Do widzenia, do jutra

Jarosław Janiszewski
Zapamiętam dymisję ministra Nowaka, bo kiedy on zniknie z rządu, ja zniknę z "Dziennika Bałtyckiego". Na szczęście nie odchodzę jako ofiara ekskluzywnego czasomierza. Wzywają mnie rockandrollowe obowiązki. Im jestem starszy, tym większą mam ochotę do eksperymentowania z gatunkami muzycznymi, które kiedyś wydawały mi się banalne.

Właśnie pojawia się na rynku mój ostatni projekt - kapela Otoczeni przez Bydło. Gramy "tru kantry" (czytaj: prawdziwe country). W kolejce czeka wstrząsająca formacja Wylkołak, która wyda płytę w przyszłym roku.

Współpracowałem z wieloma tytułami, ale rzadko spotykałem się z tak energetycznymi i zjadliwymi komentarzami jak te prezentowane w internecie przez czytelników "DB". Ich lektura była szalenie pouczająca. Przypisywano mi platformerskie wazeliniarstwo oraz korzenie sięgające Hajfy. Komentarze były tak sugestywne, że pod prysznicem jeszcze raz przyjrzałem się swojej końcówce. Wyglądała słowiańsko, ale nigdy nic nie wiadomo.

Moi adwersarze zapewne się ucieszą, że szarpidrut zajmie się bawieniem prowincjonalnej publiczności, zamiast mieszać w głowach odpowiedzialnym obywatelom. I mogą mieć rację. Jesteśmy narodem odpornym na różnorakie sugestie - nie będzie jakiś chłystek przekonywał nas do swojej prawdy. Mamy własną, która jest święta, i basta.

Przez ponad dwa lata próbowałem jedynie pokazać, że rzeczywistość stała się piekielnie zakłamana. Tylko niezwykle ograniczony człowiek uwierzy, że Nowak traci stanowisko przez zegarek, podczas gdy jego koleżanka z rządu, pani Mucha, zapłaciła państwowe miliony euro za koncert Madonny. Dziwnie ucichło o tej płatności. Tylko człowiek bez mózgu uwierzy, że potrzebna jest nam olimpiada w Krakowie. Owszem, jest potrzebna typom, przez których ziemie przebiegnie autostrada, i tym, którzy za setki milionów wybudują obiekty na jedną imprezę.

Mam nieodparte wrażenie, że przeciętny Polak jest traktowany przez kolejne rządzące kasty jak kompletny idiota. Rzuca mu się jakiś temat, zegarek lub OFE, by w spokoju doić fundusze płynące z Brukseli. Za chwilę Unia wpompuje w nas ostatnie miliardy, stąd te nerwowe ruchy w partiach politycznych. Nikt nie wie, co będzie po 2020 roku. Przez najbliższe lata polityków będzie obowiązywać proste hasło z serialu "Czterej pancerni i pies" - co do świtu, to twoje!

Pisanie felietonów w Polsce ma fantastyczną przyszłość. Poziom bylejakości, który właśnie osiągamy, jest cudowną pożywką. Mam skromną nadzieję, że moi koledzy z "DB" będą, niczym japoński wojownik Musashi, bezwzględnie walczyć z wszechogarniającą głupotą.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
szekla

"Dołożone" z klasą - pozdrowienia

J
J...

Jarecki nie trzyj oczek (mazgaju pieprzony). POkochaj W. Cejrowskiego, zagraj mu na flecie przez KONDOMA . Meksyk z " Teqilą drink" czeka.

G
Gość

Bo oznaczają że felietony były lepsze, gorsze, ale JAKIEŚ! A w tych innych tytułach było "Towarzystwo Wzajemnej Adoracji? No to jeno zasługa cenzury, (eufemistycznie zwanej "adminem" lub "moderatorem"!
Szacun!
Za decyzję, a nie za "końcówkę", (że nieobrzezana), bo to detal bez znaczenia, jak rozmiar. A co na te ambitne muzyczne zamiary to Bydło co Artystę i "zepsół" tak licznie ponoć "Otacza"?
A o poziom wazeliny w politycznie słusznych felietonach (bo tym pańskim, poza wazelinieniem i usiłowaniem "bycia na czasie" i cool, specjalnego odstawania od formy tego gatunku ja bym nie zarzucał) może Pan być "koko spoko", Pani Szczepuły pod tym względem nikt nie jest w stanie przebić, nawet "dowciapny niczym fryzjer w poście" Pan Rozwadowski! Jestem rozdarty niczym żaba, bo jak znam życie, to wakujące miejsce obejmie jakiś zawodowy "rycerz parteru" z frontu propagandowo-ideologicznego, który już nie będzie miał żadnych zahamowań. To już lepiej pamiętać o zasadzie "Szanuj wroga, nie, wróć, ADWERSARZA swego, możesz mieć gorszego!" Mimo że i pańska "muza" jest z zupełnie innej bajki, pozdrawiam i życzę powodzenia na tym polu.

P
Polihistor

I mam nadzieję, że dotrzyma Pan słowa.
A tak, swoją drogą, Pan już wie o czymś, o czym MY nie wiemy, prawda? :-)

Dodaj ogłoszenie