Wybory do Sejmu w 1989 roku - drużyna Lecha Wałęsy

Barbara SzczepułaZaktualizowano 
Ustawą z 29 grudnia 1989 r. Sejm dokonał zmian w Konstytucji PRL, zmieniając nazwę państwa na Rzeczpospolitą Polską. Usunięto artykuły dotyczące kierowniczej roli PZPR oraz przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. Pojawiły się nowe zasady ustrojowe - demokratycznego państwa prawnego, pluralizmu politycznego, swobody działalności gospodarczej. A orzeł biały odzyskał koronę. Nastrój tamtych dni oddaje dobrze rysunek Jujki, na którym jeden facet mówi do drugiego: - Głupie uczucie, iść głosować i nie wiedzieć, kto wygra! Wybory do Sejmu kontraktowego w 1989 roku przypomina Barbara Szczepuła

Rzeczywiście głupie uczucie, zwłaszcza że wygrali nie ci, którzy powinni - nie ci, którzy wygrywali od czterdziestu lat. Zwycięstwo było miażdżące, Komitety Obywatelskie Solidarności zdobyły niemal wszystko, co mogły. Wszystkie mandaty zagwarantowane przy Okrągłym Stole w Sejmie (35 procent), a w wolnych wyborach do Senatu 99 miejsc na 100. Niektórzy wybrzydzali: co to za demokracja? To coś w rodzaju ustawionego z góry meczu, ale Zbigniew Brzeziński powiedział krótko: "Lepsze 35 procent demokracji niż zero demokracji" i był to argument nie do odrzucenia.
- Patrzyliśmy na Okrągły Stół z nieufnością - ocenia Czesław Nowak. - Panowało przekonanie, że komuniści znowu chcą nas oszukać. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że była to ostatnia deska ratunku, bo gospodarka była w tragicznym stanie.

- To nie była sytuacja spod Grunwaldu, gdy król Jagiełło rozgromił Krzyżaków i to on decydował: iść na Malbork czy nie - mówi mi Jacek Merkel. - W 1989 roku żadna ze stron nie mogła czuć się triumfatorem ani dyktować warunków. Obie zgodziły się na rozejm, wykazując elastyczność i zdolność do kompromisu.

Kto znał Jana Krzysztofa Bieleckiego?

- Zatelefonował do mnie Bogdan Borusewicz, ówczesny przewodniczący Komitetu Obywatelskiego - wspomina Olga Krzyżanowska. - Zaproponował, żebym kandydowała. - Dlaczego ja? - zapytałam zdumiona. - Potrzebujemy kobiety - wyjaśnił Bogdan. - Jest przecież Alinka Pienkowska - oponowałam. - Mowy nie ma! Żona przewodniczącego Komitetu Obywatelskiego, który decyduje o tym, kto znajdzie się na liście, nie może kandydować - nie miał wątpliwości "Borsuk", który także zrezygnował z kandydowania, co w świetle dzisiejszych praktyk może wydać się niezrozumiałe. - Poza tym ważny jest twój ojciec, legendarny "generał Wilk". Chodzi o to, by pokazać, że mamy ludzi o właściwych korzeniach i życiorysach - przekonywał Borusewicz. Olga Krzyżanowska była jedyną osobą z całej drużyny Wałęsy, która nie zrobiła sobie z nim zdjęcia. Gdy fotografowano się z Lechem w stoczni, miała zapalenie okostnej i okropnie spuchła. Ale ważne było to, że startowała z listy solidarnościowej.

- Nawet krowa weszłaby do Sejmu, gdyby miała zdjęcie z Wałęsą - zauważył elegancko Jerzy Urban. Rzeczywiście, fotografia była znakiem rozpoznawczym i przepustką, bo kto znał na przykład kandydata na posła Jana Krzysztofa Bieleckiego, kierowcę ciężarówki wożącej drzewo z lasu do portu, a jednocześnie ekonomistę i głęboko zakonspirowanego działacza podziemia o pseudonimie "Mało-czarny"? Albo startującego do Senatu doktora Lecha Kaczyńskiego, uczącego robotników prawa pracy? A na kampanię wyborczą nie było czasu.

Esbecy zadają pytania

Były jednak spotkania z wyborcami i plakaty.
- Podczas jednego z takich spotkań - opowiada mi Czesław Nowak - wstał rolnik i powiedział: Będę na pana głosował, jeśli załatwi mi pan talon na traktor!

- Nic pan nie rozumie - zbulwersował się Nowak. - Chodzi właśnie o to, żeby talonów nie było.
Nowak pokazuje mi przygotowany przez SB "zestaw pytań", które tajniacy mieli zadawać podczas spotkań kandydatów solidarnościowych z wyborcami, by ich skompromitować. Chodziło przede wszystkim o to, by wykazać, że reprezentacja Solidarności do parlamentu nie została wybrana demokratycznie. Sposobem wyłaniania reprezentacji PZPR esbecy oczywiście się nie zajmowali. Chodziło także o zasugerowanie, że opozycja chce "zdobyć władzę", co było niedopuszczalne i karygodne, bo rządzić mogła tylko PZPR!

Z prominentnych działaczy opozycji zabrakło na listach KO w województwie gdańskim oprócz Borusewicza także Aleksandra Halla, lidera RMP, który uważał, że Komitet Obywatelski nie reprezentuje wszystkich nurtów opozycji, więc odmówił udziału w wyborach.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Zachodźże czerwone słoneczko

W niedzielę wyborczą emocje sięgnęły zenitu. Z plakatów zagrzewał nas do walki Gary Cooper, szeryf z filmu "W samo południe" z kartką wyborczą w dłoni i z wpiętym w kamizelkę znaczkiem Solidarności, z innego plakatu bił w oczy napis "Zachodźże czerwone słoneczko", zaś biskup Ignacy Tokarczuk wołał z ambony w Przemyślu: "Myślę, że wiecie, jak Pan Bóg głosowałby dzisiaj".

Nikt nie miał wątpliwości, po której stronie Pan Bóg stoi, w każdym razie nie mieli ich ci, którzy poszli do urn (62 proc. uprawnionych). W województwie gdańskim Solidarność odniosła miażdżące zwycięstwo. Wszyscy kandydaci Komitetu Obywatelskiego zdobyli mandaty, rekordzista Jacek Merkel miał ponad dwieście tysięcy głosów. Padła tzw. lista krajowa, na której PZPR i jej koalicjanci ulokowali swoich prominentnych działaczy!

Czekaliśmy z wypiekami na twarzach na jakiś radosny przekaz z góry, na sygnał, że idziemy dalej za ciosem i odbieramy komunistom władzę, ale w telewizji ostudził emocje Bronisław Geremek. Powiedział ze smutkiem: pacta sunt servanda. Niektórzy mają mu to do dziś za złe, ale jest to chyba myślenie ahistoryczne.

- Wygraliśmy resztką sił - odetchnął z ulgą Lech Wałęsa.
Zieliński - tak, Rakowski - nie!

Komuniści nie zdecydowali się jednak na tzw. rozwiązanie siłowe, choć straszyli, że mogą je zastosować. Klęska listy krajowej była dla nich ciosem. Mandatu nie uzyskały takie tuzy, jak m.in. Stanisław Kania (były I sekretarz KC PZPR), Czesław Kiszczak (wiadomo, kto zacz), Mieczysław Rakowski (premier i I sekretarz), Florian Siwicki (minister obrony narodowej i zaufany współpracownik Jaruzelskiego). W Sejmie znalazły się tylko dwie z trzydziestu pięciu osób z listy: Mikołaj Kozakiewicz, ceniony profesor seksuologii (ZSL) i nieznany bliżej Adam Zieliński (PZPR), jak się okazało prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, którego nazwisko znalazło się na liście na ostatnim miejscu. Podejrzewano, że wyborcy skreślając całą listę krajową "na krzyż" robili to niedokładnie, a członkowie komisji wyborczych zinterpretowali to na korzyść kandydata. Wyjaśnić należy, że wyborca nie oznaczał wówczas swojego faworyta na karcie do głosowania, ale musiał skreślić wszystkich tych, których nie popierał. Mandatu nie uzyskał też m.in. Aleksander Kwaśniewski, który kandydował do Senatu z Koszalińskiego.

