Dlaczego Christian Eriksen dostał zawału serca? Kardiolog: wysiłek wraz z silnym stresem stają się czynnikiem wyzwalającym ukryte choroby

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Christian Eriksen reanimowany na boisku
Christian Eriksen reanimowany na boisku East News
Udostępnij:
Nie wszystkie choroby serca dają objawy, nie wszystkie udaje się wykryć podczas rutynowych badań diagnostycznych. Czasem dopiero ekstremalny wysiłek fizyczny w połączeniu z silnym stresem związanym z ważnym meczem stają się czynnikiem wyzwalającym ukryte dotąd choroby serca - tłumaczy prof. dr hab. med. Marcin Gruchała, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i rektor tej uczelni.
prof. dr hab. med. Marcin Gruchała, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii i rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego
prof. dr hab. med. Marcin Gruchała, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii i rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego Karolina Misztal

Kibice na stadionie w Kopenhadze i przed telewizorami zamarli, gdy młody, bo zaledwie 29-letni Christian Eriksen, najbardziej znany duński piłkarz ostatnich lat, nagle zasłabł i osunął się na murawę. Ponoć przyczyną tego nagłego pogorszenia stanu zdrowia zawodnika był zawał serca. Przecież wcześniej był dokładnie przebadany!

Tego nie wiemy. Tego możemy się tylko domyślać. Wszyscy sportowcy, a zwłaszcza ci, którzy uprawiają sport w sposób profesjonalny, są badani przez lekarza medycyny sportowej, również pod kątem potencjalnych zagrożeń kardiologicznych.

Jakim badaniom kardiologicznym się ich poddaje?

To zależy od poziomu - nazwijmy to - zaangażowania sportowego, bo inaczej wygląda ocena stanu zdrowia osoby uprawiającej sport amatorsko, a inaczej zawodnika uprawiającego sport profesjonalnie. W pierwszym przypadku wystarczy wywiad lekarski, badanie EKG oraz badanie fizykalne pacjenta, natomiast w drugim -wykonuje się już o wiele bardziej zaawansowane badania serca i całego układu krążenia łącznie z echokardiografią, próbą wysiłkową itp. Niestety, wszystkie te badania są obarczone pewnym ryzykiem błędu.

Ponadto niektórych chorób serca, np. wrodzonych wad serca, może nie udać się wykryć podczas rutynowych badań medycznych. Z przekazów medialnych wynika, że przyczyną zasłabnięcia duńskiego piłkarza był zawał serca.

Czy u tak młodego człowieka, w dodatku piłkarza, dla którego wysiłek fizyczny to chleb powszedni, zawał serca jest w ogóle możliwy?

Jest możliwy. Są schorzenia kardiologiczne, które potrafią objawić się w sposób nagły i niespodziewany.

Większość z nas spotkała się już z terminem „nagłej śmierci sercowej”, wie, że jest coś takiego jak bardzo groźne zaburzenia rytmu serca i do czego używa się defibrylatora. Nagła śmierć sercowa może dotknąć każdego. Rocznie z jej powodu umiera więcej osób niż na raka płuc, raka piersi i HIV/AIDS razem wzięte. Natomiast zawał serca kojarzy się z chorobą wieńcową. Zawał serca i nagła śmierć sercowa to przecież nie to samo?

Zgon w zawale serca może właśnie mieć mechanizm nagłej śmierci sercowej. Na skutek pęknięcia blaszki miażdżycowej, wykrzepiania wewnątrz tętnicy wieńcowej dochodzi do jej nagłego zamknięcia, na co serce może zareagować częstoskurczem komorowym albo migotaniem komór, czyli zatrzymaniem krążenia. Inaczej mówiąc - mechanizm ten może skończyć się nagłym zgonem.

Takie nagłe zgony zdarzały się i zdarzają już podczas maratonów i innych wydarzeń sportowych. Najczęściej ich przyczyną jest choroba wieńcowa i zawał serca. Nagły zgon czy zawał serca mogą być pierwszym objawem choroby wieńcowej. Niektóre badania pokazują nawet, że tak się dzieje u jednej trzeciej, a nawet połowy pacjentów i że mogą one wystąpić u osób pozornie w pełni zdrowych.

Czy są jeszcze jakieś inne choroby serca, które trudno wykryć podczas rutynowych badań?

Są i jest ich sporo. Jedną z takich chorób strukturalnych serca jest kardiomiopatia przerostowa, inne to wady zastawkowe czy rzadkie choroby, tzw. kanałopatie - gdzie groźne arytmie występują rodzinnie na skutek defektów genetycznych. Jedna z kardiomiopatii, u której podłoża tkwi nieprawidłowy przepływ jonów, nazywana jest m.in. zespołem Brugadów. Jest to rzadka choroba genetycznie uwarunkowana. Inną chorobą jest zespół długiego QT, czyli wrodzony lub nabyty zespół, związany z komorowymi zaburzeniami rytmu serca. Charakteryzuje się występowaniem napadowego wielokształtnego częstoskurczu komorowego i zagrażającego nagłego zgonu sercowego. Nie zawsze można je wykryć podczas rutynowych badań.

Takie wrodzone anomalie dają czasem objawy dopiero na boisku, gdy przyspieszona akcja serca oraz wzrost poziomu adrenaliny i kortyzolu stanowią dodatkowe obciążenie, któremu serce nie jest już w stanie sprostać. Może być tak, że dopiero ekstremalny wysiłek fizyczny w połączeniu z silnym stresem związanym z ważnym meczem stają się czynnikiem wyzwalającym ukryte dotąd choroby serca.

Czy podejrzenie, że w danej rodzinie występują mutacje genetyczne predysponujące do bardzo niebezpiecznych schorzeń, np. arytmii czy innych chorób serca zagrażających życiu, pada dopiero wtedy, gdy któryś z jej członków - młody, zdrowy człowiek nagle umrze?

Nagły zgon młodego człowieka z reguły budzi podejrzenie, że u jego podłoża leżą predyspozycje genetyczne, zwłaszcza gdy był on wcześniej zdrowy. Jeżeli sekcja wykaże, że nie miał on żadnej ewidentnej choroby serca, wówczas należy poszukiwać np. przyczyn genetycznych. Warto wtedy wykonać badania diagnostyczne również u najbliższych krewnych. Między innymi właśnie kardiomiopatia przerostowa może występować rodzinnie. Również tendencja do choroby wieńcowej w młodym wieku u pacjentów z hipercholesterolemią (czyli bardzo podwyższonym poziomem cholesterolu) rodzinną uwarunkowana jest genetycznie i może predysponować do zawału serca czy nagłej śmierci sercowej w młodym wieku.

Takie rodziny trzeba otoczyć specjalną opieką?

Oczywiście. W naszym uniwersyteckim szpitalu funkcjonuje zarówno Poradnia Zaburzeń Rytmu Serca, a chorzy z tego typu zaburzeniami leczeni są w II Klinice Kardiologii kierowanej przez prof. Grzegorza Raczaka, w naszej klinice (czyli I Klinice Kardiologii) otaczamy opieką pacjentów z hipercholesterolemią rodzinną. Ponadto prowadzimy pacjentów z kardiomiopatią uwarunkowaną rodzinnie. Mamy np. pod opieką ojca i syna, którzy obaj wymagali - z powodu kardiomiopatii rodzinnej - przeszczepu serca. Niektóre choroby serca udaje się czasem wykryć wcześniej, np. na podstawie badania EKG, czasami badania ECHO czy lipidogramu, jak w przypadku hipercholesterolemii. Zawsze staramy się chorobę serca wykryć jak najwcześniej. Dlatego u osób, które zamierzają trenować sport amatorsko, należy przynajmniej wykonać EKG. Nie trzeba do tego kardiologa, lekarze rodzinni potrafią ocenić wynik takiego badania.

Mówi się, że wyczynowi sportowcy są częściej narażeni na nagłe zgony niż osoby nieuprawiające intensywnie żadnej dyscypliny sportowej. Czy to prawda?

Wyczynowy sport może być związany z ekstremalnym obciążeniem układu krążenia oraz wysokim poziomem stresu, co nie musi być zdrowe, a czasem bywa nawet niebezpieczne.

W kardiologii nastąpił w ciągu ostatnich 20 lat niebywały postęp. Czy jest jeszcze coś, czego o sercu nie wiemy?

