Hodowca ryb skazany za sprzedaż karpi w niehumanitarnych warunkach. Ryby też czują ból – stwierdził sąd (zdjęcia)

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Sławomir Starosta, który sprzedając ryby przechowywał je w zbyt małej ilości mętnej i nienatlenionej wody, chwytał je za skrzela i pakował m.in. do reklamówek bez wody został w piątek (31.07) skazany za znęcanie się nad zwierzętami. Wyrok, który wydał Sąd Okręgowy w Białymstoku jest prawomocny. Wojciech Wojtkielewicz
Sławomir Starosta, który sprzedając ryby przechowywał je w zbyt małej ilości mętnej i nienatlenionej wody, chwytał je za skrzela i pakował m.in. do reklamówek bez wody został w piątek (31.07) skazany za znęcanie się nad zwierzętami. Wyrok, który wydał Sąd Okręgowy w Białymstoku jest prawomocny.

Tym samym sąd odwoławczy utrzymał w mocy orzeczenie jakie przeciwko Sławomirowi Staroście zapadło w pierwszej instancji.

- Oczywistym jest, że od dawna zagadnienia dotyczące tego, czy ryby odczuwają ból, cierpienie i stres są przedmiotem burzliwych dyskusji pomiędzy wędkarzami, hodowcami ryb, naukowcami i obrońcami zwierząt. Odczuwanie bólu przez ryby to nie tylko temat budzący kontrowersje, ale także jeden z wielu najczęstszych przedmiotów debat, zwłaszcza przed świętami Bożego Narodzenia. Z ogólnie dostępnej wiedzy wynika, że ryby posiadają receptory bólu (tzw. nocyreceptory) rozmieszczone na skórze i w ich narządach wewnętrznych. Sąd nie jest uprawniony do włączania się do naukowych dyskusji, ale stanowczo podkreśla, że to ustawodawca jednoznacznie przesądził, iż ryby mogą odczuwać cierpienie i ból - tłumaczyła sędzia Marzanna Chojnowska.

Dodała, że zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, zwierzę jest istotą żyjącą zdolną do odczuwania cierpienia. Nie jest rzeczą, a człowiek powinien je szanować, chronić i opiekować się. Przypomniała, że w ostatnich latach doszło do radykalnego przewartościowania stosunku człowieka do zwierząt, które przeciwstawiono rzeczy uznając, że należą do świata istot żyjących, zdolnych do odczuwania cierpienia.

- Środki prawne podejmowane wobec zwierząt kręgowych powinny uwzględniać ich dobro, prawo do istnienia i humanitarnego traktowania. Zgodnie z ustawą, przedmiotem ochrony uczyniono zwierzęta kręgowe, w tym ryby, które (co nie ulega wątpliwości) są kręgowcami. W związku z tym są zdolne do odczuwania cierpienia i podlegają ochronie przewidzianej w ustawie na równi z innymi zwierzętami kręgowymi i wymagają humanitarnego traktowania - podkreśliła sędzia Chojnowska.

Dlatego też zarzut obrońcy Sławomira Starosty, że sąd rejonowy błędnie nie dopuścił opinii ichtiologa, który miał ocenić, czy ryby odczuwają ból, jest bezzasadny. Naturalnym środowiskiem ryb jest woda, więc naturalne powinno być transportowanie, przetrzymywanie i przenoszenie ryb "w środowisku wodnym", bo tylko takie zapewnia im warunki zgodnie z ich potrzebami gatunkowymi.

- Ustawa o ochronie zwierząt i wytyczne Głównego Inspektoratu Weterynarii bardzo dokładnie określają warunki przetrzymywania żywych ryb oraz sposób ich pakowania przez sprzedawcę tak, aby zminimalizować stres wynikający z transportu bez wystarczającej ilości wody, w sposób pozwalający karpiom na wykorzystanie naturalnej wymiany gazowej przez powierzchnię skóry. Ryba posiada bowiem zdolności oddychania poza środowiskiem wodnym całą powierzchnią ciała i wilgotnymi skrzelami, czego nie zapewnia foliowy worek oblepiający jej skórę – stwierdziła Marzanna Chojnowska.

Równie ważna jest wielkość opakowania, które powinno być takie, aby ryba nie znajdowała się w nienaturalnej pozycji lub nie była wygięta bez możliwości jej zmiany.

- To ustawodawca określa wzorce zachowań i minimalne standardy humanitarnego traktowania zwierząt, a ich naruszenie traktuje jako przestępstwo – oceniła sędzia.

Ponadto, przypomniała, że oskarżony nie przyznał się do winy. Jego postawa podczas procesu dowodzi, iż nie tylko nie znał zasad prawnych, które regulują sposób sprzedaży żywych karpi, ale nie uważa również, że popełnił przestępstwo. Powołując się m.in. na swoją wiedzę hodowcy ryb, negował też, że ryba może odczuwać ból i nie zgadzał się też z zeznaniami świadków w sprawie zarzucając im kłamstwo.

- Oskarżony ma prawo przyjąć sposób obrony, który w jego przekonaniu powinien doprowadzić do uniewinnienia. Jednak zdaniem sądu, materiał dowodowy wskazuje jednoznacznie, że oskarżony swoim zachowaniem 21 grudnia 2018 roku, podczas sprzedawania żywych karpi, znęcał się nad zwierzętami. Materiał dowodowy jest tak jednoznaczny, że trudno o racjonalne przyjęcie, że do zdarzeń objętych zarzutem nie doszło – zapewniła sędzia Marzanna Chojnowska dodała, że dzisiaj powszechne oburzenie budzi krzywdzenie psa czy kota, ale może niedługo ludzie zrozumieją, że ryby to też zwierzęta, które mogą odczuwać ból.

- Sąd nie mówił, że tam był system natleniający wodę. Nie uznał moich zarzutów, że te panie (świadkowie – red.) były w zmowie, bo są świadkowie i są dokumenty. Wyrok jest absurdalny i ja się z nim nie zgadzam. Hoduję ryby i sprzedawałem je, a nikt nie zmierzył poziomu natlenienia tej wody. To jest tak zrobione na oko, jak się komu podobało - przyznał po opuszczeniu sali sądowej Stanisław Starosta.

Zapewnił, że nadal hoduje ryby, ale ich nie sprzedaje i już nie będzie tego robił. Nawet przed świętami Bożego Narodzenia. - A jak mam sprzedawać? Posadzą mnie do więzienia za to, że wyhodowałem rybę, którą ludzie chcą kupić. To jest niszczenie hodowli ryb w Polsce i to nie jest żadna tajemnica. Tu chodzi o wyeliminowanie polskiej hodowli z rynku. Moja sprzedaż to nie było żadne znęcanie się nad karpiami - podkreśla Stanisław Starosta.

Przypomnijmy. Oskarżony odpowiadał za to, że 21 grudnia 2018 roku na Giełdzie Rolno-Towarowej przy ul. Gen. Andersa w Białymstoku znęcał się nad zwierzętami. Jak ustaliła prokuratura, sprzedając z samochodu żywe karpie nie zapewnił im właściwych warunków bytowania, co oznacza, że: przechowywał je w pojemnikach w mętnej i nienatlenionej wodzie, wyjmował z pojemnika chwytając za skrzela i wydawał klientom w związanych workach foliowych bez wody lub niewielkich wiaderkach, które uniemożliwiały poruszanie się ryby i zachowanie naturalnej pozycji. W ten sposób świadomie zadawał im ból i cierpienia.

Wegestok Viva - Akcja dla zwierząt w obronie karpi (materiał BIA24.PL)

W pierwszej instancji, Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał Sławomira Starostę na cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata i tysiąc złotych grzywny. Od wyroku apelację - wnosząc o uniewinnienie - złożył jego obrońca.

Sprzedaż żywych ryb - jak postąpić z karpiem? 17.12.2019

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
A lewactwo

Kochani Lewacy. Wiem że boli Was gdy Polacy jedzą zdrową i świeżą żywność. Pojęcia o świecie nie macie. W Azji sprzedaż żywych zwierząt nie jest niczym nadzwyczajnym. To taki sam absurd jak zakaz wędzenia wędlin metodą tradycyjną. Hipokryci.

G
Gość

Ryby to nie ludzie i nie wolno skazywać ich na śmierć przez brak warunków i środków do życia przecież.

J
J ebać NWO

W szoku. Mieszane patrole Państwowej Policji z Lewakami. Fachowcy jak Cię mogę. Maski opadły.

Dodaj ogłoszenie