Kiszczak jest agresywny

Szóstego czerwca Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek spotkali się z gen. Kiszczakiem i Stanisławem Cioskiem. Prof. Geremek wspominał, że byli "kategoryczni, ostrzy, agresywni. Kiszczak powiedział, że władza znajduje się pod silnym naciskiem na unieważnienie wyborów i że klęska listy krajowej narusza kontrakt polityczny". Wobec takiego dictum, Solidarność wyraziła zgodę na zmianę ordynacji przed drugą turą wyborów. Umożliwiło to "stronie rządowej" umieszczenie 33 nowych kandydatów na liście krajowej. "S" wezwała też do poparcia niektórych wskazanych przez siebie kandydatów z PZPR, ZSL i SD. W Gdańsku poparła sygnatariusza Porozumień Sierpniowych Tadeusza Fiszbacha (PZPR, ale bez rekomendacji KW), Tadeusza Bienia (Stronnictwo Demokratyczne). Do Sejmu dostali się też w II turze: Henryk Szarmach (ZSL), profesor Akademii Medycznej i Jan Kuligowski (PZPR), doktor ekonomii z Uniwersytetu Gdańskiego.

Mieliśmy powód do dumy, bo przy pomocy kartki wyborczej zmieniliśmy system komunistyczny na demokratyczny. Nie przypuszczaliśmy jednak, że droga do demokracji będzie tak stroma, kamienista i pełna zasadzek, że rację miał Churchill twierdząc, iż demokracja ma same wady, a tylko jedną zaletę, że nikt niczego lepszego nie wymyślił. Choć Jacek Kuroń ostrzegał, iż będzie to żmudna odbudowa kraju, jak po wojnie czterdziestoletniej, wielu z nas oczekiwało, że gdy ekipa solidarnościowa przejmie władzę, z miejsca zapanuje raj na ziemi.

Na marszałka Sejmu wybrano Mikołaja Kozakiewicza, dwoje wicemarszałków pochodziło z Gdańska: Olga Krzyżanowska i Tadeusz Fiszbach. Partyjni działacze wytykali Fiszbachowi: - Płyniecie towarzyszu jak kłoda na fali Solidarności! Szefem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego (OKP) wybrano Bronisława Geremka.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wałęsa chce wykolegować Jaruzelskiego

Jednym z pierwszych zadań Zgromadzenia Narodowego był - jak ustalono przy Okrągłym Stole - wybór prezydenta. Kiszczak straszył abp. Dąbrowskiego, że jeśli "Jaruzelski nie zostanie prezydentem, rozpocznie się dramat". Solidarność szukała jednak sposobu, by Jaruzelskiego "wykolegować". Tadeusz Fiszbach wyjawił mi, że Wałęsa sondował go, czy zgodziłby się objąć ten urząd. - Ustaliliśmy, że to będzie ktoś z PZPR, ale nazwisko nie padło - mówił. - Możemy poprzeć pana… Ale Fiszbach się nie zgodził i 19 lipca Wojciech Jaruzelski prezydentem został. Wybrany - jak mówiono - "jednogłośnie", czyli przewagą jednego głosu. Przeszedł dzięki nieważnym głosom kilku posłów OKP. Pacta sunt servanda. Nie było wśród nich gdańszczan. Olga Krzyżanowska wspomina, że poseł Andrzej Wielowieyski zapytał ją, czy poprze generała. Odmówiła, a on nie nalegał.

Kolacja w Hotelu Europejskim

Rozpoczyna się batalia o premiera. PZPR lansuje koncepcję "wielkiej koalicji", w której dla Solidarności przewiduje stanowisko wicepremiera i szefów kilku resortów gospodarczych, mając oczywistą nadzieję, że "solidaruchy" na tym polegną. Adam Michnik rzuca hasło: "Wasz prezydent, nasz premier" i proponuje "sojusz demokratycznej opozycji z reformatorskim skrzydłem obozu władzy". Generał Jaruzelski jakby tego nie słyszy i powierza misję utworzenia rządu generałowi Kiszczakowi. Nie udaje mu się jednak skompletować gabinetu. Nikt nie chce już by generałowie, twórcy stanu wojennego rządzili krajem, w którym Solidarność odniosła tak wielkie zwycięstwo, a ludzie poczuli zew wolności. Buntują się też posłowie z SD i ZSL, choć Mieczysław Rakowski straszy ich widmem wojny domowej. I wtedy Jarosław Kaczyński, który razem z bratem zaczyna w tym czasie odgrywać coraz większą rolę u boku Wałęsy, proponuje sojusz OKP z tymi dwoma nieważnymi i lekceważonymi dotąd "sojuszniczymi stronnictwami".

Premiera wskazuje sam Wałęsa. Jedząc w Hotelu Europejskim kolację z Tadeuszem Mazowieckim, który był wtedy redaktorem naczelnym "Tygodni- ka Solidarność", oznajmił:
- Panie Tadeuszu, będzie pan premierem! - Panie Lechu, ja?

24 sierpnia 1989 po raz pierwszy w państwie Układu Warszawskiego szefem rządu zostaje osoba spoza komunistycznej nomenklatury. Gdy 12 września premier Mazowiecki wygłasza w Sejmie exposé, cała Polska wstrzymuje oddech. "Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania" - mówi. Ta "gruba kreska" zacznie wkrótce żyć własnym życiem i przez przeciwników premiera podawana będzie jako przykład trzymania parasola ochronnego nad komunistami i agentami. Premier wygłaszając przemówienie zasłabł, ale wybrnął z tego znakomicie: - Bardzo przepraszam Wysoką Izbę, ale jest to rezultat tygodni zbyt intensywnej pracy. Doszedłem do takiego stanu jak polska gospodarka, ale wyszedłem z niego. Mam nadzieję, że gospodarka też wyjdzie.

Z gospodarką jednak będzie znacznie gorzej, mimo wysiłków i bolesnych reform wicepremiera Balcerowicza. Zaczynają psuć się stosunki rządu z Wałęsą, który został w Gdańsku i czuje się odsunięty na boczny tor. Z Gdańska dochodzą wrogie pomruki, Wałęsa usiłuje ingerować w prace rządu.

- To ja zrobiłem pana premierem! - przypomina zniecierpliwiony lider Solidarności.
- Tak, ale ja już jestem premierem - nie daje się Mazowiecki.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Nie chcem, ale muszem

Pęka piękny mit jedności, solidarność przez małe i duże "s" gdzieś się gubi, dają o sobie znać ambicje, wśród ludzi Solidarności nasilają się gorszące konflikty… Niedawni sojusznicy obrzucają się oskarżeniami. Na spotkaniu Komitetu Obywatelskiego Wałęsa obraża kolegów, a także sędziwego Jerzego Turowicza, redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Do sekretarza OKP Henryka Wujca wysyła fax: "Czuj się odwołany!" Mazowiecki apeluje w Sejmie: - Słabnie poczucie odpowiedzialności za kraj, za państwo, rzeczową polemikę zastępuje język brutalnej walki, także na tej sali. Przeciwnika, z którym należy walczyć na argumenty, traktuje się jak wroga do zniszczenia. Wzywam do opamiętania.

Z solidarnościowego pnia wyrastają nieprzychylnie do siebie nastawione partie polityczne. Najważniejsze z nich to Porozumienie Centrum Kaczyńskich i ROAD, który tworzą Bujak, Wujec, Frasyniuk, Michnik. Mnożą się awantury.

- Nie chcem być prezydentem, ale muszem - przekonuje Wałęsa i oficjalnie proklamuje "wojnę na górze". Obiecuje prezydenturę "z siekierką".

We wrześniu 1990 roku Sejm kontraktowy podejmuje decyzje o skróceniu kadencji parlamentu i głowy państwa. W grudniu Wałęsa zostaje w powszechnych wyborach wybrany na prezydenta. Jego kontrkandydat Tadeusz Mazowiecki przegrywa ze Stanem Tymińskim, człowiekiem znikąd.
Na stanowisko premiera Wałęsa proponuje Jana Krzysztofa Bieleckiego (OKP, potem Kongres Liberalno-Demokratyczny), w styczniu 1991 Sejm zatwierdza nowego szefa rządu, ale zwleka z samorozwiązaniem, bo trwają spory o kształt ordynacji wyborczej. Denerwuje to prezydenta, który uważa, że najwyższy już czas na demokratyczne wybory. Na wiecach, bo Wałęsa wiecuje na potęgę, grozi posłom i pyta zebranych: - Kto jest za rozwiązaniem Sejmu? Rączki do góry! Wszyscy oczywiście są za prawdziwą demokracją.

Kontraktowy Sejm rozwiązuje się 26 października 1991 roku.



Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Materiał oryginalny: Wybory do Sejmu w 1989 roku - drużyna Lecha Wałęsy - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
p
patriota

TERROR, MORD. MAFIA.

QWO VADIS.
Czego nie dokonały czołgi, ZOMO Jaruzelskiego i Kiszczaka- dokonał Buzek z Kaczyńskim, Wassermannem , SB później ABW.
W dniu 13 maja 1981, podczas audiencji generalnej na Placu św. Piotra w Rzymie, dokonano zamachu na Papieża Polaka JP II.
19 października 1984 ks. J Popiełuszko został zamordowany
30 stycznia 1989 znaleziono ciało księdza Stanisława Suchowolca .
Co wspólnego mają te trzy tragedie z sierpniem 80, stanem wojennym ,Smoleńskiem ?

Te tragedie mają wspólny wątek do znienawidzonych przez elity rządowe, postulatów sierpnia 80 zapisanych w ustawodawstwo. Wolny związek upolityczniono a Buzek zabrał się za to, czemu bezpieka nie podołała.
W postulatach zapisano 40 godziny tydzień pracy, Wolne soboty i niedziele. Skrócony okres do przejścia na emeryturę osób zatrudnionych w szczególnych warunkach, przejście bez względu na wiek górników po przepracowaniu 25 lat pod ziemią. To było nie do zaakceptowania pomimo wydzielonej zgody i zapisów ustawowych. Tajnymi sposobami unicestwiano postulaty, wspomniane osoby stojące za światem pracy i wolnością z tablic stoczniowych.
Okres ten można porównać do wyprowadzenia Mojżesza i jego ludu z pod władzy Faraona .
I tam i tu występują dwie tablice. Mojżeszem jest JP II.
Po „Wiośnie ludów” i okresie przełomów ( okrągły stół w 1989 ) . Władzę w Polsce w1997r. przejmuje UW AWS koalicyjny rząd Jerzego Buzka z Leszkiem Balcerowiczem jako wicepremierem.
Obok wprowadzania własnego programu AWS podjęła się realizacji, w koalicji z UW czterech reform: administracji, szkolnictwa, służby zdrowia, ubezpieczeń emerytalnych.
Zajmijmy się ta ostatnią gdyż to właśnie OFE, szmal wpompowany z OFE w obligacje ze szmalu z unicestwienia postulatów sierpniowych ,przelanych na konta pomysłodawców w akcje spółek. Balcerowicz wprowadza rozporządzenie przyznawania oprawcom i siebie 25 % prowizji od każdej kwoty oszukanej ofiary.
Ministrem sprawiedliwości zostaje L. Kaczyński wraz ze Zbigniewem Wassermannem jako prokuratorem krajowym( dopiero wyszło później ,że nie miał nominacji na to stanowisko w momencie przeprowadzania „Temidy” ) Prezesem ZUS zostaje Allot a jego zastępczynią A. Fotyga.
Dwaj ostatni wpuścili sfałszowane przepisy w obieg w ZUS. Poprzedni z agentami ABW dokonali akcji kryptonim Temida i skoku na sądownictwo. Wraz z agentami UOP później przekształconego w ABW. Nie przypadkowo dobiera się męża Pani prezes sądu okręgowego (nowo mianowanej )szefa ABW na Śląsku. Opiera się to o wrabianego biznesmena z Sosnowca i prezesów katowickich sądów. Wraz z prezesami sądów, zwerbowano wielu sędziów i inspektorów ZUS, co dało początkowi reformy emerytalnej w akcji bezprawiezus, wymierzonej we wcześniej wspomniane postulaty, wyśmiania się z ojca św. J.P.II z zaangażowania w sprawy ludzi pracy, jego przemówienia, wywalczone prawa i wolności, wyśmiania się z ofiar stanu wojennego, morderstwa wspomnianych księży. Sprofanowano konstytucję i konwencję prawa człowieka.
Na szeroką skale wydawano decyzje emerytalne a w następstwie wyroki w imieniu R.P. na sfałszowanych przepisach § 31. R.R.M z dnia 7 luty 83 r. Przesuwano terminy wypłat o dowolny termin, okrajano świadczenia o dowolną kwotę , odmawiano przyznawanie emerytur. Proceder był bardzo dobrze zabezpieczony. Ludzie przez lata chodzili dobrowolnie do pracy w soboty i niedziele ,by mieć przepracowany miesiąc 22 dni robocze, kiedy miesiąc kalendarzowy miał np. 19 dni roboczych. Kto nie podporządkował się fałszerstwu przepisów, i nie poszedł do pracy, nie zaliczano mu takiego miesiąca do okresu zatrudnienia. W ten sposób zmuszono ludzi do pracy w soboty i niedziele oraz wydłużono tydzień pracy z 40do 56 godzin pracy, także w ten sposób osobie zatrudnionej w szkodliwych warunkach można zabrać do 15 lat zatrudnienia i innym do 26 lat pracy. Dodawano ludziom od 0,5 roku do 3 i więcej lat pracy. Buzek Kaczyńskiego za zamach stanu wyrzucił i powołał Stanisława Iwanickiego ministrem sprawiedliwości. Iwanicki powiedział, że za czasów Kaczyńskiego w ministerstwie „naruszono nie tylko zasady funkcjonowania prokuratury w demokratycznym kraju, ale wręcz stworzono system służący wyłącznie realizacji celów politycznych”. Sfałszowany system świadczeń w ZUS działa do dziś.
Dokonano zamachu stanu ,zamachu na niepodległość państwa polskiego i innych przestępstw przeciwko państwu, prawom człowieka. Akcja dała zysk ok. 80 miliardów zł. Bandyci mieli wypłacane prowizje 25% od sumy jednej oszukanej osoby na podstawie Rozporządzenia ministra finansów o finansowaniu urzędników za aktywnośc , rozporządzenie wydał Balcerowicz. Barbarzyńcy w togach czują się bezkarnie poszerzając swój proceder o pożyczki bankowe i nieruchomości . Na trop afery wpadł górnik z Tychów Jan Manowski z kandydatem na prezydenta R.P.- D. Podrzyckim. Tego drugiego zamordowano a górnikowi sporządzono psychiczną odyseję do krachu finansowego. 65 sędziów Katowickiej Apelacji zostało skierowanych przeciwko tej rodzinie Wydano 2000 postanowień w wyniku niesamowitych przestępstw. Zaczęto się bać o nominacje i zajmowane stanowiska . Tyska sędzina Dorota Niewiadomska jedna z podwładnych komornika Jarczyka, wyłączona przez sześć postanowień sądu okręgowego i apelacyjnego ze sprawy, która sama wydała postanowienie o niewłaściwości rzeczowej jej sądu w sprawie , sama się wyłączyła, Wydała na tego Bohatera Narodowego wbrew jakimkolwiek zasadom, wyrok zaoczny z wyrzuceniem na bruk całej rodziny, bez przyznania lokalu zastępczego. Sprawa rozprzestrzeniła się w dziesiątki spraw sądowych katowickiej apelacji i stała się priorytetem dla zbrodniarzy akcji Temida oraz bezprawiezus. Sięgała pozwanych Lecha Kaczyńskiego, Z Wassermanna, Kochanowskiego i inne ważne osobistości. Sąd Apelacyjny w Warszawie przesłał sprawę do Katowic , gdy przepisy mówią ,że sprawę przeciwko osobie sprawującej wysoki urząd państwowy kieruje się w miejscu urzędowania tej osoby. Pozwanymi są prokuratorzy i sędziowie Katowickiego SA. Ten sąd 10 grudnia 2009 wyłączył sąd rejonowy w Tychach ze sprawy ,sąd okręgowy i część sędziów sądu apelacyjnego. W marcu 2010 sprawa została skierowana do sądu okręgowego w Częstochowie. Rozegrały się dantejskie sceny na okoliczność i fakt, że sąd w Częstochowie nie może sprawy rozpatrywać gdyż nad nim przełożony jest sąd Apelacyjny w Katowicach. Pozew jest kierowany i opłacony do wydziału karnego, a ten wyłączył część własnego sądu w postępowaniu cywilnym. Największa na świecie afera rządowo sądowa wyszła by na jaw. Wtedy to podjęto plan likwidacji świadków i współsprawców. Sprawą zajmował się także J. Kaczyński jako szef BBN zlecił postępowanie Z. Ziobrze lecz ten albo oszukał J. Kaczyńskiego lub z kolesiami ukręcili sprawie łeb.
Bandyci byli w ETPCZ w Strasburgu gdzie trój osobowy skład wydał postanowienie UWAGA.:
„Nie ma łamania praw człowieka, złożonych dokumentów nie wolno przedstawiać ,żadnej instytucji państwowej i pozapaństwowej”

W ten sposób ETPCZ w Strasburgu wydał na Państwo Polskie zezwolenie na uprawianie w stosunku do społeczeństwa polskiego, terroryzmu i zbezczeszczenie konwencji praw człowieka. Skoro terroryści zaznaczyli swą obecność w ETPCZ to dlaczego nie w Smoleńsku??
Na głównych organizatorów padł wyrok- To swingowana katastrofa Smoleńska.
Mordercy są w Polsce i wbrew Wspólnemu stanowisku Rady Europy z dnia 27 grudnia 2001 r. w sprawie zwalczania terroryzmu(2001/930/WPZiB) RADY UNII EUROPEJSKIEJ, uwzględniając Traktat o Unii Europejskiej, w szczególności jego art. 15 i 34. mordercy chronią się pod immunitetami. Agent Kaczyński strasznie bał się zbrodni przeciwko narodowi Po oddzieleniu Prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości. W prokuraturze generalnej ustawił swoich prokuratorów i to właśnie z prokuratury w Katowicach. Nie przypadkowo minister Sprawiedliwości piastuje obecnie tekę ministerialną , albowiem Kwiatkowski był osobistym sekretarzem i doradcą Buzka przy wprowadzaniu zamachu stanu. Dlatego korespondencję z Sądu Najwyższego i Prokuratury Generalnej do rąk adresata, rozpatrują sekretarki odmawiając jakiejkolwiek interwencji w tej sprawie odpowiadając ,że Kwiatkowski nic nie może. Kwestie związane z upolitycznionym sądownictwem rejonowym i prokuraturą rozpatruje komornik Zbigniew Jarczyk w swych wszystkich przestępczych działaniach, wykorzystuje wpływy, mając za sobą swoją teściowa jako szefową wydziału wizytacyjnego sądu okręgowego w Katowicach oraz żonę jako sędzię, agenta tego sądu. Nad Korespondencją i podsłuchami telefonicznymi działa mąż Pani Prezes sądu Okręgowego wysoko postawiony oficer ABW wsławił się w pacyfikowaniu rodzin przystawiając pistolet do skroni dzieci przy pacyfikacji biznesmena, oraz w Akcji B.Blidy. Wszyscy są z nadania L. Kaczyńskiego
Dlatego L. Kaczyński nie podpisał Karty Praw Podstawowych. O akcji kryptonim Temida, bezprawiezus, można przeczytać w wielu artykułach wydań internetowych.. Na wzór Wilczego Szańca to swoi doprowadzili do celowego opóźnienia i NADANYCH błędnych namiarów przy lądowaniu oraz innych okoliczności w Smoleńsku.

