbędny sprzęt. Co dalej? To będzie zależało od głosu nas wszystkich.

- informują przedstawiciele WOŚP.

Obok zbiórki Patrycji Krzymińskiej powstały też inne spontaniczne akcje zainicjowane przez prywatne osoby. W taki sposób zbierane są pieniądze dla Hospicjum ks. Dutkiewicza, placówki szczególnie bliskiej prezydentowi Gdańska, prowadzonej przez Fundację Hospicyjną. Zbiórki prowadzone są też w innych miastach, np. w Katowicach.

POLECAMY NA STRONIE KOBIET: