Spółka produkująca tzw. piwa rzemieślnicze AleBrowar uruchomiła już w Lęborku własny browar. Dlaczego w Lęborku? Bo stąd pochodzi Arkadiusz Wenta, jeden ze współzałożycieli. Dlatego wybór był oczywisty.

AleBrowar to jeden z pierwszych browarów rzemieślniczych w Polsce, działający od 2012 roku. Browar założyły trzy osoby Arkadiusz Wenta, Michał Saks i Bartosz Napieraj. Do tej pory marka funkcjonowała w formie kontraktowej, czyli piwo oparte na swoich recepturach warzyła w browarze Gościszewo pod Malborkiem. Teraz piwo będzie warzone w Lęborku, skąd pochodzi jeden ze współzałożycieli.

Nowy zakład daje nowe możliwości

Nowy zakład w Lęborku przy ulicy Pionierów ma ponad 1120 m kw. Budowa trwała rok, a pierwsze warzenie odbyło się 24 stycznia br.

- W tej chwili produkujemy 4300 hektolitrów piwa rocznie. Do tej pory produkcja odbywała się na wydzierżawionych mocach browaru Gościszewo - opowiada Arkadiusz Wenta, współwłaściciel marki AleBrowar. - Browar w Lęborku to nasza własna inwestycja i w tej chwili przenosimy całą produkcję właśnie tutaj. Produkcja będzie odbywać się stale. Planujemy zwiększyć ją do maksymalnie 20 tysięcy hektolitrów rocznie. W tej chwili nasze piwa sprzedajemy w całej Polsce, mamy też dwa lokale firmowe we Wrocławiu i Gdyni.

- Wysyłamy też piwa na eksport do Włoch, Francji, Finlandii, Estonii, Białorusi, Anglii, Hiszpanii - dodaje Bartek Napieraj, brand manager marki, współwłaściciel. - W ofercie mamy ponad 30 różnych piw (styli) i właśnie one oraz całkowicie nowe będą warzone w Lęborku.

Swoją ofertę AleBrowar podzielił na dwie części. Pierwsza to piwa, które będą warzyć przez cały rok, czyli m.in. ich sztandarowy produkt: Rowing Jack, a także Black Hope, Amber Boy i Sweet Cow. To ostatnie jest jedynym uwarzonym na polskim rynku piwnym tzw. milk stoutem, do którego dodaje się laktozę (cukier niefermentowany przez drożdże mleczne nadający posmak mleka w piwie). Druga część oferty to piwa sezonowe - Lady Blanche, Naked Mummy (piwo o dyniowym posmaku warzone na halloween).

Czytaj również: Biznesmen ze Starogardu Gd. stworzył Browar Kociewski

Poszli za rewolucją, która nadciągnęła z USA

A wszystko zaczęło się od miłości. Miłości do piwa.

-Los spotkał mnie z moim wspólnikiem Michałem ponad 7 lat temu - opowiada Arkadiusz Wenta. - Warzyliśmy piwo w domu, jako piwowarzy domowi, Michał jako piwowar zawodowy. Zafascynowani byliśmy nowymi smakami, rozszerzaniem horyzontów. Zapatrzyliśmy się na piwną rewolucję, która przyszła do nas ze Stanów Zjednoczonych. Zaczęliśmy tworzyć nowe smaki piwa. Ściągaliśmy różne rodzaje chmielu: nowofalowe, nowozelandzkie, amerykański, australijskie. Stosowaliśmy różne dodatki, szukaliśmy informacji w w prasie, na zagranicznych portalach. Gdzie to się szybciej rozwinęło. Wtedy, jeszcze w domu, zrobiliśmy parę fajnych piw. Kiedy to wypaliło, postanowiliśmy z naszymi pomysłami wyjść dalej.

Górna fermentacja dla smakoszy

AleBrowar warzy tzw. piwa rzemieślnicze górnej fermentacji. To piwa dla smakoszy. Robione z najlepszej jakości składników, z pasją.

- Piwa górnej fermentacji to tzw. Ale, stąd też nasza nazwa: AleBrowar. Ta metoda warzenia pozwala na większą kreatywność, dodawanie interesujących dodatków. Jest też różnica w samym sposobie fermentacji i temperaturze, jaka jest potrzebna do uwarzenia takiego piwa oraz jego fermentacji - opowiadają właściciele. - Tworząc takie piwo, można grać słodem, temperaturą, dodatkami. Z tych eksperymentów wychodzą potem piwa, z których każde jest indywidualnością. O zawartości alkoholu od 2,3 do ponad 10 procent. Całej gamie posmaków: posmaku kawy, cappuccino, cytrusów, palonego słodu, owoców.

- Nie używamy pasteryzacji, polepszaczy, przyspieszaczy. Jest jak Bóg przykazał - mówi Arkadiusz Wenta.

To też znaczy, że piwa rzemieślnicze do tanich nie należą. Robione z najlepszej jakości składników, często długo leżakują. Dlatego nie znajdziemy ich na półkach supermarketu. Choć, kto wie.

- Rośnie świadomość konsumentów i coraz częściej w wielkich marketach można spotkać piwa rzemieślnicze naszych kolegów, którzy wcześniej się zarzekali, że nigdy tam nie trafią. Myślę, że to tylko kwestia czasu i że jest to nieuniknione, że i my tam będziemy - mówi Arkadiusz Wenta.