zgłoś
n
nollet

Co zwiążek zrealizował z tych obietnic? Okradliście narod z przywilejow ktore dała PRL , tamte wladze wporownaniu z wami, to czule mamusie narodu polskiego, wy jesteście jego katami. Poczytajcie wasze postulaty.21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z 17 sierpnia 1980
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego
Gdańsk, 16 sierpnia 1980
Lista postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego została sformułowana w nocy z 16 na 17 sierpnia 1980 r. Przez następne dni ich układ ulegał niewielkim zmianom. Na ostatecznej liście 21 postulatów kolejność żądań była więc nieco inna: 11. stało na 13. miejscu, 12. – na 11., a 13. – na 12.
Postulaty Gdańskie z Sierpnia 1980 (oryginał na sklejce) zostały wpisane w sierpniu 2003 roku przez Międzynarodowy Komitet Doradczy UNESCO Programu "Pamięć Świata" na międzynarodową listę najważniejszych zbiorów archiwalnych istniejących na świecie, razem z założoną w Ośrodku KARTA w Warszawie kolekcią archiwalną "Solidarność - narodziny ruchu" (oryginalne materiały z okresu sierpień 1980-grudzień 1981).

Zobacz też:
Protokół ustaleń MKS z komisją rządową w Szczecinie z 30. 08 1980,
Protokół porozumienia Komisji Rządowej i MKS z 31. 08 1980 r., załączniki do niniejszych postulatów:
Załącznik do postulatu 16.
Załącznik do pkt 21.,
Protokół porozumienia Komisji Rządowej i MKS 3. 09 1980 r.

Zobacz w Wikipedii hasła 21 postulatów MKS

Gdańsk, dnia 16 VIII 1980 r.
Międzyzakładowy Komitet Strajkowy
Międzyzakładowy Komitet Strajkowy reprezentuje również załogi zakładów pracy i instytucji, których funkcjonowanie jest niezbędne społecznie. Komitet ów ma na celu doprowadzić do rozmów, które spełnią oczekiwania strajkujących załóg. Jednym z pierwszych warunków rozpoczęcia rozmów jest odblokowanie wszystkich telefonów.
Żądania strajkujących załóg reprezentowanych przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy są następujące:
1. Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych.
2. Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym.
3. Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.
4. a) przywrócić do poprzednich praw: – ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 r., – studentów wydalonych z uczelni za przekonania, b) zwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego, Marka Kozłowskiego), c) znieść represje za przekonania.
5. Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz publikować jego żądania.
6. Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:
a) podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej,
b) umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.
7. Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ.
8. Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
9. Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
10. Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki.
11. Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).
12. Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.
13. Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.
14. Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.
15. Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych.
16. Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
17. Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
18. Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.
19. Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie.
20. Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę.
21. Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym – brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.

[edytuj] Źródło
Sprawy gospodarcze w dokumentach pierwszej Solidarności, tom I: 16 sierpnia 1980–30 czerwca 1981, wybór, wstęp i opracowanie Jacek Luszniewicz, Andrzej Zawistowski, IPN, Warszawa 2008, s. 67-70.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3