Bytów: Austriacki sąd pozbawił Wojciecha Pomorskiego praw rodzicielskich

Marcin Pacyno
Wojciech Pomorski przegrał batalię o prawa rodzicielskie
Wojciech Pomorski przegrał batalię o prawa rodzicielskie Marcin Pacyno
Austriacki sąd pozbawił praw rodzicielskich Wojciecha Pomorskiego z Bytowa. Mężczyzna od ośmiu lat walczył o prawo do widzenia dwóch córek, które po rozwodzie odebrała mu żona Niemka. Kobieta uciekła do Austrii. Pomorski twierdzi, że wyrok zapadł bez jego wiedzy. Składa więc skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

- Byłem w szoku, gdy zadzwonili do mnie znajomi z Austrii i poinformowali, że 20 stycznia w gazecie "Die Presse" ukazał się artykuł opisujący moją sprawę. Napisano w nim wprost, że już nie mam praw rodzicielskich. Wyrok zapadł na początku roku, ale o tym nie poinformował mnie nawet mój austriacki adwokat z urzędu. Stwierdził jedynie, że nie miał do mnie kontaktu - opowiada Pomorski.

Zapewnia jednocześnie, że artykuł "Kein Zwang zu ausländischem Kulturunterricht", czyli "Nie ma przymusu nauki obcej kultury", jest kłamliwy. - Nigdy wcześniej nie byłem pozbawiony praw rodzicielskich, co sugeruje autor tego artykułu - mówi Pomorski.

Mieszkańca Bytowa praw rodzicielskich pozbawił sąd ostatniej instancji. Pomorskiemu zostało już tylko złożenie wniosku o kasację wyroku przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Bytowianin chce skorzystać z tej szansy.

- Może to i dobrze, że taki wyrok zapadł, bo po latach batalii o prawo do kontaktu z dziećmi w moim ojczystym języku, o możliwość pielęgnowania polskiej historii i kultury, może w końcu rozpocznie się proces obnażający działalność niemieckiego czy austriackiego Jugendamtu [urzędu ds. dzieci i młodzieży - dop. red.] - komentuje Pomorski.

Problemy Wojciecha Pomorskiego rozpoczęły się w lipcu 2003 roku. Po rozstaniu z żoną Niemką stracił kontakt z dziećmi (kobieta zabrała je ze sobą). Przez kolejne lata walczył o możliwość widzeń z córkami. Gdy wniósł o prowadzenie z nimi rozmów w języku polskim, stracił prawo do widzeń. W ciągu ośmiu lat rozmawiał z nimi trzy razy - raz w 2005 roku, dwa razy w 2006 i kilka godzin w ubiegłym roku.

Walczący o córki ojciec założył Stowarzyszenie Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech, które skupia rodziców w podobnej sytuacji. Teraz przygotowuje dokumenty, które złoży w Trybunale Praw Człowieka. Termin zgłoszenia sprawy mija w czerwcu. - Będę walczył przez kolejne lata - zapowiada Pomorski.

CZYTAJ WIĘCEJ
Wojciech Pomorski od 5 lat walczy o dzieci
Jugendamt pod lupą
Wojciech Pomorski z Bytowa nie poddał się w walce o córki

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
deBABELizacja

e p o z n a n . p l / b l o g i - b l o g - 2 1 3 - 7 9 9 6

A
Akodymos

Germanizacja otwiera na Praindogermanizacje vel deBABELizacje: e*********/blogi-blog-213-7996

A
Aleksandra

Chcieli by zabrać język, ojca i wszystko co ma z nim cokolwiek wspólnego. To standard u właścicielek dzieci (matkami takie nieodpowiedzielne chore babska zwać, które tak przedmiotowo traktują dzieci - by było głupie). Siły i wiele wytrwałości życzę Panu Panie Pomorski! Niech Pan nie daje za wygraną, bo to Pana dzieci i one kiedyś to wszystko zrozumieją, o czym teraz pewnie nawet nie wiedzą. Im ta kobieta i niemiecko-austriackie urzędy z duchem Hitlera i innych bandytów wojennych robią wielką krzywdę... Pan jest odpowiedzialnym ojcem, nie pozwala i nie zgadza się na to wszystko. Dobrze Pan robi! Tego bym sama oczekiwała od swojego ojca, gdybym była na miejscu Pana córeczek... Od razu widać jak Pan bardzo musi je kochać, skoro tak długo i wytrwale Pan o nie walczy na wszelkich frontach. To masa walki, pieniędzy i wkładu emocjonalno-intelektualnego. Niech Pan się nie zmęczy i wytrwa do finału. Córki do Pana prędzej czy później wrócą - ale już same. I już nikt nie będzie im mieszał w ich kochających swojego Tatusia serduszkach i główkach.
Pozdrawiam z serca.
Aleksandra

J
Jolka

Śledzę od lat walkę Pana Pomorskiego o godność Jego i Jego Córeczek i prawo do ich spotkań. Teraz dowiaduję się, że Oni jeszcze nawet Dziadkom i całej polskiej rodzinie tego zabraniają. Ale....niemcy (austriacy to to samo - ponoć są jeszcze gorsi i wiadomo skąd jest ten zwyrodnialec Hitlerek) to właśnie (nieludzcy) niemcy (specjalnie pisane z małej litery). Życzę powodzenia w walce i...wytrwałości Panie Pomorski i Pana Rodzinie. Niech Pan się trzyma. Super, że założył też Pan Polskie Stowarzyszenie, które pomaga ludziom w takich skandalicznych przypadkach (strony: www.dyskryminacja.de). Podziwiam Pana. To jest Ojciec, Kaszub i Polak nie jakiś śmieć. Tak się walczy! Uczcie się wszyscy od Pana Pomorskiego. Pozdrawiam Jolka

m
maria

No tak, SPOSOB NA ZYCIE, czy ten pan POZA WALKA ze swoja zona, jej rodzicami, konsulatem polskim, srodowiskiem przykoscielnym, urzedami niemieckimi i sadem w Hamburgu robil w swoim zyciu jeszcze cos POZYTECZNEGO, czego nie mozna by nazwac WALKA !!! Juz gdzies sie wpisalam, pojechalam, sprawdzilam, tam i tutaj. Przeciez tu sie urodzil, chodzil do szkoly, znaja, pamietaja, tu i w Hamburgu, w Bergedorfie, skad pochodzi jego byla zona. I tak dlugo go znosila, na mnie by nie zdazyl podniesc swojej reki, trenowalam judo. Jak czytam te wpisy, to nie chce sie wierzyc, jak mozna grac na ludzkich emocjach, gdy w gre wchodzi los dzieci. Nie dajcie sie manipulowac! Zainteresowalo mnie samo zjawisko poczatkowego poparcia najwyzszych wladz panstwowych i powolne, ale stanowcze wycofanie sie z tej sprawy. Sprawdzili, ja jeszcze po nich, trafilam na slady i pytam sie, dlaczego nie robi sie tego najpierw. Odpowiedz znam, mam nadzieje, ze wielu z branzy rowniez zna odpowiedz. Byla tam taka gazeta Kurier, tam tez pozostawil po sobie slady. Wpierw sie sprawdza, a dopiero pisze. Na tym polega rzetelne dziennikarstwo.

O
Oleńka

śChcieli by zabrać język, ojca i wszystko co ma z nim cokolwiek wspólnego. To standard u właścicielek (matkami takie nieodpowiedzielne babska zwać - by było głupie) dzieci. Siły i wiele wytrwałości życzę Panu Panie Pomorski! Niech Pan nie daje za wygraną, bo to Pana dzieci i one kiedyś to wszystko zrozumieją, o czym teraz pewnie nawet nie wiedzą. Im ta kobieta i niemiecko-austriackie urzędy robią wielką krzywdę... Pan jest odpowiedzialnym ojcem i nie pozwala i nie zgadza się na to wszystko. Dobrze Pan robi! Tego bym sama oczekiwała od swojego ojca, gdybym była na miejscu Pana córeczek. Od razu widać jak Pan bardzo musi je kochać, skoro tak długo i wytrwale Pan o nie walczy na wszelkich frontach. To masa walki, pieniędzy i wkładu emocjonalno-intelektualnego. Niech Pan się nie zmęczy i wytrwa do finału. Córki do Pana prędzej czy później wrócą same. I już nikt nie będzie im mieszał w ich główkach.
Pozdrawiam z serca.
Oleńka

j
juska

Niemieckie jugendamty zaczynają stosowac stare dobry metody III rzeszy wyraźnie. Te urzędy robią co chcą. Skarga za skargą i wszystko idzie w próżnie. Na publi.pl znajdziecie więcej takich historii.

n
nielogicznie myslacy

Widzialy galy co braly.Trzeba bylo z Polka dzieci poczac.Nie byloby problemu.Placi pan Pomorski alimenty na dzieci?Chyba nie , inaczej bylby osiagalny dla swego adwokata.

Dodaj ogłoszenie