reklama

Asseco Prokom przegrał z Panathinaikosem Ateny 65:75 (zdjęcia)

Paweł DurkiewiczZaktualizowano 
Asseco Prokom próbował walczyć z Panathinaikosem. Różnica klas była jednak bardzo widoczna

Nie było sensacji w meczu Asseco Prokomu Gdynia z mistrzem Euroligi Panathinaikosem Ateny. Reprezentant Polski w europejskiej elicie robił co mógł, jednak goście potwierdzili swoje olbrzymie możliwości . Gdynianie przegrali zasłużenie 65:75 i po czterech kolejkach Euroligi mają bilans 1-3.

Tego dnia mało kto liczył na niespodziankę. Możliwości kadrowe obu zespołów trudno porównywać, a nikt nie ma wątpliwości, że goście to faworyt nie tylko "gdyńskiej" grupy D, lecz również całej Euroligi. W dodatku Greków z pewnością rozdrażniła ostatnia porażka z Realem Madryt. W tej sytuacji bukmacherzy mogli oferować wysokie stawki dla typujących wygraną Asseco Prokomu.
Przed pierwszym gwizdkiem życzenia urodzinowe od kibiców odebrał trener Tomas Pacesas.

Popularny "Pacek" nie mógł być zadowolony z przebiegu pierwszych minut meczu. Jego gracze byli zagubieni w ataku i nie potrafili wypracować sobie dogodnych pozycji do rzutu. Z kolei ateńczycy bezlitośnie trafiali z dystansu, co szybko dało im prowadzenie (6:14). Po przerwie wziętej przez ławkę Asseco Prokomu na parkiecie pojawili sie Qyntel Woods i nowy zawodnik ekipy z Gdyni, Lorinza Harrington. Nieco ożywienia wniósł - jak zwykle - ten pierwszy, jednak Panathinaikos to klasa sama w sobie. Koszykarze serbskiego trenera Zelimira Obradovicia wydawali się dwa razy szybsi w każdym ruchu i można było odnieść wrażenie, że mogliby przeprowadzać akcje z zasłoniętymi oczami. Po dziesięciu minutach gry gdynianie tracili do Panathinaikosu już 12 punktów.

W drugiej kwarcie sytuację mistrzów Polski poprawiły nieco trójki Jana-Hendrika Jagli i Daniela Ewinga. Problemem była jednak wyborna dyspozycja strzelecka amerykańskiego snajpera gości Drew Nicholasa, który "pilnował" bezpiecznej przewagi swojego zespołu. Już do przerwy były król strzelców Euroligi miał na koncie 5 trafień zza linii 6.25, w tym co najmniej dwa z zupełnie nieprawdopodobnych pozycji!

Po zmianie stron w dalszym ciągu na boisku dominował Panathinaikos. Nicholas nie popisywał się już "kosmicznymi" rzutami, ale nie oznaczało to wcale kłopotów gości, którzy zaserwowali gdyńskiej publiczności pokaz kombinacyjnej gry zespołowej.

Rozgrywający z Grecji konsekwentnie dogrywali piłki potężnemu środkowemu z Czarno- góry Nikoli Pekoviciowi, z którym nie mógł sobie poradzić ani Pape Sow, ani Adam Hrycaniuk. Niewiele gorszy był zmieniający go młody Gruzin, Giorgi Shermadini.

Fatalny w skutkach okazał się moment dekoncentracji gdynian pod koniec trzeciej kwarty. Ateńczycy bezwzględ-nie wykorzystywali proste błędy gospodarzy i seryjnie punktowali po przechwytach i zbiórkach w ataku, błyskawicznie uzyskując ponad 20-punktową przewagę.

Mimo że w ostatnich minutach spotkania wynik był rozstrzygnięty, gospodarzy stać było na pokazanie kilku niezłych akcji, a gwiazda Panathinaikosu i europejskiej koszykówki w ogóle - Vassilis Spanoulis - na pewno zapamięta potężny blok ze strony najlepszego w Asseco Prokomie Jagli. Dzięki ambitnej grze gdynianie zniwelowali różnicę do 10 punktów na koniec meczu.

Reprezentant Polski w europejskiej elicie zgodnie z oczekiwaniami zszedł z parkietu pokonany, nie można jednak mówić o wielkim rozczarowaniu. Komplet widzów w gdyńskiej hali brawami nagrodził momenty niezłej gry ich ulubieńców. Zapewne długo jeszcze przyjdzie nam poczekać na wygraną polskiej drużyny w starciu z mocarzem klasy Panathinaikosu. Póki co - różnica klas jest po prostu za wysoka.

W kontekście planów awansu do Top 16 kluczowy dla mistrzów Polski będzie mecz w Moskwie. Za dwa tygodnie gracze Pacesasa odwiedzą miejscowe Chimki i wówczas zwycięstwo będzie na wagę złota.

W innym wczorajszym meczu grupy D Real Madryt rozgromił na wyjeździe koszykarzy z Oldenburga 101:64

Asseco: Jan-Hendrik Jagla 17 (7 zb.), Daniel Ewing 16 (4x3), Qyntel Woods 15, David Logan 12, Pape Sow 3, Ronnie Burrell 2, Junior Harrington 0, Adam Łapeta 0, Piotr Szczotka 0, Adam Hrycaniuk 0

Panathinaikos: Nikola Pekovic 17, Drew Nicholas 17 (7 zb., 5x3), Dimitris Diamantidis 8, Georgi Szermadini 8, Nick Calathes 6, Vasileios Spanoulis 5, Milenko Tepic 4, Jurica Golemac 4, Stratos Perperoglou 3, Antonis Fotsis 3

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie