reklama

Kabaret Limo: Nie wyjeżdżamy na Syberię. Chyba że się kolega Putin rozbryka

Grazyna AntoniewiczZaktualizowano 
Tomasz Bołt/archiwum
Trójmiejski kabaret Limo bawił nas przez 15 lat, ale to koniec. Nie zobaczymy już Blachy, Mariolki, Lesia z Dzielni ani innych niezwykłych postaci. Ostatnie występy w grudniu. Cóż, świat nie będzie już taki sam. Dlaczego jeden z najbardziej znanych kabaretów Trójmiasta postanowił zakończyć swoją działalność?

- Nie, nie pokłóciliśmy się. Nie, nie poszło o pieniądze. Nie, rozwiązanie Budki Suflera nie ma z tym nic wspólnego - zapewnia Abelard Giza. - Do końca grudnia gramy. Co potem? Artyści chcą się rozwijać indywidualnie. Będziemy mogli nadal oglądać Wojtka i Szymona w improwizacjach, Ewę na deskach teatrów i na estradzie, a Abelarda stand-upującego to tu, to tam. Limo ma swoją wierną publiczność. Na ich spektakle przychodzą ci, którzy mają zwariowane poczucie humoru.

Czytaj także: Po 15 latach gdański kabaret Limo żegna się z publicznością [ZDJĘCIA]

Kabaret powstał w 1999 roku - powołali go Abelard Giza i Marcin Kulwikowski, wówczas dwaj uczniowie VIII LO w Gdańsku. Przyjęci zostali na szkolnej scenie gorąco - postanowili więc stworzyć własny program. Udało im się to w ciągu miesiąca. Zaistnieli na Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów i Kabaretów Studenckich "Wyjście z cienia". Jeszcze ich dowcipy był różne, nie wszystkie arcyzabawne, ale na tyle oryginalne, że otrzymali nagrodę publiczności. Potem było morze sukcesów na przeglądach kabaretowych, występy w telewizji, popularność i sympatia widzów. Internauci pisali: Abelard fantastycznie i bardzo męsko wygląda w garniturze! Ktoś inny zapewniał: Szymek mógłby występować w niemieckich reklamach sex-telefonów. Nie ma co - ma chłopak talent i ten germański akcent! A Termos... jest jak zwykle genialny! Poza tym wszystkie moje kumpele się w nim kochają na zabój (ja zresztą też) - zapewniała pewna wielbicielka.

Zabujana kabaretka

Kabaret Limo tworzą trzej muszkieterowie" Abelard Giza, Szymon Jachimek i Wojtek Tremiszewski oraz ona - kabaretka Ewa Błachnio. Występy z Limo zaczynała, mając 16 lat. - Kiedy byłam w pierwszej klasie liceum, znalazłam na schodach ulotkę. Zapraszano w niej na zajęcia do teatru Wybrzeżak - opowiada. - Trafiłam do grupy Abelarda i od pierwszego wejrzenia, bo to bardzo przystojny chłopak, zabujałam się w nim. Pamiętam, że robiliśmy spektakl "Ala ma kota". Dostałam w nim męską, ale jednak najzabawniejszą rolę Lejnamura. Wiedziałam, że Abelard robi kabaret z kolegami z liceum. Po roku zaproponował mi, żebym dołączyła do nich, a że pałałam do niego uczuciem, zgodziłam się. Zdziwił się: Nie chcesz zobaczyć, jak gramy? - Nie, nie chcę - odpowiedziałam. Wkrótce był przegląd kabaretowy "Mulatka" w Ełku. Grzeczna uczennica liceum nie przyznawała się do swojego wieku, więc wszyscy myśleli, że jest starsza. Popularność Ewy Błachnio rosła z programu na program, ale sławna stała się dzięki programowi "Dzielnia" i roli Mariolki - niezbyt bystrej osiedlowej piękności w białym futerku, z długimi paznokciami, dziewczyny dresiarza Lesia. - Prócz Marioli, były też kobieta idealna oraz babcia, którą też bardzo lubiłam.
Po latach wróciła do młodzieńczej miłości - sceny, i została aktorką (zdała egzamin, gra w teatrze). Jej pasją są motocykle, od roku ma Harleya Sportstera.

Śpiewający anioł

Szymon Jachimek nie tylko występuje na scenie, ale też pisze teksty piosenek. Abelarda Gizę poznał w foyer Teatru Wybrzeże, na przeglądzie kabaretów. - On miał bilet, a ja identyfikator - opowiada. Dopiero dwa lata później, jak zdał maturę, dołączył do ekipy. - Podoba mi się bycie w kabarecie, dlatego że bardzo lubię śpiewać, a niespecjalnie mam ku temu warunki. Kabaret jest świetnym miejscem, tu wiele rzeczy można robić z przymrużeniem oka i przymrużeniem ucha u co bardziej wrażliwych słuchaczy - żartuje. Za wyjątkowy moment uważa koncert na Woodstocku, kiedy Limo wystąpiło dla 5 tys. ludzi.
- Na zewnątrz namiotu było kolejne 20 tysięcy, którzy oglądali nasz program na telebimach. Jeśli się udaje rozbawić taki tłum, to skrzydła rosną - zapewnia.

Bywały też chwile trudne. - Bodajże w 2003 roku na eliminacjach do festiwalu PAKA przygotowaliśmy program, z którym wiązaliśmy wielkie nadzieje. Akcja działa się w stumilowym lesie. Zwierzątka Kubuś Puchatek, Królik, Kłapouchy i inne zaczęły się bawić w politykę. Byliśmy przekonani, że robimy rewolucję w polskim kabarecie. Niestety, ani widzowie, ani jurorzy nie przyjęli go najlepiej. Szymon Jachimek wcielał się w wiele postaci, grał między innymi Anioła i geja Rysia. - Ja generalnie na scenie jestem od zadań mniejszości seksualnej - wyznaje.

Blacha na Dzielni

Wojciech Tremiszewski grał Blachę w programie "Dzielnia".
- Ta rola jest takim kamieniem milowym, bardzo lubię Blachę, choć trochę mnie zmęczył, bo długo go graliśmy. Z perspektywy czasu najmilej wspomina program "Miasteczko. - Postać Termosa to przezwisko mojego starszego brata, które do mnie przylgnęło. Trudno oceniać, który program był najlepszy, czy "Za murami, za stosami", gdzie szalała Święta Inkwizycja, byli braciszkowie, Joanny D'Arc, habity? W "Programie ze zwłoką" była to wyprawa w krainę czarnego humoru. Dwójka bohaterów budziła się bowiem w... prosektorium i zaczynały się dziać rzeczy śmieszne i straszne. A może "Miasteczko", za które na festiwalu Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry zdobyli Grand Prix?

Opowieść o małym zwariowanym miasteczku, w którym żyją różne postacie: burmistrz Nowak - jedyny polityk, od wielu lat startujący w wyborach, za każdym razem z innej partii. Są gej Rysio i policjant Wacław. Nie ma tylko lekarzy, bo już wyjechali. Dzieją się tu dziwne rzeczy. Pojawia się terrorysta, który zgubił bombę, więc polska policja pomaga mu ją znaleźć. Kiedy ludzie chorują, burmistrz blokuje konsulat Kataru. Jedynym przestępcą jest Romek. Kiedy gdzieś znika, mieszkańcy dzielą się przestępstwami. Był to obraz Polski w krzywym zwierciadle. Potem kabaret jakby złagodniał, chociaż nie na długo. W kolejnym programie "Dzielnia" pokazał bohaterów mieszkających w pewnej dzielnicy. Spotkaliśmy w nim niezwykłą parę: Leszka, młodzieńca odzianego w gustowny dres, i jego piękną dziewczynę Mariolę w stroju obcisło-futerkowym. Na tytułowej "Dzielni", oprócz dowcipów z osiedlowego dresiarstwa, mieliśmy żarty z polityki i skecze… z aniołami. Na tapecie byli politycy z Sejmu. Sytuacje w programach Limo bywały abstrakcyjne, jak ta, gdy wszechmocny Blacha szukał Putina. Znalazł go na Kremlu, ale... - Podobno tak pociągnął Putinowi z bańki, że ten przepraszał za jakiś Katyń - zapewniał Koleś.
Niełatwo opisać tę trójmiejską formację w kilku słowach, bo każdy ich program różnił się od poprzedniego. Do atutów Limo należą bez wątpienia umiejętna obserwacja rzeczywistości i dobre aktorstwo, kilka dynamicznych piosenek, rozgrzewających każdą publiczność.

Niektórzy uważają go za skandalistę, dla innych Abelard Giza jest buntownikiem. Autor większości tekstów. - Natchnieniem może być wszystko, czasem człowiek wchodzi do sklepu, staje w kolejce za jakimś dziwnym typem - i już jest śmiesznie, albo inspirujące okazuje się spotkanie z dawno niewidzianym kolegą z klasy. Dla komika nie istnieją żadne granice. Można się śmiać ze wszystkich i ze wszystkiego. Złe emocje albo rzeczy, które nas wkurzają, trzeba jakoś skomentować. Jest wolność słowa, ale poza tym nie mam zamiaru ranić czy obrażać ludzi swoimi tekstami - mówi. - Na jesień planujemy trasę "The Best Of Kabaret LIMO". Będą 24 tiry z nagłośnieniem i Sting jako support - żartuje Abelard Giza. - Nie wyjeżdżamy na Syberię (chyba że się kolega Putin rozbryka, ale to wtedy wszyscy się tam spotkamy) - dodał .


g.antoniewiczo@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie