Doniesienia Anglików o tczewskiej firmie sprawdzi Solidarność. Krzysztof Dośla z "S": Mam nadzieję, że nie doszło do nadużyć

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
123rf
Oszczędności na szkoleniach, wyposażeniu pracowników oraz na ich pensjach prowadzić mogą do niebezpiecznych wypadków - mówi Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność".

Angielskie media donoszą o wyzysku, który miał mieć miejsce w tczewskiej fabryce, w której powstają brytyjskie paszporty. Pracownicy skarżyli się na głodowe pensje, nadgodziny, bezpieczeństwo pracy.
Chcemy się przyjrzeć tej sprawie. Mamy oddział w Tczewie, poproszę kolegów by ten problem rozpoznali. Bezpośrednio w tym zakładzie nie ma naszej organizacji, jeśli jednak coś złego w nim się dzieje, szybko się o tym dowiemy. Na pewno ten przypadek zbadamy.

Czy "S" ma często do czynienia z przypadkami firm realizujących kontrakt i jednocześnie oszczędzających na pensjach?
W takich przypadkach, w tzw. oszczędnościach na wynagrodzeniach pracowników znajduje się ukryty zysk pracodawców. Jest to praktyka, która dotykała głównie mniejsze podmioty gospodarcze w Polsce. Mam nadzieję, że nie dotyczy ona zakładu w Tczewie. Wielokrotnie spotykaliśmy się z sytuacjami, gdy obcokrajowcy zatrudnieni w polskich firmach, mam tu na myśli głównie obywateli Ukrainy, zgłaszali się do nas z informacjami, że pracodawca im nie zapłacił. Oczywiście wszyscy zatrudnieni na umowę-zlecenie. O tym, że otrzymają jedynie połowę wynagrodzenia lub nie otrzymają go wcale, pracodawcy informowali ich np. na dwa dni przed terminem wygaśnięcia wizy, gdy ci ludzie musieli opuścić nasz kraj. Takie poszkodowane osoby się do nas zgłaszały, próbowaliśmy w ich przypadkach interweniować poprzez Inspekcję Pracy. To okazywało się jednak bardzo trudne. Inspekcja, by móc interweniować, musi dysponować zeznaniem poszkodowanych. Ci jednak byli już poza granicami kraju. By móc otrzymać kolejną wizę uprawniającą do pracy w Polsce, obcokrajowcy muszą tych wizowych terminów przestrzegać.

Wydaje się, że jest to luka w przepisach.

Śmiem twierdzić, że ci, którzy oszukują obcokrajowców lukę tę wykorzystują świadomie, z pełną premedytacją. To zaplanowane, celowe działanie. Im większa jest liczba obcokrajowców pracujących w naszym kraju, tym prawdopodobieństwo takich oszustw rośnie. Przykre, że to się w Polsce dzieje. Wystawia to negatywne świadectwo naszemu krajowi.

Wspominał pan, że w polskich portach obniża się bezpieczeństwo pracowników, głównie dlatego, że zatrudniani są ludzie bez odpowiednich kwalifikacji, szkoleń.
To zjawisko w znacznym procencie dotyka obywateli obcych państw zatrudnionych w Polsce. Polskich, wysoko wykwalifikowanych pracowników nie ma, z tego względu, że oferowane wynagrodzenia są dla nich niewystarczające, albo z uwagi na zwiększenie zatrudnienia, które przekracza dostępną liczbę pracowników-specjalistów na rynku. Stąd pojawiają się ludzie nie posiadający wymaganych dla danego zawodu kwalifikacji, kompetencji, kierowani do firm np. na zasadzie outsourcingu, przy uposażeniu niewysokim, na umowach cywilno-prawnych. W Polsce braki zatrudnianych pracowników są ewidentne. Grożą one poważnymi konsekwencjami, choćby wypadkowymi. Co gorsza przechodzi się nad nimi do początku dziennego, bądź mnoży niespotykane uzasadnienia, np. o zamknięciu produkcji w danym zakładzie, z uwagi na brak personelu. W mojej opinii jest to źle rozumiana oszczędność.

Niedawno jeden z ekspertów z zarządzania przyznał, że oszczędzanie na rozwoju pracowników jest jednym z największych błędów przedsiębiorstw, oczywiście nie tylko w Polsce.

Część pracodawców nie chce ponosić kosztów podnoszenia kwalifikacji pracowników, szkoleń, odpowiedniego ich wyposażenia. W mojej opinii pracodawcy powinni także wysilić się i poprosić agencje pracy o rekrutację ludzi, którzy choć w stopniu komunikatywnym potrafiliby posługiwać się językiem polskim, skoro chcą pracować w naszym kraju.

Wspominał pan o wypadkach.

Statystyki wskazują, że w ciągu minionych czterech lat w polskich portach odnotowano na skutek różnego rodzaju wypadków, osiem ofiar śmiertelnych. Ktoś może odpowiedzieć, że nieszczęśliwych zdarzeń w budownictwie czy górnictwie jest więcej i tych osiem ofiar to nie jest dużo. Tylko chciałbym żeby ci, którzy tak twierdzą powiedzieli to rodzinie człowieka, który zginął w pracy. Zwrócę uwagę, że obcokrajowcy są zatrudniani nie tylko w polskich przedsiębiorstwach budowlanych, ale też w firmach transportowych, są kierowcami samochodów ciężarowych przewożących towary. Żeby było jasne, Solidarność nie chce eliminowania z Polski zagranicznych pracowników. Chcemy, by pracodawcy zadbali o zachowanie podstawowych warunków bezpieczeństwa, by zadbali o to, że pracownik przez nich zatrudniany miał odpowiednie kompetencje do powierzanych mu obowiązków. Wszyscy jednak wiemy, że wtedy takiemu pracownikowi trzeba by zapłacić odpowiednio więcej. Być może nie trzeba byłoby zatrudniać obcokrajowca tylko za wyższe pieniądze znaleźć polskiego pracownika.

TOP 100 POMORSKICH FIRM - RAPORT:

POLECAMY NA STREFIE BIZNESU:

Wzrasta sprzedaż "małpek" ale kosztem dużych formatów

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Angielskie media? Bez jaj. Jakiś angielski Fakt czy inny Super Express napisze gówniany artykuł, a Polaczki łykają.

G
Gość

Brawo Krzysztof, tak trzymać!

Dodaj ogłoszenie