Kartuzy: Śledztwo ws. śmierci Dawidka do końca marca

Janina Stefanowska
W piątek miną 3 lata od tragicznej śmierci półrocznego Dawidka Szuty z Koloni. Prokuratura Rejonowa w Kartuzach, po półtorarocznym oczekiwaniu na skomplikowaną opinię biegłych, będzie kontynuować zawieszone 2009 roku postępowanie. Prokuratorzy czekali na opinię zespołu biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Śledczy otrzymali ją dopiero dwa tygodnie temu.

- Śledztwo zostało przedłużone do 31 marca - informuje Remigiusz Signerski, zastępca prokuratora rejonowego w Kartuzach. - Nowa opinia zespołu biegłych odpowiada na wszystkie pytania i pozwala na kontynuację postępowania. Jej treść została wysłana do obrońców oskarżonych, pokrzywdzonej i jej pełnomocnika.

Kartuzy: Jest wreszcie opinia w sprawie śmierci małego Dawidkaa

Przypomnijmy, to był wtorkowy poranek 4 marca 2008 r. Do najbliższego ośrodka zdrowia, czyli do NZOZ Centrum Medyczne Kaszuby w Kartuzach zgłosiła się matka z sześciomiesięcznym chłopczykiem. Malec było od 2-3 dni niespokojny, niechętnie jadł. Kobieta uprosiła lekarkę, by obejrzała dziecko. Niestety, niemowlę nie było zapisane do tego ośrodka. Pediatra zaleciła więc, by matka podjechała jak najszybciej do pobliskiego szpitala w Kartuzach.

Więcej zarzutów za śmierć Dawidka

Tym razem dyżurująca w rejestracji na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym kartuskiego szpitala pielęgniarka oddziałowa odesłała matkę Dawidka do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie. Chłopczyk był pacjentem Gminnego Ośrodka Zdrowia w Sierakowicach, matka udała się więc z nim w 25-kilometrową podróż. Już w drodze dziecko miało kłopoty z oddychaniem, a gdy dojechało do ośrodka, umierało. Lekarze podjęli jego reanimację, ale bezskutecznie.

Prokurator postawił zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka i umyślnego narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lekarce z przychodni NZOZ CM Kaszuby i oddziałowej pielęgniarce SOR w Kartuzach. Akt oskarżenia trafił do sądu w czerwcu 2009 r.

- Moim zdaniem sprawa śmierci dziecka nie była wówczas na tyle wyjaśniona, by kierować ją do sądu - mówi Marian Helta, obrońca lekarki z Kartuz. - Złożyłem wniosek o uzupełnienie akt sprawy, bo było w nich zbyt dużo niejasności. Powołano zespół biegłych i dopiero ich opinia wyjaśniła sprawę śmierci dziecka. Wynika z niej niezbicie, że pani doktor nie ponosi winy za to, co się stało. Złożyłem wniosek o umorzenie sprawy wobec mojej klientki. Z opinii biegłych wynika, że lekarka zachowała się najlepiej, jak mogła - odesłała chore dziecko do instytucji, gdzie były warunki do ratowania mu życia. Biegli wykazali, że chłopczyk był bardzo chory już od urodzenia.

Licząca ponad 110 stron opinia medyków z Zakładu Medycyny Sądowej w Łodzi zawiera odniesienia do choroby genetycznej Dawidka, wykrytej już po śmierci dziecka.

W Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na podstawie przechowywanej suchej próbki krwi Dawidka lekarze przeprowadzili badania. Stwierdzili, że chłopczyk cierpiał na śmiertelnie groźną chorobę genetyczną, zwaną deficytem LCHAD. Choroba ujawnia się w sytuacji obniżenia poziomu glukozy w organizmie. Na skutek zaburzonego metabolizmu dochodzi do uszkodzenia wielu narządów, a w rezultacie - do śmierci.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie