Dla USA liczyć się będą kraje stabilne, przestrzegające rządów prawa. Polska na razie jest postawiona do kąta

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Nie można mieszać relacji osobistych z interesami państwa. Dyplomatycznym błędem było gratulowanie Bidenowi tylko kampanii, potem przedłużające się oczekiwanie na decyzję elektorów, które osłabiały pozycję Polski w relacjach z nowym prezydentem – mówi dr Janusz Sibora.
Nie można mieszać relacji osobistych z interesami państwa. Dyplomatycznym błędem było gratulowanie Bidenowi tylko kampanii, potem przedłużające się oczekiwanie na decyzję elektorów, które osłabiały pozycję Polski w relacjach z nowym prezydentem – mówi dr Janusz Sibora. Fot. Marek Szawdyn / Polska Press
Zostaliśmy postawieni do kąta przez amerykańską dyplomację, która już nie będzie uprawiana za pomocą Twittera – mówi dr Janusz Sibora, historyk dyplomacji, ekspert protokołu dyplomatycznego.

Nie było telefonu prezydenta USA Joego Bidena do prezydenta RP Andrzeja Dudy, nie zadzwonił też szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken.

Takiego telefonu od Bidena chyba długo nie będzie. Podobnie jak osobistego spotkania Joego Bidena z prezydentem Dudą. Jeden z 30 pierwszych telefonów Blinken wykonał m.in. na Ukrainę. Był to 25. telefon w kolejności. 23. była Szwecja, która ma bardzo ważne zadania w ramach OBWE. W tym momencie, co można wywnioskować z zapisu tej rozmowy, to właśnie Szwecja jest dla USA najważniejszym partnerem w regionie – stabilnym, przewidywalnym, potrzebnym. 26. telefon Blinken wykonał do Szwajcarii, która pomaga Stanom w Iranie.

Do Polski skierowany był za to telefon Jake’a Sullivana (National Security Advisor), którego odpowiednikiem w polskiej dyplomacji pałacowej jest doradca prezydenta Dudy, szef BBN Paweł Soloch.

Jake Sullivan to człowiek od bezpieczeństwa. Obecność militarna USA w naszym kraju i cała wschodnia flanka NATO były elementem tej rozmowy?

Jake Sullivan jest jednak urzędnikiem niższej rangi niż Antony Blinken. W dodatku obie strony postrzegają efekty tej rozmowy nieco inaczej. Prezydencki minister Krzysztof Szczerski obwieścił na konferencji prasowej dobrą nowinę niczym jakiś sukces, wspominał m.in., że otwarte zostały perspektywy spotkania prezydentów obu krajów oraz że priorytety relacji polsko-amerykańskich się nie zmieniły.

Według mnie jednak, one się co najmniej rozmyły. Wiemy, że prezydent Biden zawiesił decyzję Trumpa o zmniejszeniu kontyngentu z Niemiec, z którego część miała zostać przebazowana do Polski. Zatem wnioskować należy, że bliżej granicy z Rosją tych kilkuset amerykańskich żołnierzy stacjonować nie będzie. Nie pytają jednak o tę kwestię ani media, ani urzędowi analitycy, nie mówiąc już o politykach opozycji. Moim jednak zdaniem, chodziło w telefonie Jacka Sullivana o dwie bieżące kwestie ważne dla polityki amerykańskiej – ustalenie wspólnych stanowisk dotyczących Aleksieja Nawalnego w Rosji oraz kwestii Białorusi. Sam komunikat amerykański opisujący rozmowę z polską stroną zawiera jedno uniwersalne zdanie, które może odnosić się do Rosji, Białorusi, ale też Węgier i Polski.

Chodzi o rządy prawa?

W dyplomatycznych komunikatach, to, co najważniejsze, często jest na końcu. Tak jest i tutaj. Administracja USA, mówił o tym zresztą w przemówieniu sam Joe Biden, podkreśla, że będzie wzmacniać demokrację, praworządność i prawa człowieka, w tym mniejszości LGBT. Przypomina mi to trochę rozmowę prezydenta Dudy z Obamą w czasie szczytu NATO w Warszawie, gdy ówczesny prezydent USA mówił o zaniepokojeniu stanem przestrzegania praworządności, instytucji demokratycznych w Polsce. Andrzej Duda wówczas się zaczerwienił.

