„Foka to szkodnik” - mocne słowa parlamentarzystów i polityków. Duże pieniądze za straty, spowodowane przez chronione gatunki! [zdjęcia]

Justyna Degórska, Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Choć foki szare, bobry i kormorany to w Polsce gatunki chronione, zwierzęta te nie mogą czuć się do końca bezpieczne. Powodują olbrzymie straty w gospodarce, dlatego pojawiają się pomysły, jak ograniczyć ich populację. Nie jest nawet wykluczone, że część osobników zostanie odstrzelona.

W ministerstwie gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej oraz w resorcie środowiska powstać ma zespół ekspercki, który przeanalizuje, jak poradzić sobie z problemem fok szarych, kormoranów i pozostałych "szkodników".

- Przedstawimy ten problem i wnioski na forum Komisji Europejskiej - zapowiada Jerzy Materna, wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Wiceminister Materna podczas omawiania problemu na jednej z ostatnich, sejmowych komisji gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, oświadczył posłom i zebranym gościom, że w Bałtyku żyje obecnie 30 tysięcy fok szarych, a ich populacja ciągle rośnie. Zdaniem rybaków, którzy na obecności tych ssaków w morzu tracą najwięcej, ssaków może być nawet 50 tysięcy. Foki notorycznie wyżerają im ryby podczas połowów. Dlatego rybacy jeszcze w tym roku spodziewać mogą się rekompensat za taki stan rzeczy.

- Będziemy rekomendować wypłatę odszkodowań dla nich – mówi Jerzy Materna. - Szczegóły ustalimy podczas konsultacji z rybakami. Możliwości takie stwarza Program Operacyjny Ryby i Morze na lata 2014 -2020.

Czytaj także: To żarłok, kłusownik i czarna rozpacz wędkarzy! Zobacz, kto nim jest

Zdaniem specjalistów z ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej nie ma natomiast żadnych szans, aby zrekompensować finansowo rybakom straty, czynione przez kormorany. W Programie Operacyjnym Ryby i Morze nie znalazły się środki na ten cel. Na rekompensaty wodno-środowiskowe w wysokości 729 zł za jeden hektar liczyć mogą jedynie właściciele stawów hodowlanych. Będą mogli też ubiegać się o dofinansowanie połowy kosztów ubezpieczenia zasobów akwakultury.

Odszkodowanie wypłacane jest w momencie, kiedy kormorany narobią strat większych, niż 30 procent rocznego obrotu, liczonego jako średnia z trzech lat. W zeszłym roku takie straty były bardzo duże, sięgnęły nawet 50-60 procent. Dla wielu przedsiębiorców oznaczało to prawdziwy dramat.

- Zdajemy sobie sprawę, że gatunki chronione powodują dotkliwe straty, związane z gospodarką rybacką – mówi Marek Kajs, zastępca generalnego dyrektora ochrony środowiska. - Jako resort podejmujemy działania, aby te uciążliwości ograniczać i wspomagać rybaków w prowadzonej gospodarce stawowej.

GDOŚ rekompensaty wypłaca jednak tylko za szkody, poczynione przez bobry, nazywane przez właścicieli stawów hodowlanych kolejnym "szkodnikiem". Te sympatycznie wyglądające ssaki uszkadzają groble i spuszczają wodę. Dlatego w ministerstwie i GDOŚ trwają właśnie analizy, jak ograniczyć ich populację. W stosunku do bobrów, ale także innych, „szkodliwych” gatunków, możliwe są nawet radykalne i siłowe rozwiązania, czyli strzelanie do nich. Marek Kajs dodaje, że rocznie wydawana jest zgoda na odstrzał 9-10 tys. osobników kormorana, ale ponadto i czapli siwej oraz wydry. Zezwolenia te wykorzystywane są jednak w zaledwie 20-30 procentach.

- Trudność stanowi fizyczna eliminacja kormorana – mówi Marek Kajs. - Powinniśmy pracować nad innymi sposobami rekompensaty. W odniesieniu do bobra podpisaliśmy porozumienie z zarządem Polskiego Związku Łowieckiego. Zobowiązaliśmy regionalnych dyrektorów ochrony środowiska do wydawania zarządzeń, które dotyczą redukcji bobra. W ciągu trzech lat na obszarach, gdzie straty są największe, odstrzelonych ma być aż 27 tys. osobników.

U pochodzącego z Rumi posła Jana Klawitera w sprawie bobrów interweniował samorząd województwa pomorskiego.

- Znakomicie czują się w umocowaniach i wałach, powodując zagrożenie powodziowe – mówi Jan Klawiter.

- W najbliższym czasie zostanie podpisane rozporządzenie ministra środowiska, które będzie określało tryb szacowania szkód, wyrządzanych m.in. przez bobry - dodaje Marek Kajs.

Czytaj także: Fok jest coraz więcej. Rybakom się to nie podoba

W temat fok szarych, bobrów, i kormoranów mocno zaangażowani są także rybacy. To oni w związku z działalnością tych gatunków czują się najbardziej poszkodowani.

- Trzeba zdefiniować, jak duża może być populacja kormorana na obszarze całej Europy - mówi Michał Kohnke, członek zarządu Północnokaszubskiej Lokalnej Grupy Rybackiej z Władysławowa. - Inaczej walka nie ma sensu, jeśli poszczególne kraje będą ją prowadzić osobno. Rozrost populacji po wpisaniu tego ptaka na listę chronionych sięgnął tak horrendalnego rozmiaru, że dziś rzeczywiście stanowi olbrzymi problem. Jeśli chodzi o rybołówstwo przybrzeżne i jeziorowe, kormoran wydobywa obecnie pięć razy więcej ryb, niż ludzie. To są bardzo niepokojące dane.

Kohnke chciałby usunięcia kormorana z listy gatunków chronionych, bo niszczy on też lasy.

- Drzewa umierają stojąc – mówi Michał Kohnke.

- Straty w rybostanie są ogromne, a nie dostajemy nic w zamian - dodaje Lech Staniszewski ze Związku Producentów Ryb.

Rybacy w swojej walce mogą liczyć na pomoc parlamentarzystów. Zadeklarowali ją także posłowie z Pomorza.

- Nie może być tak, że szkodnik otaczany jest większą opieką, niż rybacy – mówi Dorota Arciszewska-Mielewczyk, gdyńska posłanka Prawa i Sprawiedliwości. - Powinno być zawarte porozumienie ministerstwa środowiska z kołami łowieckimi w sprawie odstrzałów.

Gdyńska poseł dodaje, że nie wyobraża sobie, aby przez działalność zwierząt tak ważna, w tym historycznie, gałąź przemysłu w Polsce, jak rybołówstwo i hodowla ryb, miała ucierpieć.

- Problem nadmiernego rozrostu gatunków ptaków rybożernych jest coraz mocniej dostrzegany i częściej dyskutowany na forum Unii Europejskiej – dodaje Marek Kajs. - Nie tylko my mamy problem z kormoranem, ale też Niemcy i inne kraje. W ciągu kilku najbliższych lat takiej dyskusji uniknąć się nie da. Jednak dopóki nie zmieni się dyrektywa ptasia, gatunek ten będzie objęty ochroną. Nie jest jednak ściśle chroniony i są możliwości likwidacji tych ptaków. Pozostaje tylko pytanie, jak to robić. Odstrzały są mało skuteczne. Olejowanie jaj jest drogie.

Czytaj także: Niespodzianka! W Gdyni zamieszkały bobry!

Rybacy alarmują tymczasem, że stada kormoranów dziesiątkują ryby w rzekach i stawach. Podobnie według ich słów czynią to foki szare w morzu.

- Problem fok w południowym Bałtyku, czyli w naszej strefie ekonomicznej, rozpoczął się na dobre dziesięć lat temu i cały czas narasta – mówi Henryk Indyk, rybak z Helu z 30-letnim stażem. - Jak dotychczas jesteśmy zdani tylko na siebie, bez żadnej pomocy państwa. Departament rybołówstwa poinformował, że dostaniemy jako właściciele kutrów rekompensaty za straty w wysokości 50 procent, a rybacy z łodzi przybrzeżnych w wysokości 80 procent według ceny ryby z dnia sprzedaży. Są one potężne w odniesieniu do wszystkich gatunkach, dorsza, łososia, troci, sandacza. Foki to jest dla nas bardzo depresyjna sytuacja. Potrafią zjeść nawet 75 procent połowu. Niektórzy rybacy obawiają się, że nie wykorzystają z tego względu kwoty połowowej. Monitorujemy te straty w dziennikach połowowych, na kutrach w dziennikach elektronicznych, na łodziach w dziennikach papierowych. Przesyłamy raporty, ale nie dostajemy żadnej pomocy finansowej. W 2014 roku za okres jesienno -zimowy straty wynosiły 300 sztuk, czyli około 1,5 tony. Przy obecnej cenie ryby jest to 60 tys. zł. Te pieniądze traci armator i załoga. Na skutek tej sytuacji nie jesteśmy w stanie inwestować w sprzęt.

Danymi, przekazywanymi przez rybaków, zbulwersowana jest Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Domaga się ona od reprezentantów administracji rządowej zdecydowanych działań w te sprawie.

- Foka to ewidentny szkodnik, a Bałtyk nie jest jej naturalnym środowiskiem – mówi Dorota Arciszewska-Mielewczyk. - Przed wojną płacono rybakom za zabicie foki. Jej pojawienie się u nas to wymysł WWF-u i ekologów, głównie niemieckich, którzy chcieliby nam tutaj przeflancować rezerwaty. Musimy zacząć coś robić. Nie ma innego wyjścia.

Zdaniem posłanki z Gdyni resort środowiska dysponuje olbrzymimi pieniędzmi, aby „z fokami, kormoranem i innymi szkodnikami zrobić porządek”.

- To jest być albo nie być dla wielu tysięcy rodzin na całym wybrzeżu – mówi Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Ekolodzy: Foka szara była w rejonie Bałtyku przed nami

Tymczasem ekolodzy organizacji WWF, wywołani przez poseł Dorotę Arciszewską-Mielewczyk do tablicy, informacje na temat fok, upubliczniane przez polityków, nazywają nieprawdziwymi.

- Foka szara była w rejonie Bałtyku przed nami - podkreśla Maria Jujka-Radziewicz, specjalista ds. ochrony ekosystemów morskich WWF. - Człowiek rości sobie prawo do całych zasobów przyrody. Dla zwierząt dziko żyjących jest tylko jedna kara za to, że muszą jeść, przypadkowo to samo, co człowiek - kara śmierci. Już raz postawiliśmy ten gatunek na skraju wyginięcia. Znowu chcemy zrobić to samo? - pyta zaniepokojona.

Od specjalistów z WWF usłyszeliśmy, że foki szare żyły w Bałtyku już dziewięć tysięcy lat temu i to one, a właściwie chęć polowania na nie, sprawiła, że nad jego brzegiem pojawili się pierwsi osadnicy. W tym kontekście ekolodzy uznają, że mówienie przez ludzi, iż Morze Bałtyckie nie jest naturalnym środowiskiem tego ssaka, jest oburzające i wprost komiczne.

- Na przełomie XIX i XX wieku w Morzu Bałtyckim żyło ok. 90-100 tysięcy fok szarych - informuje Maria Jujka-Radziewicz. -Zamieszkiwały cały akwen, od północnych wybrzeży Finlandii i Szwecji, aż po południowe brzegi Polski i Niemiec. W rejonie Pomorza Gdańskiego żyła kolonia, licząca około tysiąca osobników. W wyniku tępienia tych ssaków pod koniec lat 70. pozostało zaledwie 3-4 tysiące fok szarych. Z południowego wybrzeża zniknęły całkiem. Przy tak aroganckim podejściu do świata przyrody człowiek dąży do tego, że jego gatunek pozostanie na świecie sam.

Polska ratyfikowała ponadto Konwencja Helsińską o ochronie środowiska morskiego obszaru Morza Bałtyckiego. "Foki stanowią niepowtarzalne i cenne składniki ekosystemu Morza Bałtyckiego, a ich przetrwanie i dobro są nierozerwalnie związane z jakością środowiska Morza Bałtyckiego i od niego zależne. Foki są istotnym elementem wspólnego dziedzictwa naturalnego Regionu Morza Bałtyckiego, w związku z czym za dalsze istnienie i pomyślny rozwój populacji fok, a w ślad za tym - za jakość ich siedliska, odpowiadają Strony Konwencji Helsińskiej." - przeczytać można w tym dokumencie.

Przedstawiciele WWF dodają też, że kondycja fok w Polsce wcale nie jest tak dobra, jak to niektórzy przedstawiają. Według organizacji ekologicznych dalsza ochrona tego ssaka jest koniecznością, a o żadnych odstrzałach i ograniczaniu populacji nie ma mowy.

- W polskiej części Bałtyku mamy jak dotąd tylko jedno miejsce lądowe, gdzie foki obserwowane są regularnie - zauważa Maria Jujka-Radziewicz. - Są to tworzące się dynamicznie piaszczyste łachy w ujściu Wisły, które ze względu na ciągły proces migracji podłoża są siedliskiem bardzo niestabilnym, a jego dostępność dla fok zależy choćby od pogody, czy stanu morza.

Wideo

Materiał oryginalny: „Foka to szkodnik” - mocne słowa parlamentarzystów i polityków. Duże pieniądze za straty, spowodowane przez chronione gatunki! [zdjęcia] - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 30

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
J
Jokusz

Wstyd mi, ze ktoś taki jak klawiter czy arciszewska-m (małe litery ze względu na szacunek dla nich) pochodzą z Pomorza. Jedno warte drugiego - ten stary zbuk rozwalił wszystko czego się łapie - teraz chce zabijać bobry bo powodują powodzie a ta nawiedzona baba chce strzelać do fok bo zjadają ryby. Ciekawe co żre to babsko - swoje czy kradzione bo chyba ryba należy do miejsca występowania - Bałtyku. Żenada że pisdzielce nie mają rozumu - dla kasy dadzą sobie gorący gwóźdź w du... włożyć

zgłoś
S
Salvador. 60

Stara cipa niech garów pilnuje i nie opwiada głupot, myślałem kaczor panuje nad wypowidziami takich tłuków jak ta rzeźniczka

zgłoś
n
niesta

Sami są szkodnikami! Zasyfiają morze i jeszcze niszczą naturę :/

zgłoś
B
BP

Niektórzy ludzie to też "szkodniki" a odstrzału nie organizują.....

zgłoś
C
Ciechan

Ten gnój co tego się dopóścił,oby miał w kiciu przepierdolone,jak w ruskim czołgu...ty kurwo,za cwela będziesz,bo jak trafisz do więżnia,odpowiesz tam,jak za zabicie dziecka...weż linkę,i się powieś,za wczasu,bo piekło na ziemi cię czeka...

zgłoś
Z
Zawstydzona kaszubka

Wstyd Kaszubi.
Taki mądry naród a takiej personie jak Mielewczyk ufa. Jeśli ta osoba wsadza gdzieś swój nos to znaczy, że ma w tym business.
A swoją drogą kto wam rybacy każe być rybakami? Jak trzeba było się uczyć to po co, przekwalifikowac się to problem?
Szanowny szyper też piękna bajkę strzelił. 75% połowu zżera mu foka. Ja pierdziele, toz to jakieś bestie.
Malo ryb? To może nie ciągnąć sieci rabunkowo? Może gonić tych co truja morze. Jakoś nie macie problemu z wycieczkowymi połowami na wędkę bo żywa kasa leci.
Wstyd.
Temat bobry też dobry.

zgłoś
D
Dziedzic W.Pruski

kłamiwsz ty qr..wo,foki były na Bałtyku zanim powstał pis,były od zawsze

zgłoś
O
Ola

to człowiek i jego rozpasane potrzeby. najchętniej wybiłby wszystkie zwierzęta - tylko ciekawe, jak wtedy się wyżywi.

zgłoś
c
czytelnik

Stało się bardzo dobrze, że wreszcie znalazł się ktoś kto przedstawia realne problemy z jakimi borykają się zwykli ludzie ciężko pracujący na swoje utrzymanie. Ryby pożarte przez foki sięgają nawet 80 procent połowu, a kto z Państwa chciałby pracować za 20 procent przysługującej pensji ? Rekompensaty za utracone ryby miałyby stanowić 50 procent ich wartości, a i tak przynajmniej jak dotąd na ich nie ma. Należy też dodać, że na foki polowano nie tylko przed wojną, ale także w latach 60-tych XX wieku w Szwecji w ciągu trzech odstrzelono 75 tys. sztuk tych zwierząt. Foki poza wirusami nie mają w Morzu Bałtyckim naturalnego wroga i to właśnie dlatego na człowieku spoczywa obowiązek pilnowania aby ich populacja nie uległa nadmiernemu wzrostowi.

zgłoś
K
KKE

Ta posłanka to szkodnik, a jest zazdrosna, że foki mają sympatyczniejsze buzie i futerko.

zgłoś
A
AleJaja

Ja bym raczej ograniczyła liczebność innych szkodników - administracji rządowej

zgłoś
L
Lolek

A moim zdaniem ludzi jest za duzo. To co, ograniczamy jakos populacje? Moze wezmiemy IQ pod uwage, ci z niskim nie powinni sie rozmnazac, bo skutki juz widac.

zgłoś
h
hens

Drodzy rybacy, kończą się ryby w Bałtyku, to przez kogo przez FOKI ?
.......... Nie przez Was ! ! !
Nie ma roboty w rybactwie (bo to nie rybołówstwo),
To trzeba się przekwalifikować, np. jest budowa autostrad, to i dla Was łopat starczy.
Dość gangów z cyklu "mądry nie orze, bo przecież to morze".
A ryba z zaszczanego Bałtyku to żaden luksus kulinarny.
Wystarczy nam ryb z Atlantyku. !

zgłoś
g
gość

Dlaczego chodziłeś na wagary zamiast na lekcje języka polskiego?

zgłoś
G
Guzik MYŚLIWY

Dla czego ekolodzy nie rozróżnianiają że odstrzał redakcyjny to nie wystrzelanie do zera, A tylko utrzymanie populacji na jednym stałym poziomie. Chroniąc w zaparte jeden gatunek nie zauważają że niszczą inny, do tego gospodarkę

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3