Gdyńskie PEWiK zaskoczyło odbiorców i administratorów budynków znaczną podwyżką cen wody. Nie idzie to w parze z obietnicami urzędników

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Podwyżka cen wody dotknęła mieszkańców Gdyni, Wejherowa, Rumi, Redy i Kosakowa.
Podwyżka cen wody dotknęła mieszkańców Gdyni, Wejherowa, Rumi, Redy i Kosakowa. archiwum Polska Press
Podwyżka cen o 22 procent za dostawy wody i odprowadzanie ścieków czeka w ciągu najbliższych dwóch lat ponad 300 tysięcy klientów gdyńskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Głębiej do portfela sięgnąć zmuszeni są mieszkańcy Gdyni, Wejherowa, Rumi, Redy i Kosakowa.

Dla klientów PEWiK jest to przykra niespodzianka. Taka podwyżka cen nie do końca idzie bowiem w parze z deklaracjami, złożonymi pod koniec 2018 roku przez wiceprezydent Gdyni Katarzynę Spychałę, będącą jednocześnie przewodniczącą rady nadzorczej komunalnej spółki. Wówczas to sprzedawano 25 procent udziałów w PEWiK na rzecz Polskiego Funduszu Rozwoju. Kwota transakcji wyniosła prawie 140 milionów złotych. Umowa przewiduje, że od 2018 roku przez kolejne 20 lat Gdynia i pozostali udziałowcy PEWiK będą na raty odkupować od PFR udziały w spółce. Opozycyjni radni już na etapie udzielania zgody przez gdyńską radę miasta na tę transakcję wszczęli alarm, że tego typu ustalenia będą musiały wiązać się w niedalekiej przyszłości ze znaczącymi podwyżkami cen za dostawę wody. Politycy „Samorządności” prezydenta Wojciecha Szczurka zaprzeczali.

Czytaj także

- To transakcja bardzo korzystna i bezpieczna dla Gdyni. Zyskamy dodatkowe finansowanie dla inwestycji, a przez cały czas trwania umowy gminy będą większościowym udziałowcem spółki - deklarowała w połowie grudnia 2018 roku Katarzyna Spychała. - Przedsiębiorstwo wodociągowe w tym czasie będzie działało jak dotąd, realizując wszelkie zaplanowane inwestycje. Biznesplan przewiduje także, że cena wody i ścieków nie będzie mogła zostać istotnie podwyższona w okresie obowiązywania umowy oraz że nowy nabywca nie będzie mógł komukolwiek poza dotychczasowymi wspólnikami odsprzedać swoich udziałów.

Uzasadniając konieczność podniesienia cen dziś samorządowcy zwracają uwagę, że od 1 stycznia tego roku PEWiK zmuszone jest płacić o 50 procent więcej za energię elektryczną. Dodatkowo wzrosły koszty eksploatacyjne, związane z oddawaniem do użytkowania nowej i modernizowanej kanalizacji. Spółka na skutek rozpisywanych przetargów i napływających ofert zmuszona jest też płacić więcej wykonawcom za realizowane inwestycje.

Czytaj także

- Zmiana cen wymuszona jest rosnącymi kosztami, na które nie mamy wpływu - mówi Katarzyna Spychała. - Uważam, że jest stosunkowo niska, jeśli wziąć pod uwagę inflację, a przede wszystkim podwyżki cen energii i płacy minimalnej.

Do 12 września tego roku klienci PEWiK płacili odpowiednio 3,63 zł i 4,99 zł za dostarczenie metra sześciennego wody i odprowadzenie ścieków. Dziś stawki wynoszą już 3,89 zł i 5,08 zł netto. Kolejne podwyżki w 2021 roku i 2022 roku o 8 i 4,4 procent spowodują, że za niecałe dwa lata za dostarczenie wody i odprowadzenie ścieków klienci PEWiK płacić będą odpowiednio 4,42 zł i 5,7 zł netto. Doliczając do tego podatek VAT na poziomie 8 procent skumulowana podwyżka w ciągu dwóch lat sięgnie 22 procent.

Trwa głosowanie...

Czy wzrost cen wody i odprowadzania ścieków o ponad 22 procent w dwa lata można uznać za istotną podwyżkę?

- Wbrew temu, co ogłaszają dziś władze Gdyni, dla mnie taki wzrost cen nie jest wcale stosunkowo niski - mówi Ireneusz Bekisz, opozycyjny radny miasta z ramienia Koalicji Obywatelskiej. - Opłaty podwyższane są sporo powyżej wskaźnika inflacji. W 2018 roku podczas gorących dyskusji z wiceprezydent Gdyni Katarzyną Spychałą w trakcie posiedzeń komisji rady miasta wyraźnie ostrzegałem, że konieczność uiszczania wielomilionowych rat na konto PFR za odkupienie udziałów w PEWiK musi wiązać się z podwyżkami cen wody. Szybciej, niż wielu się tego spodziewało, okazało się niestety, że miałem rację.

Ireneusza Bekisza, który jest nie tylko samorządowcem, ale także prezesem Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej w Gdyni, dziwi ponadto część z powodów, upublicznionych przez urzędników, które miały rzekomo wymusić wprowadzoną podwyżkę.