Jake Sullivan podkreślił znaczenie polityki klimatycznej – inaczej rozumianej niż my to czynimy – oraz projektu Trójmorza. Nowa administracja rozwadnia to i wpisuje wszystko w pojemne pojęcie rewitalizacji stosunków transatlantyckich. Ten telefon pokazuje nam także, jak będzie działać teraz dyplomacja USA.

Ameryka wróciła, dyplomacja wróciła – tak mówił Biden w czasie jednego ze swoich wystąpień.

Departament stanu został wyróżniony poniekąd przez nowego prezydenta USA – był pierwszym, który odwiedził Joe Biden. Tym samym wskazał rolę dyplomacji w czasie jego rządów. Biden sam wskazał, że musi nastąpić jej odbudowa. Określił, że jest ona po rządach Trumpa tak zniszczona, że potrzebuje fizycznych zmian, czyli wymiany nominatów poprzedniego prezydenta na zawodowych dyplomatów.

Biden mówi też o „public diplomacy”, czyli szerokim ujęciu pracy dyplomatycznej. Na pewno nie będzie to dyplomacja twitterowa. Konieczna będzie też zmiana roli dyplomacji amerykańskiej na świecie. Odnotować należy słowa „destiny”, rozumiane jako misję wzmacniania demokracji, co nie pozwala na nieobecność USA na arenie międzynarodowej.

Trump niszczył profesjonalną amerykańską dyplomację. Niemniej to jest wciąż na arenie międzynarodowej potężna machina, wielka osiemnastokołowa ciężarówka poruszająca się wśród aut osobowych, tyle że nieco zepsuta, z kilkoma częściami stworzonymi w chałupniczych warsztatach. Będzie działać o wiele lepiej, gdy części zostaną wymienione na oryginalne.

Obecna administracja jest dość dobrze przygotowana do tej roli. Obama i Biden popełnili sporo błędów w Syrii, Afganistanie, chociażby. Oni zdają sobie z tego sprawę, mieli zresztą cztery lata na przemyślenia. Natomiast studziłbym zachwyty – Amerykanie, mimo że Biden będzie twardy wobec Putina, Chin, to będą uprawiać realpolitik, z perspektywy amerykańskiego przywództwa światowego. Mamy już pierwszy efekt – rozmowa telefoniczna Bidena z Putinem dała obu dwa-trzy lata na wynegocjowanie nowego układu o redukcji zbrojeń.

Wspominał Pan, że szanse na przyjazd nowego prezydenta USA do Polski w najbliższym czasie są niewielkie.

Biden przyjedzie, jeśli będą tego wymagały interesy strategiczne USA. Analizując listę 30 telefonów Bidena i Blinkena, widać, że Polska nie łapie się do „pierwszego koszyka” priorytetowych partnerów USA. Więcej – postawiono nas na razie do kąta.

Najłatwiej o spotkanie Duda-Biden będzie w czasie szczytów NATO i wrześniowego Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Nasza dyplomacja będzie o to zabiegać i miejmy nadzieję, że nie będzie to spotkanie przy windzie.

Nowa administracja amerykańska zapamiętała spóźnione gratulacje dla Joego Bidena od Andrzeja Dudy i jego osobistą relację z Donaldem Trumpem?

Z całą pewnością wszystkie te mało profesjonalne, niestandardowe zachowania polskiej dyplomacji pałacowej zostały w Waszyngtonie odnotowane. Dyplomatycznym błędem było gratulowanie Bidenowi tylko kampanii, potem przedłużające się oczekiwanie na decyzję elektorów osłabiało pozycję Polski. Co gorsza, prezydent Duda indagowany w słynnym wywiadzie telewizyjnym o tę kwestię, twierdził uparcie, że wszystko odbyło się zgodnie z zasadami, gdy tymczasem jego decyzje są nie do obrony. Według mnie, to był pokaz słabości naszej dyplomacji, brak wyczucia realpolitik. Nie można mieszać relacji osobistych z interesami państwa.

Komentatorzy wskazują, że w czasie prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego inwestowano w kontakty z otoczeniem kandydata Demokratów na prezydenta USA Barracka Obamy.

To był bardzo dobry kierunek działań. Dyplomacja – jak powiedział Kissinger – wymaga szerokich horyzontów i długiego oddechu.

Lady Gaga, Jennifer Lopez, Państwo Obama, Bush i Clinton na ...

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie