Zaginionego pana Józefa z Gdyni znalazł w Bolszewie "wojskowy". Kim jest kierowca, który pomógł 80-latkowi? Rodzina bardzo mu dziękuje

Marlena Klepacz
Pana Józefa przewieziono do szpitala w Wejherowie
Pana Józefa przewieziono do szpitala w Wejherowie Archiwum DB
Pana Józefa z Gdyni od środy, 1.05.2019 r. szukali policjanci, najbliżsi oraz Pomorzanie, którzy zareagowali na apel rodziny. 80-latek znalazł się dzień po zaginięciu, 2.05.2019 w Bolszewie. Z relacji mężczyzny wynika, że pomógł mu "wojskowy". - Jesteśmy bardzo wdzięczni człowiekowi, który zainteresował się tatą, błąkającym się przy drodze - mówi pani Ewa. - Niestety, nie wiemy, kim jest anonimowy wybawca, a bardzo chcemy mu podziękować.

Aktualizacja sobota 4.05.2019

W sobotę udało nam się odnaleźć żołnierza, który uratował pana Józefa.

- W czym mogę pomóc - spytał na wstępie naszej rozmowy Łukasz Bach z Bolszewa.

To zdanie mówi o nim wszystko. Bo pan Łukasz nie ma cienia wątpliwości, że zawsze trzeba pomagać i nie można być obojętnym. Trudno mu pogodzić się z - jak mówi - powszechną znieczulicą.

Jak zatem doszło do tego, że pomógł panu Józefowi? Czytaj więcej TU >>>

Czytaj także

Poszukiwania pana Józefa z Gdyni

Pan Józef wyszedł z domu w Gdyni Cisowej w środę 1 maja, około godz. 7. Był lekko ubrany, na stopach miał jedynie domowe kapcie. Potem rozpoczął się koszmar rodziny starszego pana, która poruszyła niebo i ziemię, żeby jak najszybciej znaleźć zaginionego. Poszukiwania natychmiast zaczęli policjanci z Gdyni Chyloni. Wyznaczyli m.in. oficera, który zajmował się tym zaginięciem.

Najbliżsi pana Józefa poprosili o pomoc m.in. naszą redakcję.

Czytaj także

Na szczęście po ponad dobie od zaginięcia pan Józef odnalazł się. Jakież było zdumienie rodziny, gdy okazało się, że 80-latek przebywa w szpitalu w Wejherowie, a został znaleziony w Bolszewie. Jak tam dotarł? Co działo się przez kilkadziesiąt godzin, zanim znalazł pomoc?

Kim jest kierowca, który pomógł panu Józefowi?

- Z informacji, które przekazał mi tata wynika, że jego losem zainteresował się pan, który pracuje w wojsku. Gdy tata siedział, czy też leżał, przy drodze, po całodobowej tułaczce, kierowca zatrzymał auto, wysiadł i zaproponował pomoc - mówi wzruszona pani Ewa, córka pana Józefa. - Zadzwonił po karetkę i poczekał na jej przyjazd, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Nie mamy możliwości, aby skontaktować się z Panem i osobiście mu podziękować, gdyż nikt nie poda nam numeru telefonu pana.

Gdy tata siedział, czy też leżał, przy drodze, po całodobowej tułaczce, kierowca zatrzymał auto, wysiadł i zaproponował pomoc. Zadzwonił po karetkę i poczekał na jej przyjazd, za co jesteśmy bardzo wdzięczni.

Czytaj także

Pani Ewa jest zbudowana postawą kierowcy, który pomógł tacie.

- Często z góry przypinamy łatkę, że ktoś jest pijany, boimy się podejść - mówi pani Ewa. - Jeszcze raz dziękuję za szybką pomoc wszystkim, którzy poświecili swój czas i zaangażowali się w poszukiwania. Szczególnie chcę podziękować policjantom z Gdyni.

Starszy pan miał przy sobie wizytówkę z adresem i telefonem do rodziny, ale pan Józef nikomu jej nie pokazał. - Nikomu z rodziny nie przyszło do głowy, aby szukać taty w okolicy Bolszewa - mówi córka. - Tym bardziej jesteśmy wdzięczni panu, który pomógł tacie.

FLESZ: Koronawirus torpeduje gospodarkę, traci także Polska

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brawo Łukasz 👏👏👏👏

G
Gdynianka

Super ze sa ludzie którzy jeszcze reagują!!!!

g
gdanszczanin

Budujące że są jeszcze ludzie pełni empatii ! Cieszę się że starszy pan się odnalazł , życzę zdrowia !

Dodaj ogłoszenie