Zdrowie Polaków na ruszcie: dym z grilla szkodzi jak smog i papierosy!

Redakcja
Unsplash
Polacy kochają grillować. Nie bez powodu grillowanie nazywane bywa naszym „narodowym sportem”. Z badań przeprowadzonych przez sondażownię KANTAR - na zlecenie jednej z sieci hipermarketów – wynika, że blisko 40 proc. Polaków sezon grillowy rozpoczęło już w maju. Jednak to na miesiące wakacyjne przypada kulminacyjny moment polskiej pasji do grillowania. Tymczasem badania dowodzą, że dym z grilla może nas truć podobnie do tego, jak truje nas smog czy... dym z papierosów!

Bez mięsa ani ruszt

Aż 85 proc. grillujących rodaków najczęściej wrzuca na ruszt mięso, głównie – kiełbasę i karkówkę. 75 proc. grilluje pieczywo, a 39 proc. – warzywa, czasem nawet i owoce. Niestety, nieodłącznym elementem grillowania w Polsce są również... alkohol i papierosy.

Trzech na czterech grillujących Polaków (74 proc.) przyznaje, że nie wyobraża sobie grilla bez alkoholu. Po kiełbasce z grilla przychodzi łyk złocistego trunku albo i czegoś mocniejszego, a następnie niestety, zaciągnięcie się dymem z papierosa. W Polsce pali blisko 26 proc. społeczeństwa – w większości są to mężczyźni, wśród których papierosy pali nawet co trzeci.

Okazuje się, że dym – ten z grilla i ten papierosa – mają wiele wspólnych cech. Z badania przeprowadzonego przez naukowców z Politechniki Warszawskiej wynika, że obydwa mają wysoce toksyczny charakter. Związki powstające podczas spalania węgla, drewna, oleju lub gazu – w zależności od rodzaju stosowanego opału do grilla – niejako „przyklejają się” do potraw leżących na ruszcie, a potem trafiają do naszego żołądka. Podobnie zresztą jak te powstające podczas spalania tytoniu i trafiające do dymu papierosowego, które później „przyklejają się” do płuc palaczy.

Wspólnym mianownikiem dymu z grilla i dymu z papierosów jest proces spalania, w czasie którego powstaje najwięcej szkodliwych, a także rakotwórczych związków chemicznych.

Temperatura ma znaczenie

W dymie z grilla są lotne i półlotne związki organiczne na bazie węgla, działające drażniąco na drogi oddechowe, mogące wywoływać alergie, astmę i choroby wątroby.

Są wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), powstające podczas spalania (węgla, drewna, oleju lub gazu) i wytapiania tłuszczu z grillowanego mięsa. Są pyły zawieszone (PM), czyli mikroskopijne cząsteczki o działaniu toksycznym, działające na nasze płuca podobnie jak smog. Jest tlenek węgla (CO), popularnie określany jako czad. Jego wysokie stężenia w dymie z grilla są spodowodane bardzo wysoką temperaturą, a wdychanie go powoduje spadek nasycenia krwi tlenem, negatywnie wpływając przez to na funkcjonowanie mózgu i serca oraz innych organów ludzkiego ciała. Wreszcie, w dymie z grilla są tzw. aminy heterocykliczne (HCA) – obecne zwłaszcza w tych potrawach, które przeleżały na grillu zbyt długo i w rezultacie uległy zwęgleniu. Poziomy HCA rosną wraz z temperaturą i czasem grillowania.

Wiele tych związków, jak wskazują naukowcy z Politechniki Warszawskiej, występuje również w dymie z papierosów. Badacze z polskiej uczelni oszacowali, że grillowanie 200 gramów kiełbasy na grillu węglowym dostarcza do organizmu nawet sto razy więcej rakotwórczego benzoapirenu niż wypalenie 20 papierosów! To właśnie tę formę grillowania naukowcy z Politechniki Warszawskiej uznali za najbardziej szkodliwą i niebezpieczną dla zdrowia. Według ich analiz najgrosze jest grillowanie potraw na grillu opalanym brykietem węgla drzewnego: powstaje wtedy 13 z 16 rakotwórczych wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), które brali pod lupę badacze z Politechniki. Najmniej toksyczne w tym badaniu okazały się grille gazowe.

Bez zapalniczki

Dla miłośników grillowania informacja, że dym z grilla ma właściwości równie szkodliwie, jak dym z papierosów może być szokująca. Równie szokujący może być fakt, że nawet palacze

papierosów mają problem z prawidłowym wskazaniem tego, co najbardziej truje w papierosach.

Niektórzy z nich całe zło błędnie przypisują uzależniającej nikotynie, choć ta nie jest uznawana za substancją rakotwórczą przez WHO. Nie uznaje się jej również za główny czynnik ryzyka związanego z paleniem papierosów. Brytyjska Narodowa Służba Zdrowia (NHS) oraz Agencja ds. Zdrowia Publicznego Anglii (PHE) działające przy rządowym Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej wyraźnie podkreślają, że obecna w papierosach nikotyna nie jest główną przyczyną powstawania raka płuc, chorób sercowo-naczyniowych czy przewlekłej obturacyjnej choroby płuc – a to 3 najczęstsze chorób diagnozowanych u palaczy, które mogą prowadzić do ich przedwczesnej śmierci. Za ich rozwój odpowiada dym papierosowy! A konkretnie: zawarte w nim substancje rakotwórcze i toksyczne, powstające w największych ilościach właśnie podczas palenia tytoniu.

Tytoń poddany działaniu wysokiej temperatury spala się na popiół – podobnie jak węgiel na grillu. To wtedy papieros wydziela dym i ciała smoliste. Wdychana przez palacza siwa zawiesina to chemiczna mieszanka, która truje również osoby przebywające w jego towarzystwie. Biernemu paleniu, czyli wdychaniu dymu tytoniowego przez osoby niepalące, co roku przypisuje się około 1 miliona z 8 milionów zgonów spowodowanych paleniem papierosów.

Z tego powodu brytyjskie organizacje zalecają palaczom przejście z papierosów na – w ich ocenie – mniej szkodliwe, bo pozbawione dymu urządzenia alternatywne, w których nie dochodzi do procesu spalania. Zalicza się do nich e-papierosy i podgrzewacze tytoniu. Badania dla jednego z urządzeń podgrzewających tytoń wykazały, że zastąpienie spalania tytoniu jego podgrzewaniem skutkuje powstaniem aerozolu z nikotyną, w którym zamiast 7 tys. związków chemicznych jak w papierosie dochodzi do formowania około 532 związków.

Nie ma dymu bez ognia

Są sposoby nie tylko na grillowanie mniej uciążliwe dla nosa, ale i zdrowia - własnego oraz innych. Przede wszystkim – trzeba kontrolować temperaturę, która ma w tym procesie największe znaczenie. Nie bez powodu Amerykanie, czyli naród, który

wymyślił grillowanie i uczynił je swoim skarbem narodowym, mają dwa słowa na oznaczenie tej formy przygotowywania posiłków.

Pierwsze to „barbecuing”. Drugie to „grilling”. Różnica między nimi tkwi w temperaturze. „Barbecue” oznacza niższą temperaturę i wolniejszy proces przygotowywania posiłku na grillu. Popularniejszy nad Wisłą „grilling” to z kolei proces szybki i zachodzący w wysokiej temperaturze. W całym procesie chodzi o to, aby utrzymać możliwe niską temperaturę, żeby nie doprowadzić do procesu spalania i uwolnienia się największej ilości trujących związków.

Co ciekawe, podobnie rzecz ma się z... dymem z papierosów. Tytoń zaczyna palić się w temperaturze około 400 stopni Celsjusza. Ogrzanie go do niższej temperatury spowoduje, że się nie spali, a więc nie przejdzie w dym i substancje smoliste. Na tej zasadzie działają urządzenia alternatywne do papierosów: podgrzewają one tytoń lub płyn z nikotyną, ale zamiast dymu powstaje w nich aerozol z nikotyną i mniejszą zawartością szkodliwych substancji. Dymu mogą więc uniknąć sami palacze!

Dymu z grilla też można uniknąć. Jak? Zastępując choćby węgiel drzewny np. butlą gazową. Zawsze jednak trzeba mieć na oku temperaturę panującą na ruszcie, żeby uniknąć zwęglenia położonych na nim frykasów. Należy też regularnie obracać mięso, żeby zmniejszyć wytwarzanie się szkodliwych HCA.

Dobór mięsa na grilla również ma znaczenie: lepiej wybierać to chudsze i bez przerostów, żeby ograniczyć wytapianie się tłuszczu na rozżarzony węgiel, jeśli ktoś woli grillować w tradycyjny sposób. Przed samym posiłkiem trzeba też koniecznie usunąć zwęglone części z grillowanego mięsa lub warzyw. A po grillowaniu koniecznie wyprać zadymione ubrania, ponieważ nasiąkają one nie tylko zapachem, ale i niewidocznymi dla oka szkodliwymi toksynami oraz pyłem zawieszonym. Najzdrowiej byłoby jednak... gotować na parze.

Podobnej rady można byłoby udzielić miłośnikom papierosowego „dymka”. W ich przypadku bezwzględnie najlepszym wyjściem jest po prostu przestać palić. Tym bardziej, że według doniesień naukowców zapalenie papierosa po obfitym posiłku działa na organizm palacza szczególnie wyniszczająco. Zalecenia jednak swoje, a praktyka swoje, bo Polacy papierosy rzucają niechętnie. Pod tym względem jesteśmy na szarym końcu, w gronie trzech państw Unii Europejskiej. Gdy zatem rozstanie z paleniem okazuje się zbyt trudne, można chociaż... uwolnić się od samego dymu.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Materiał oryginalny: Zdrowie Polaków na ruszcie: dym z grilla szkodzi jak smog i papierosy! - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Raz nie zaszkodzi, a smog mamy cały rok… W domu mam oczyszczacz i iRobota to szczęście, że przynajmniej w domu mogę oddychać normalnie.
M
Milena
Moim zdaniem raz na jakiś czas grill nie jest aż tak szkodliwy jak spaliny samochodowe a co najgorsze smog w okresie jesienno-zimowym. To są główne problemy jakie powinniśmy się zająć a nie grillem . Dlatego zachęcam do skorzystania z programu czyste powietrze, oferuje kotły z certyfikatem ecodesing . Osobiście polecam. Eei pellets z firmy Kostrzewa. https://czystepowietrze.eu/program-czyste-powietrze/wypelniamy-wniosek/?gclid=CjwKCAiAyeTxBRBvEiwAuM8dnTpZOXlXoos1KZT0PFb-m0792YWh1RjevLBKWj-ffBMuO6NVQiEI9hoCtTkQAvD_BwE
Dodaj ogłoszenie