Obawiam się, że jeszcze bardzo wielu rzeczy nie wiemy. Dla przykładu, nie znamy wszystkich czynników, które leżą u podstawy rozwoju chorób serca, nie potrafimy powiedzieć, który z tych czynników jest najważniejszy, najbardziej istotny w przypadku konkretnej, indywidualnej osoby. A tych czynników mogą być tysiące. Oczywiście, do najważniejszych należą: nadciśnienie tętnicze, palenie papierosów, wysoki poziom cholesterolu i cukrzyca, ale są też inne, nie do końca jeszcze zbadane, jak czynniki zapalne, infekcyjne. Nie wiemy, jak bakterie, które nam towarzyszą, oddziałują na uogólniony stan zapalny, na naszą masę ciała. W tych kierunkach toczą się badania naukowe. My, póki co, koncentrujemy się na tych głównych czynnikach ryzyka sercowo-naczyniowego, na które mamy wpływ albo poprzez zmianę stylu życia, albo poprzez możliwą interwencję farmakologiczną. Niewątpliwie dzięki temu, że kardiologia tak dynamicznie się rozwija, potrafimy zapobiegać chorobom serca, potrafimy je diagnozować i skutecznie leczyć.

Żyjemy przez to dłużej, za to bardziej narażeni jesteśmy na choroby wieku starszego, nowotwory, schorzenia neurologiczne, udary mózgu, choroby degeneracyjne, zespoły otępienne. Teraz te choroby zaczynają dominować w populacji. Można powiedzieć, że po części winni są temu kardiolodzy i prewencja sercowo-naczyniowa.

Rzadziej umieramy z powodu chorób serca?

Powiedziałbym, że coraz trudniej umrzeć na chorobę serca bezpośrednio. Dobrym przykładem prawdziwości tej tezy jest skuteczna pomoc udzielona duńskiemu piłkarzowi. Kiedyś nie miałby on żadnych szans przeżycia. A dziś - nikt nie czekał, aż przyjedzie karetka z zespołem ratowników i odpowiednią aparaturą. Aparatura, czyli defibrylator, była na miejscu, interwencja została podjęta natychmiast, pierwszej pomocy udzielił zawodnikowi nie profesjonalista, a kapitan zespołu. Eriksen był reanimowany, akcja się powiodła, do szpitala przetransportowano go, gdy już odzyskał świadomość.

Takie defibrylatory (w skrócie AED) jak ten na boisku, są rozmieszczone w różnych miejscach użyteczności publicznej: na lotniskach, w centrach handlowych, na dworcach, na stacjach benzynowych itp. Nie wymagają profesjonalnej obsługi, może je uruchomić każdy, działają automatycznie, same podpowiadają, co po kolei powinno się zrobić. Tak więc każdy z nas, dzięki postępowi technologicznemu, jest w stanie uratować człowieka.

Liczyła się każda minuta?

Dosłownie każda, bo już po 2-3 minutach w mózgu zachodzą nieodwracalne zmiany. Jeżeli nie podejmiemy działań natychmiast, to albo nie uda się nam uratować człowieka, albo on przeżyje, ale jego mózg będzie głęboko uszkodzony.

Mówiliśmy o ludziach zdrowych, a czy nagły zgon zagraża też życiu chorych na serce, którzy są leczeni?

Część takich osób również znajduje się w grupie ryzyka, czasem nawet wysokiego ryzyka. Takim pacjentom wszczepia się implantowane urządzenia - kardiowertery-defibrylatory (ICD) - pod skórę, a elektrody umieszcza się w sercu i chory jest tak naprawdę monitorowany przez cały czas. W razie wystąpienia arytmii potencjalnie groźnej dla życia, gdy komory lub przedsionki serca kurczą się zbyt szybko i bezładnie, to urządzenie jest w stanie zainterweniować i uratować chorego. ICD wywołuje wstrząs elektryczny i po kilku sekundach przywraca układ przewodzący serca do stanu prawidłowego i zapobiega nagłemu zatrzymaniu krążenia. Implantowane kardiowertery-defibrylatory są dziś dostępne dla każdego chorego, który wymaga takiego zabezpieczenia.

Po niedawnym incydencie na boisku Christian Eriksen nie jest już zdrowym człowiekiem. Czy jemu też trzeba będzie wszczepić kardiowerter-defibrylator, który będzie pilnował pracy jego serca, a w razie potrzeby zainterweniuje?

Nie znamy szczegółów medycznych tego zdarzenia ani jego następstw. W wielu przypadkach po zatrzymaniu krążenia, zwłaszcza bez odwracalnej przyczyny, konieczne bywa wszczepienie ICD.

Czy z wszczepionym ICD można nadal uprawiać sport profesjonalnie?

Najczęściej tak, ale zawsze taka poważna decyzja jest podejmowana indywidualnie po rozważeniu wszystkich okoliczności i stanu pacjenta.

Czy zawał serca, którego doznał duński piłkarz, raz na zawsze przekreśla jego szanse na dalszą karierę?

Z pewnością za wcześnie jest o tym przesądzać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Małpia ospa może być użyta jako broń biologiczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie