Gdańscy ortopedzi przyszyli 22-letniemu Patrykowi urwaną rękę

Jolanta Gromadzka-AnzelewiczZaktualizowano 
Pas transmisyjny urwał 22-letniemu chłopakowi dłoń z przedramieniem. Gdańscy ortopedzi ją przyszyli! Choć od tego niezwykłego zabiegu minęło już 29 dni, dopiero w środę lekarze z gdańskiej Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu zdecydowali się poinformować nas o swoim wielkim sukcesie.

- Cudotwórcy - tak o lekarzach z Kliniki Ortopedii w Szpitalu Copernicus mówi Milena Sowińska, żona Patryka, patrząc na jego obandażowaną rękę.

Wystająca spod opatrunku dłoń jest ciepła, różowa - to znak, że lekarzom, jednym z najlepszych w Polsce speców od mikrochirurgii, udało się w trakcie replantacji zespolić najdrobniejsze naczynia krwionośne. - Po sześciu tygodniach zrosną się mięśnie i ścięgna, po pół roku kości, najdłużej, bo z prędkością 1 mm na dobę regenerują się nerwy - tłumaczy dr hab. n. med. Rafał Pankowski, zastępca kierownika Katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu GUMed.

Oddział zabiegowy otwarto w byłym szpitalu kolejowym w Gdańsku [ZDJĘCIA]

Za rok, a bywa, że nawet nieco wcześniej Patrykowi powróci funkcja ruchu. Chłopaka czeka teraz żmudna i trudna rehabilitacja. Oczywiście, jeśli się na nią dostanie, bo NFZ każe czekać takim pacjentom w normalnej kolejce.

Prof. Pankowski nie ukrywa - Patryk jest ich dumą i „perełką”, więc zrobią wszystko, by pomóc mu wrócić do normalnego życia. 1 czerwca br., kilka minut po godz. 10, wydawało się to absolutnie niemożliwe.

- Przesiewałem ziemię, gdy nagle taśmociąg wciągnął i urwał mi rękę tuż poniżej łokcia - opowiada Patryk. Miał szczęście - właśnie odwiedził go kolega, zajrzała sąsiadka. Zabezpieczyli amputowaną kończynę. Lekarze ze szpitala im. Jurasza rozesłali jej zdjęcia po całej Polsce.

Tego dnia tzw. replantacyjny serwis pełnił Gdańsk. Karetka dowiozła tam Patryka w ciagu 1 godz. i 35 minut. Podróż śmigłowcem trwałaby o wiele dłużej, bo szpital Copernicus wciąż nie ma lądowiska. - Telefon z Bydgoszczy odebraliśmy około godz. 13 - wspomina dr n. med. Filip Dąbrowski, który wraz ze swoim szefem, prof. Tomaszem Mazurkiem, stanowią „trzon” zespołu replantacyjnego. - Trzeba było powiadomić blok operacyjny, koordynatora SOR, zmontować zespół, bo dyżur replantacyjny to jedna wielka improwizacja.

Operacja Patryka rozpoczęła się około godz. 18, zakończyła tuż przed północą.

- Rana była szarpana, z ubytkami kości, zabrudzona ziemią, szansa, że replantacja się uda wynosiła ok. 50 proc. - wyjaśnia dr Dąbrowski. - W ciągu 12 godzin od urazu trzeba połączyć naczynia krwionośne, inaczej tkanki ulegną martwicy. Nam udało się to zrobić w ósmej godzinie. Były momenty, że mieliśmy wątpliwości, czy ta replantacja ma w ogóle sens Dwa razy gotowi byliśmy się poddać.

Najtrudniejsze było tzw. krzyżowe zespolenie kości. Zespolili je z pomocą płyty i śrub. A potem po kolei szyli ścięgna i nerwy. Pod specjalnym mikroskopem prof. Tomasz Mazurek i dr Filip Dąbrowski „cerowali” potem najdrobniejsze naczynia krwionośne - tętnicze i żylne. To koronkowa robota, wymagającą mistrzostwa! I - najlepszego sprzętu. Właśnie o takim mikroskopie, który kosztuje blisko 1 mln zł, marzą w Klinice Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu. Wachlarz przeprowadzanych tu zabiegów jest niezwykle szeroki, mikroskop służyłby nie tylko mikrochirurgom podczas replantacji, niezbędny jest też do operacji kręgosłupa i szycia ponad stu innych ran szarpanych, z którymi co roku trafiają na SOR w Copernicusie mieszkańcy Pomorza. Dzień w dzień ortopedzi obsługują tu 100 chorych.

jolanta.gromadzka@polskapress.pl

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
stx

Zmieloną. I na drugi dzień pacjent ruszał palcami. I odzyskał czucie. A gdzie właściwie jest ten Wrocławek?

N
Nn

Podali :)

R
Rafał

Wspaniała wiadomość. Jeszcze do niedawna coś nie do pomyślenia a dzisiaj staje się możliwe. Gratulacje! Jesteście wspaniali! ;)

j
ja

Na miejscu anetstezjologa mógł być każdy inny anestezjolog. Na miejscu tych ortopedów - może pary innych ludzi z Polski a może i Europy. Wyemienione są tutaj wybitne jednostki, bo wydarzyła się wybitna operacja.

J
JED

No, to juz chyba nigdy nie beda panowie lekarze chcieli sie poddac w trakcie operacji, prawda?
BRAWO.

B
BEATA

JESTEM DUMNA, ŻE CIEBIE ZNAM RAFAŁ...CHOĆ MINĘŁO SPORO LAT - BRAWO TY :)

s
stx

Jestem zawiedziona... :(

e
eM.

Podaj nazwiska, Dzienniku Bałtycki!

e
eM.

Podaj nazwiska, Dzienniku Bałtycki!

M
MSN

Do Pani redaktor- PAN Patryk i raczej nie "chłopak" tylko "mężczyzna".

o
olka

Szacun dla lekarzy! sama byłam operowana przez dr Mazurka w r. 1995r. (ścięgna), dziś pan dr, jest już prof. !!!

p
pacjentka

Bez znieczulenia nie jest możliwa operacja, może Pani Gromadzka o tym nie pamięta, ale Panowie Doktorzy Ortopedzi i Traumatolodzy - chyba są tego świadomi - i powinni podać nazwisko kolegi anestezjologa, bez którego operacja nie mogłaby być przeprowadzona

g
g.pomorski

Gratulacje dla lekarzy!
Dla Pana Patryka życzenia wytrwałości i sukcesów w rehabilitacji!

.

Brawo!

Dodaj ogłoszenie