- Jestem w stanie zrozumieć, że wzrosły koszty robocizny i to nawet o 30 procent – mówi Ireneusz Bekisz. - Jako zarządcy nieruchomości także borykamy się z takimi problemami. Ogłaszam zamówienia na remonty i inne prace z kosztorysem zwiększonym o 10 procent w porównaniu do ubiegłego roku, a nikt się nie zgłasza. Mamy obecnie rynek, na którym rządzą wykonawcy. Dodatkowo zdrożało wiele materiałów, potrzebnych do prowadzenia inwestycji i remontów. Niektóre, jak blacha i stal, powyżej 30 procent. Wiadomo, że także PEWiK musi zmierzyć się z tymi problemami. Jest dla mnie natomiast szokująca wiadomość, że ta komunalna spółka płaci obecnie o 50 procent więcej za prąd, niż w ubiegłym roku. Wprost trudno uwierzyć w taką podwyżkę. Nikogo, ani odbiorców indywidualnych, ani spółdzielni mieszkaniowych, nie dotknął tak drastyczny skok cen. Gdyby tak się stało, to ludzie zapewne wyszliby na ulicę, a Prawo i Sprawiedliwość mogłoby zapomnieć o zwycięstwie w kolejnych wyborach. Zaakceptowanie ceny prądu wyższej o 50 procent przez zarządców PEWiK jest podejrzane. Doprawdy nie rozumiem, co kierowało tymi osobami, gdy podpisywały taką umowę.

Czytaj także

Tymczasem Walery Tankiewicz, prezes PEWiK, „życzył powodzenia” jednemu z dziennikarzy, który sugerował mu, iż przetarg na dostawę energii elektrycznej mógł powtórzyć. Twierdzi, że nie było takiej możliwości. Zdaniem prezesa ustawa o zamówieniach publicznych nie pozwala ponowić procedur, jeśli przetarg odbył się prawidłowo. Dodatkowo Walery Tankiewicz poinformował, iż nie mógł ryzykować, że przedsiębiorstwo pozostanie bez dostaw prądu. Co ciekawe, prezes PEWiK musiał też w zeszłym roku „prosić opatrzność”, aby dostawca energii elektrycznej do kierowanego przez niego przedsiębiorstwa wywiązał się z zawartej umowy. Jak ustaliliśmy, inni odbiorcy tego samego koncernu podobnego problemu, jak zarządcy PEWiK, nie mieli. Ich umowy, zawarte na 2019 rok, realizowane były bez większych zakłóceń.

Czytaj także

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że już od 2013 roku gdyńscy samorządowcy informują, iż w ramach optymalizacji cen energii elektrycznej składać będą wspólne zamówienia nie tylko dla Urzędu Miasta Gdyni, ale także dla innych jednostek podlegających pod samorząd. Ponadto oferta zakupowa miała być formułowana razem z sąsiednimi gminami, zrzeszonymi w stowarzyszeniu Norda. W 2014 roku ówczesny wiceprezydent miasta Marek Stępa poinformował, że na skutek tak rozpisanego przetargu dostawcy, Energa i Enea, udzielili upustów na poziomie prawie 40 procent w stosunku do oficjalnych cen. Tylko Gdynia miała na tym oszczędzić ponad 9 milionów złotych. Samorządowcy zapowiadali też, że będą nie tylko kontynuować, ale i rozwijać taki model zakupu energii elektrycznej. Miało to spowodować, że stale uzyskiwać będą ceny znacznie niższe od odbiorców indywidualnych.

Czytaj także

Zarządcy i prezesi spółdzielni mieszkaniowych, z którymi rozmawialiśmy, zwracają też uwagę, że wprowadzona obecnie podwyżka cen wody odbyła się w stylu, jakiego żaden z nich nie pamięta.

- Zostaliśmy o niej poinformowani mailowo wraz ze wzrostem cen - mówi Ireneusz Bekisz. - Nikt nie miał żadnych szans, aby się do tej podwyżki przygotować. Wdrażana jest w połowie miesiąca. Powoduje to komplikacje. Cena wody będzie inna w pierwszej i drugiej połowie września. Będziemy musieli teraz zrobić symulacje, tak, aby wystawić naszym lokatorom prawidłowe rachunki. Dziwnie to wszystko wygląda. Przedstawiciele PEWiK mogliby uczyć się dobrych zwyczajów od zarządców innej spółki komunalnej, Okręgowego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Gdyni. Z OPEC otrzymujemy stosowną informację już na etapie, kiedy jego pracownicy występują do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki o zgodę na zatwierdzenie nowych taryf. Mamy więc mnóstwo czasu, aby spodziewaną podwyżkę uwzględnić w naszych planach, przygotować też do niej lokatorów. Takie postępowanie moim zdaniem powinno być standardem.

Czytaj także

Warto przypomnieć, że gdyńscy samorządowcy pod koniec ubiegłego roku zdecydowali także o szokująco wysokiej podwyżce za wywóz śmieci. Mieszkańcy Gdyni płacą obecnie za tę usługę średnio o 140 procent więcej. Towarzyszyły temu liczne protesty, głosy niezadowolenia i zapowiedzi, że uchwała w tej sprawie, przeforsowana głosami radnych Samorządności prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka, zaskarżana będzie do samorządowego kolegium i sądów administracyjnych.

Facebook zniknie z terenów Unii?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie