Zagadkowe Pomorze. Łowcy tajemnic na tropach ostatniego templariusza - Henninga von Wartenberga

Dorota Abramowicz
Zimmermann: Łowców tajemnic jest na Pomorzu sporo. Są wśród nich osoby, które badają archiwa i nierzadko dysponują wiedzą większą niż ludzie z tytułami naukowymi
Zimmermann: Łowców tajemnic jest na Pomorzu sporo. Są wśród nich osoby, które badają archiwa i nierzadko dysponują wiedzą większą niż ludzie z tytułami naukowymi Elżbieta Zimmermann
Udostępnij:
- Ostatni templariusz żyjący na ziemiach polskich, Henning von Wartenberg, może być pochowany w Skarszewach. Wiele na to wskazuje, a odpowiedź możemy poznać już niedługo - mówi Edward Zimmermann w rozmowie z Dorotą Abramowicz.

Czy ostatni templariusz został pochowany w Skarszewach?
Wiele na to wskazuje, a odpowiedź możemy poznać już niedługo. Władze miasta czekają na zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków na otwarcie krypt pod posadzką gotyckiego kościoła św. Michała Archanioła oraz zbadanie podziemnego tunelu, który może ciągnąć się pod kościołem aż do zamku. Skarszewską farę budowano etapami, począwszy od prezbiterium. I to właśnie tam może być pochowany Henning von Wartenberg, ostatni uwieczniony w dokumentach templariusz na obecnych ziemiach polskich. Jak mówi legenda, przybył kiedyś do grodu nad Wietcisą bajecznie bogaty rycerz, który przywiózł nieprzebrane dobra z Ziemi Świętej.

Warto poważnie traktować takie opowieści?
Warto je badać. Moja przygoda z ostatnim templariuszem zaczęła się w 2008 r., gdy skontaktowałem się z Tadeuszem Wojciechem Langem, autorem publikacji "Joannici na Pomorzu Gdańskim". W pracy doktorskiej Emila Waschinskiego o historii komturii joannickiej i miasta Skarszewy z 1904 r. pojawiła się postać Heinricha von Wartenberg, określanego - błędnie - jako komtur joannicki w Skarszewach w 1350 r. Skojarzyłem tę postać, a także "komturię w Wartenbergu" wzmiankowaną w specjalistycznych opracowaniach, z wspomnianym przez Błażeja Skazińskiego (kierownika Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gorzowie Wlkp.) Henningiem von Wartenberg, komturem templariuszy w Tempelburgu (Czaplinek), który jeszcze w 1338 r. przebywał na tamtejszym zamku. I tak to się wszystko zaczęło...

Co dziś wiemy o rycerzu, który ocalał z pogromu templariuszy?
Przez kolejne lata postać rycerza z Wartenbergu została dość dokładnie przebadana. W 2011 r. Marek Smoliński opublikował znakomitą pracę "Henning von Wartenberg, templariusz, pan domów w Skarszewach i Czarnocinie oraz joannicki dzierżawca". Stąd wiadomo, że za czasów "skarszewskich" ów rycerz stał się osobą jeszcze bardziej wpływową, konfratrem, zasłużonym dla zakonu joannitów.

Mieszkał w Skarszewach?

Według zachowanych źródeł, były templariusz pojawia się na Pomorzu Gdańskim po raz pierwszy w 1346 r., tytułując się rycerzem i panem domu zakonnego (komturii) w Skarszewach. Zapewne tam mieszkał. Jednakże już trzy lata później tytułuje się panem domu (późniejszej komturii joannickiej) i ziemi Neu Wartenberg (utożsamiany z oddalonym cztery kilometry od Skarszew Czarnocinem). Po raz ostatni Henning wystawia dokument w 1359 r., niedługo potem prawdopodobnie umiera.

Nie pozostały żadne ślady po warowni?

Można przypuszczać, że siedzibę komturii w Wartenbergu stanowiła warownia o konstrukcji drewnianej. Prawdopodobnie przed 1370 r. warownia przestała istnieć. Być może strawił ją pożar. A co do śladów... Stowarzyszenie Historyczne Ziemi Skarszewskiej przeprowadziło badania powierzchniowe na terenie, gdzie mogła znajdować się siedziba ostatniego templariusza. W jednym z obronnie położonych miejsc znaleźliśmy ornamentowane fragmenty ceramiki z XIV w., tzw. siwaki. Podejrzewamy, że wiele jeszcze może kryć się głęboko pod ziemią.

To jakim cudem dotarliście do siwaków?

Pomogły nam, jak już często bywało, krety.

Krety!?
Krety, tworząc sieć podziemnych korytarzy, wydobywają na powierzchnię ukryte głęboko drobne przedmioty. Badanie kretowisk jest starą, dobrą metodą. W Gdańsku w ten sposób na bastionach obronnych przy Motławie natrafiałem na całe, nawet sześciocentymetrowe główki fajek z białej glinki, wypchnięte z ziemi przez krety. Zbierałem je jak pieczarki.

O bogactwie templariuszy do dziś krążą legendy, nie wiadomo też, gdzie ukryto skarby zakonu, załadowane na osiemnaście galer przed aresztowaniem wielkiego mistrza Jakuba de Molay i pozostałych rycerzy... Czy templariusz z Kociewia mógł mieć coś wspólnego z zaginionym skarbem?
Tak twierdzi Franciszek Jastrzębiec w publikacji "Tajemnicze Stowarzyszenie Templariuszy w Skarszewach". Henning von Wartenberg na pewno był człowiekiem bardzo majętnym. Fundował ołtarz i kaplicę cmentarną w Lubiszewie, partycypował w kosztach fundacji ołtarza św. Katarzyny w Chojnie, wybudował komandorię i sfinansował joannitom budowę domu w Gdańsku. Z drugiej strony joannici, dekretem papieża, przejęli nieruchomości templariuszy. Prawdopodobnie też z tych dóbr łożyli na przedsięwzięcia Wartenberga, bo wiedzieli, że jako osoba bezżenna, ściśle związana z joannitami, zapewne i tak wszystko im zostawi.
Joannici na pewno "zagospodarowali" dobra Henninga po jego śmierci. Pozostaje pytanie, czy wszystkie dobra?
Pyta pani, czy skarb templariuszy mógł zostać ukryty w Skarszewach i okolicach? Nie wiemy, jak zmarł Henning von Wartenberg, czy była to śmierć nagła, czy też spodziewana. Jeśli nagła, to można snuć domysły. W tamtych czasach ludzie lokowali część majątku w najbezpieczniejszym miejscu - "banku ziemskim", zakopując go w sobie tylko znanych miejscach. Nic nie można wykluczyć. Wiem, że śladów komandorii ostatniego templariusza szukają już różne grupy, w tym także z Niemiec. I tak jak w serii książek Zbigniewa Nienackiego o Panu Samochodziku trwa wyścig poszukiwaczy.

Jest Pan najbardziej wszechstronnym ekspertem, zajmującym się pomorskimi tajemnicami. Tropił Pan już ślady zaginionych skarbów bazyliki Mariackiej, opisywał najstarsze w Europie znalezione na Pomorzu fajki, pisał o rekordzie Guinnessa sprzed trzystu lat, czyli zbudowaniu w dobę skarszewskiego kościoła, zastanawiał się, dlaczego w dziwnych okolicznościach ginęli właściciele tysiącletniej, glinianej figurki z Pogódek, pomagał w przekazaniu do gdyńskiego muzeum Postrachu Demonów, a gdańszczanom zaginionej części Krzyża Landwehry ze Wzgórza Luizy, symbolu Łostowic, odkrywał zapomniane pomniki i cmentarze, i zaginione wyspy, szukał podziemnych korytarzy, ratował bezcenne egzemplarze "Głosu Serca Polskiego" z tajnej drukarni Gryfa Pomorskiego i unikatowe fotografie z walk na morzu w czasie II wojny światowej. Każda z tych historii nadaje się na kolejną opowieść o Panu Samochodziku...
Określenie "wszechstronny ekspert" wydaje się być mocno na wyrost. Takich jak ja, łowców tajemnic, jest pewnie sporo na Pomorzu. Jedni zajmują się epoką napoleońską, inni średniowieczem, jeszcze inni okresem II wojny światowej. Większość nie rozstaje się z wykrywaczem, jednak są też osoby, które badają archiwa, konsultują się z naukowcami i nierzadko dysponują nawet wiedzą większą niż ludzie z tytułami naukowymi. A co do autora Pana Samochodzika, to miałem okazję spotkać się z nim pod koniec lat 80., po tym, jak zlokalizowałem dwie uprzywilejowane przez króla Prus Fryderyka Wielkiego XVIII-wieczne fabryki fajek w Zborowskiem na Śląsku i w Rościnie koło Myśliborza. Nienacki był fajczarzem, miał w swojej kolekcji fajki z XVII i XVIII wieku. Wcześniej, oczywiście, czytałem jego książki, wychowywałem się na Panu Samochodziku, a także na "Szatanie z VII klasy" Makuszyńskiego. Dzieciństwo spędziłem w Skarszewach, mieście z wielowiekową historią, po którym biegając z rówieśnikami, każdego dnia dokonywałem "odkryć". Ta fascynacja pozostała do dziś.

Czy są jeszcze na Pomorzu miejsca, które mogą skrywać tajemnice? A może już wszystko wiemy?
Skądże, Pomorze to region ukrywający jeszcze wiele niesamowitych zagadek! Proszę popatrzeć tylko na niewielkie Skarszewy - taki mały teren, a tajemnice czekają wręcz w kolejce na swoich odkrywców. Jeszcze nie zakończono poszukiwań komturii ostatniego templariusza i jego grobu, a już pojawiają się następne sprawy do rozwiązania. Chociażby niewyjaśniona do końca tajemnica ukrytego skarbu księdza Maksymiliana Dunajskiego. Przed laty znaleziono w skarpie nad Wietcisą część przedmiotów zakopanych w 1939 r. przez skarszewskiego duchownego - patenę [naczynie liturgiczne w kształcie talerzyka - red.] z XVIII wieku, kielich i dwie ampułki liturgiczne. Ostatnio mówi się w Skarszewach o XVIII-wiecznej monstrancji ze złocistym św. Michałem Archaniołem, która mogła zostać także wykopana w tym samym miejscu przed 11 laty i szczęśliwie nie wyjechała za granicę. Może istnieje szansa, by owa monstrancja trafiła do fary? A może przy penetracji lochów uda się znaleźć jeszcze kolejne skarby?

Odkrywamy tajemnice

Słyszeliście opowieści o zaginionych skarbach? Niewyjaśnionych zagadkach? Legendach, w których może kryć się ziarno prawdy? Zapomnianych miejscach? Nasi reporterzy spróbują wraz z Wami odkryć największe tajemnice Pomorza. Czekamy na listy od Czytelników.

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny
„Kor-Tum to znaczy serce twoje, jedziemy do Kortumowa!”.
A w tym przypadku z przewiduję wzmożony napływ poszukiwaczy skarbów do Skaryszew.
To trochę tak jak z gorączką złota na Alasce. Tysiące biednych kopaczy się na tej gorączce nie wzbogaciło ale wzbogaciły się firmy – dostarczające narzędzia, budujące hotele i drogi, dowożące żywność itp.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie